Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
Listopad 2017
P W Ś C P S N
« lut    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38959
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

urlop

kilka takich rzeczy

Udalo sie! Zdalam wszystkie egzaminy i oddalam prace dyplomowa w terminie. Nie mamy obrony, wiec na tym koniec moich wysilkow!
Zaraz potem polecialam na urlop do Polski, na prawie dwa tygodnie. Czulam sie tam naprawde fajnie, chociaz jak dla mnie bylo tam za goraco! A kiedy juz sie zrobilo troche zimniej to razem z piorunami i grzmotami, ktorych sie balam! Rodzina sie ze mnie smiala, kiedy siedzielismy pod zadaszeniem w ogrodzie, wokol burza a ja sie zapytalam, czy nie powinnismy przypadkiem isc do domu.

Tutaj w Irlandii nie ma burz. Przez te ponad szesc lat byly moze dwie burze. Kiedys je uwielbialam i rozumialam, ze statystycznie bardzo trudno sie dostac w objecia takiego pioruna i chetnie ogladalam je z okna. Kiedy jednak przyjechalam do Polski w sierpniu dwa lata temu, akurat byly ‚sierpniowe burze’, ktore rozswietlaly w nocy niebo tak, ze w ogole nie bylo mowy o spaniu. I wtedy zobaczylam burze jakimis nowymi oczami i od tamtej pory sie ich boje.

Burza, czy nie, trzy dni temu wrocilam z urlopu, zaczelam znowu chodzic do pracy i robic kilka takich rzeczy, ktore sobie obiecywalam, ze zrobie jak skoncze studia i tak sie na nie cieszylam. Nic wielkiego, tylko takie rzeczy jak granie w jakas gre komputerowa itd.

I ogarnela mnie taka szarosc. Czuje sie jak jakis zolnierz po strasznej bitwie, z jednej strony nie chcialabym sie tam znowu znalezc, ale z drugiej nie umiem sie znalezc w spokojnej, wrecz nudnej codziennosci. Jest mi jakos tak smutno i szaro i nie moge znalezc motywacji, zeby cokolwiek zrobic, ani w domu, ani w pracy.

Nie chce mi sie nawet rozpakowac torby i wyprac ciuchow…

Albo mi to samo niedlugo przejdzie, albo bede musiala cos z tym zrobic.

atrakcja

Kochani,
Znow przyszlam do pracy w niedziele, glownie dlatego, ze nigdzie mi sie tak dobrze nie pisze prac na zaliczenie na studiach, jak wlasnie tu w niedziele. Udalo mi sie napisac jedna prace, zajelo mi to jakies 8 lat, a dokladnie 4 bolesne godziny, ale na druga w tej chwili po prostu nie mam sily. Licze na to, ze troche popisze na blogu, popatrze w facebooka i jakos sie zabiore, zeby chociaz napisac kawaleczek tej drugiej pracy, bo musze oddac ja w srode.
W Norwegii bylo wspaniale! Bylo tam zimno, i chociaz wcale nie tak bardzo zimno, to dla mnie byla to swego rodzaju atrakcja, bo juz kilka lat nie odwiedzalam tak zimnego miejsca. Strasznie to bylo jakies takie fajne, ze musialam czapke naciagac na uszy i szalik poprawiac, zeby zimne powietrze nie wdzieralo sie pod plaszcz. 
Mieszkalismy u L. taty, ktory dwoil sie i troil, zeby nas przyjac po krolewsku. Gotowal, piekl, wozil nas, oprowadzal itd. Udalo nam sie z tego wszystkiego poprzebywac we dwojke moze ze trzy godziny w ciagu calego tygodnia, oprocz tego, kiedy spalismy.
Zobaczylismy sie z roznymi L. przyjaciolmi, ktorzy wszyscy sie starali mowic po angielsku, co im bardzo dobrze wychodzi i co bylo bardzo mile.
Przez wiekszosc tygodnia byla mgla, co troche sprawilo nam problem w robieniu zdjec i ogolnym zachwycaniu sie miastem, ale i tak bylo po prostu cudownie. L. o malo nie zgubil jezyka starajac sie opowiedziec mi i pokazac wszystkie miejsca, w ktorych bawil sie jako dziecko, gdzie wchodzil na drzewo, gdzie kradli jablka (na ktore jest uczulony), gdzie byl domek na drzewie i oczywiscie musial mi pokazac wszystkie szkoly, do jakich chodzil.
Chodzenia w ogole bylo bardzo duzo, bo L. uwaza, ze to jest swietny srodek transportu, tak wiec caly tydzien spedzilam z obolalymi lydkami od lazenia po tych gorach w miasteczku. 
No i troche przerazajace bylo dopytywanie sie calej rodziny (lacznie z dziadkiem) kiedy sie przeprowadzimy do Norwegii… :)
Jak tak dalej pojdzie, to bede prowadzic bloga w stylu ‚Ropa i Tran’, ktorego bylam wielka fanka dopoki nie zostal zahaslowany :(.
Swoja droga sprawdzilam te cukiernie, ktore w Ropie i Tranie byly opisane, jako kompletna beznadzieja i musze sie nie zgodzic, bo mi tam ciastka smakowaly. 

Moves like Jagger

Jutro Norwegia! Podroz do tego niedalekiedo kraju zajmie nam w sumie zajebiscie dlugo. Najpierw musimy sie dostac na lotnisko w Dublinie, co wcale nie jest takie proste. Tak, jak juz pisalam, komunikacja publiczna jest w Irlandii raczej przypadkowa, wiec jedyna nasza opcja okazal sie pociag za 40 euro od osoby w jedna strone. Juz mielismy placic, ale ja sie zbuntowalam. Kazalam wyciagnac na pulpit komputera kalkulator i uparlam sie, ze musi byc tansza opcja. Przejzelismy strony z carpoolingiem, ale tam tez niczego nie znalezlismy, wiec policzylismy ile nas bedzie kosztowala jazda samochodem i parking w Dublinie przez tydzien. Nawet przy pesymistycznej kalkulacji zuzycia benzyny wyszla nam oszczednosc okolo 70 euro.

Tak wiec bedzie wycieczka, wyjezdzamy o piatej rano. :)
Do tego ja bede musiala jechac duza czesc trasy, bo L. nie moze prowadzic mojego samochodu na autostradach (znowu kruczki i komplikacje zwiazane z irlandzkim ubezpieczeniem samochodow.) Doliczylismy takze przerwe na dolewanie wody do gotujacej sie chlodnicy, bo to nas na pewno nie ominie…
A z przyjemnosci, to L. dzisiaj przyparkowal mnie pod domem, kiedy chcialam jeszcze ostatni raz przed urlopem wpasc do pracy. Skoro juz mial swoj samochod przestawiac, to zaproponowal, ze mnie odwiezie. Swieci dzisiaj piekne slonce, wiec kiedy ja robilam sobie kawe do pracy w moim kubku-termosie, to L. zdjal ze swojego samochodu dach i zapytal mnie, czy mam czapke, albo szalik do zawiniecia sobie na glowie. Zlapalam wiec bialy szalik (hehe) i pojechalismy. Kiedy juz bylismy prawie przy samej pracy, to ja sobie zazyczylam przedluzenia wycieczki. Tak mi sie to strasznie podobalo, a do tego L. mial plyte z ta przeglupia piosenka Maroon 5 – ‚Moves like Jagger’, ktora bardzo ostatnio lubie. I tak jezdzilismy prawie godzine, a ja sie cieszylam jak dziecko. Oczywiscie szalik potem zdjelam i moje wlosy unosily sie w powietrzu w przedziwnych kierunkach, w ogole nie zwracajac uwagi na grawitacje. I tak wlasnie wreszcie dotarlam tu, do pracy, gdzie powinnam sie zajac prcowaniem, ale jestem tak pelna energii, ze wcale nie moge. :)
Zycie jest takie ekscytujace. :)

kochac, to malo

Kochani, juz za chwile, bo w poniedzialek, bedziemy z L. w Norwegii. Obiecuje zrobic duzo zdjec i cos oczywiscie zamiescic na blogu.

Nie zrobilam z tej okazji licznika, ale zamiast tego zrobie na blogu licznik swiateczny, bo w tym roku jakos nie moge sie doczekac swiat.
Z innych niusow, to dostalam wyplate i oczywiscie zaraz sie wybralam na zakupy… Kupilam sobie piekna czarna sukienke, taka z rodzaju sukienek do teatru/na kolacje przy swiecach. Nie moge sie doczekac, az ja zaloze, szczegolnie, ze bedzie to prawdopodobnie w Norwegii… 
W dalszym ciagu mam najwspanialszego chlopaka na swiecie, wiec sorry, ze sprzatnelam tego numer 1 z puli dostepnych mezczyzn. :P Ostatnio (to wymaga opisania na blogu) w swoj dzien wolny odwiozl mnie do pracy, a nastepnie pojechal do domu, zrobil pyszne spaghetti i przywiozl mi porcje do biura… No po prostu kochac, to malo.
Teraz czeka mnie spotkanie z jego mama (bo tate juz znam) i licznymi przyjaciolmi, ktorych tam ma, wiec troche sie stresuje. 
Za to na odpoczynek sobie bardzo zasluzylam, jako ze udalo mi sie z moja druzyna w pracy osiagnac niesamowite wyniki w zeszlym miesiacu i jestem z tego bardzo dumna.
Moj kolega z tej samej pracy, z ktorym razem zaczynalismy lata temu jest teraz tez managerem, tak wiec nasze druzyny w pewien sposob ze soba konkuruja, chociaz nie tak bardzo, bo w sumie robia troche co innego. Ale siedzimy tak, ze widzimy sie nawzajem i nieraz sobie pokazujemy kciuk w gore, jak komus dobrze idzie. Zajebisty to w ogole jest koles. Pamietam jak tam pracowalam pierwszy raz, zostalam managerem i chyba tydzien pozniej moj szef pojechal na wakacje, zostawiajac mnie ze wszystkim sama. Bylam zestresowana okropnie i wlasnie ten chlopak (I.) pomogl mi w naprawde glupiej sytuacji. Akurat wtedy jednym z pracownikow byl moj chlopak, tak wiec bylam szefowa swojego chlopaka. I akurat w ten dzien, postanowil on przyjsc do pracy na ciezkim kacu i rzygajac i pravujac na jedna osma gwizdka, podczas, kiedy naprawde potrzebowalismy od kazdego maksymalnego wysilku… Tymczasem on chodzil co chwila rzygac do kibla i w ogole stwierdzil, ze nie moze pracowac, bo nie moze przelykac. I to wlasnie I., ktory zreszta byl dobrym kumplem mojego wtedy chlopaka,  w ktoryms momencie wstal i wydarl sie na niego na maksa. Powiedzial cos w ten desen: ‚ Tak, swietnie, wiec przyszedles do pracy na kacu jak ostatnia swinia, zeby przyniesc Julii wstyd i zawiesc ja, kiedy ona potrzebuje, zeby wszyscy pracowali. No i co, jestes z siebie dumny? Nie mozesz przelykac, chyba cie pojebalo. Chcesz isc do domu? To idz, a ja sie upewnie, ze juz tu nigdy pracy nie dostaniesz!’
Dobrze, gdy na sali sa ludzie, ktorzy mysla tak, jak Ty, ale nie boja sie tego wyrazic.

rzucil mi zgorszone spojrzenie

Kochani, przepraszam. Olalam bloga na dlugie tygodnie, za to dzisiaj bedzie za to pewnie dlugo i namietnie.
Rece pachna mi ryba, bo wlasnie wrocilam z lokalnego English Marketu, w ktorym zakupilam stek z tunczyka na dzisiejszy obiad. Chcialam tam kupic w ogole wszystko, ale nie mam tyle kasy, ani takiej duzej lodowki. To oznacza jednak, ze bede musiala tam znow wrocic, a to nigdy nie jest zla wiadomosc.
Jak juz jestesmy w temacie jedzenia, to z Polski przywiezlismy z L. 3kg kabanosow. Przez 3 tygodnie robilam z nich wszystko: zapiekanki, casserole, curry (dosc dziwne polaczenie), lecso, kanapki, przekaski i inne chuje muje. Cale szczescie, ze kabanosy sie skonczyly, bo moj zoladek grozil pojsciem na strajk na widok kabanosa. Wiecej juz nie kupie takiej ilosci czegos, chocby to bylo cos pysznego. Jak sobie przypomne, ze jeszcze miesiac temu kabanos byl moja ulubiona kielbasa, na ktorej widok az mi sie robilo slabo ze szczescia, to w ogole nie moge tego zrozumiec.
W ramach dalszych aktualizacji, to dalej mieszkamy z L. i innymi ludzmi w duzym domu, w okropnej dzielnicy. Jedyna moja droga wyjazdu z tego skomplikowanego wzgorza, na ktorym mieszkamy, to ‚Sunday’s Well.’ Kiedys zapuscilam sie w ta ulice przez przypadek i po przedarciu sie miedzy zaparkowanymi, a jadacymi w druga strone samochodami, gdzie wszyscy maja lusterka poskladane, w obu stronach sa murki i slupki, a kazdy slupek ma wgniecenia od samochodow, ktore sie o niego nieraz ‚otarly’- obiecalam sobie wtedy, ze nigdy juz nie bede tamtedy jezdzic.
Teraz tu mieszkam, jezdze codziennie po dwa lub cztery razy. Cala ta ulice juz mam po prostu jakby w rekach i w nodze, ktora spoczywa na pedale gazu. I tak jak ja kiedys uwazalam, ze ludzie jezdzacy po tej ulicy sa niespelna rozumu, bo pomimo wszystko jada dalej, podczas kiedy normalny czlowiek ma ochote sie zatrzymac i przepuscic dokladnie wszystkich, tak teraz ja sama jestem niespelna rozumu, jak oni. Po prostu jade dalej, a ze konczy sie to nieraz potem skladaniem obu lusterek w moim samochodzie i w tym z przeciwka, to juz w ogole nie zauwazam – codziennosc. Dzisiaj kierowca jadacy z przeciwka, najwyrazniej nie bedacy stalym  uczestnikiem tej przemilej zabawy, rzucil mi zgorszone spojrzenie, kiedy wjechalam w przestrzen miedzy nim, a murem, tak, ze nasze twarze byly chyba z 25cm od siebie, a samochody na 1cm. Przydalby sie tu nieraz jakis smar, latwiej by sie bylo przeslizgnac. Moze powinnam cos takiego wynalezc.
Jak pisalam wczesniej, znow pracuje w Z., mojej pierwszej pracy w Irlandii, po ktorej pracowalam przez 3 lata w XV, a  teraz wrocilam. Juz udalo mi sie dostac awans, ale o ile firma podnieca sie mna i moim powrotem, tak ja sie niestety nie podniecam nimi. Robie najlepsza robote, jaka potrafie, bo po prostu nalezy to do mojej etyki pracy, ale w dalszym ciagu wyszukuje ciekawe stanowiska w lepszych firmach i spokojnie na nie aplikuje.
Tylko 3 tygodnie temu bylismy w Polsce z L. i moge smialo powiedziec, ze byl to moj najlepszy urlop w doroslym zyciu. W 3miescie tak jakby wszedzie byla impreza, ceny byly wspaniale, cudownie bylo caly wieczor pic i w ogole nie zastanawiac sie, ile bedzie wynosil rachunek. Odwiedzilismy wszystkie turystyczne miejsca, jakie mi przyszly do glowy, oprocz oceanarium, bo kolejka byla przesuperdluga. Lezelismy na plazy w Sopocie, plywalismy na roznych lodziach, statkach i tramwajach wodnych (tramwaj wodny z Helu do Gdyni kosztowal nas EUR2.50 od osoby, L. nie chcial mi wierzyc, dopoki mu nie pokazalam biletu.) Odwiedzilismy rozne odnogi rodzinne, przy okazji L. przyznal sie przy obiedzie, ze mowi troche po niemiecku, na co Babcia i Dziadek zaczeli konwersacje, tak jakby codziennie miedzy soba mowili w tym jezyku. Naprawde mnie to zszokowalo, nigdy sie nie przyznali wczesniej, ze az tak dobrze potrafia mowic. Poza tym tez mielismy obsesje na punkcie baniek, ktore ciagle puszczalismy wszedzie, i takie male i takie wielkie ze specjalnej rozdzki. Poza tym zobaczylam sie z wieloma drogimi mi osobami i za to im dziekuje.
Wracajac do rzeczywistosci, to poszlam dzisiaj do fryzjera, gdzie fryzjerka postanowila przeprowadzic najpierw ze mna wywiad, na temat mojej osobowosci, przynajmniej tak powiedziala. Oznajmila mi, ze istnieja cztery typy osobowosci i ze musze sie wpasowac w jedna z nich, zeby mogla mi dobrze obciac wlosy. Sluchalam wiec z uwaga, starajac sie na maksa wpasowac, no bo chcialam przeciez miec obciete wlosy (w sumie chcialam tylko koncowki, ale okazuje sie, ze to nie takie proste). Osobowosc pierwsza, to byla osoba, ktora zawsze nosi ubrania zgodne z nowymi trendami w modzie i tu fryzjerka podala imie i nazwisko jakiejs gwiazdy, o ktorej nigdy nie slyszalam. Szybko jednak stwierdzilam, ze to raczej nie moja ‚osobowosc’, bo balam sie wzroku fryzjerki. Ta wiec ciagnela dalej, ze druga osobowosc, to praktyczna, ktora po prostu lubi umyc wlosy i nic z nimi wiecej nie robic, tak jak Jennifer Aniston. O tej przynajmniej slyszalam, a takze widzialam ja na okladkach filmow, ktore wypozyczalismy w XV, wiec przypomnialo mi sie, ze ona ma dlugie, prote wlosy, a ze prostych nienawidze, to uznalam, ze chyba nie jestem Jennifer Aniston. Nastepne dwie ‚osobowosci’, to byla romantyczna, jak Eva Longoria i klasyczna jak ktos z Desperate Housewives. Na szczescie byly podane opisy na czym te osobowosci polegaja, to znaczy romantyczna ma dlugie, lekko krecone i sprezyste wlosy, a klasyczna ma krotkie, wiec pospieszylam z odpowiedzia, ze chyba jednak po prosze to Eve Longorie, chociaz nie mam pojecia kto to jest. Ta czesc wizyty okazala sie naprawde trudna, poniewaz to nie jest tak, ze po protu mozna pojsc i sie zrelaksowac, najpierw trzebaby zrobic powtorzenie z aktualnej prasy plotkarskiej i najlepiej to by bylo w ogole ogladac telewizje i wiedziec kto jest w Desperate Housewives… Mnie sam tytul odrzuca, ale moze powinnam nadrobic dla sukcesu nastepnej fryzury?
Jakos jednak przetrwalam ten egzamin i tak oto mam obciete koncowki i nawet suszarka mozolnie wlosy jakos ‚podniesione’, ze wygladam jakbym cale dnie spedzala w lozku sie wijac jak jakis seks-kot i pozujac do zdjec nago. Fajnie to wyglada, ale rozwazam zrobienie zdjecia na pamiatke, poniewaz ja napewno nie bede powtarzac godzinnych zabiegow z suszarka, poniewac jestem szczesliwa NIEposiadaczka suszarki. Nigdy mi nie przyszlo do glowy kupic czegos, co ryczy bez opamietania (odkurzacza tez nienawidze, ale uzywam z koniecznosci) i w dodatku rece bola jak sie tym operuje nad glowa. Pomijam juz watpliwa wartosc efektu, a takze zal mi na maksa czasu. Tak wiec Eva Longoria bede tylko przez kilka godzin (dalej nie wiem kim ona jest i jak wyglada).
Kochani, ide ugotowac cos pysznego dla mojego ukochanego L., ktory jest dla mnie teraz niesamowitym wsparciem, wiec jak tylko mam czas, to lacze hobby (gotowanie) z karmieniem go jakimis dobrymi przysmakami. Poza tym jego radosc z ugotowanych przeze mnie smakolykow jest zawsze ogromna.