Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
Listopad 2017
P W Ś C P S N
« lut    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38959
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

pizza

uroslo nam

Ksiazki juz maja polke!

 

Obiecalam powiedziec co bylo na urodziny, wiec od razu mowie. Byla zbieranina roznych moich i L. ulubionych dan. Niekoniecznie wszystko do siebie pasowalo, ale bylo takie pyszne, ze cos niesamowitego!

Zrobilismy z L. cudowna wlasnej roboty pizze. Zagadalismy sie z pierwszymi goscmi i w miedzyczasie uroslo nam pyszne, grube ciasto. Na pizzy byly brokuly, parmezan, ser wedzony z Polski, mozarella, brie, szynka, papryka i oczywiscie pod tymi wszystkimi skladnikami byl sos pomidorowy, ktory tym razem zrobilam niezbyt ostry. Uznalam, ze chociaz ja lubie plakac przy jedzeniu, nie kazdy to lubi, wiec bede mila i nie sypne chilli. I rzeczywiscie, wszystkim smakowalo.

Do tego zrobilam koreczki. Strasznie mi sie jakos zachcialo zrobic ten przysmak z lat osiemdziesiatych. Mialam na nich rozne sery, szynke, oliwki i miedzy innymi mlode ziemniaczki ugotowane i ‚wytarzane’ w masle i koperku. Upieklam chleb.

Byla tez polska salatka, mojego L. ulubione jedzenie chyba, kielbaski z grilla (ktorego robilismy na balkonie na piatym pietrze) i muffinki z malinami.

 

No i tyle. Jakos nie mam specjalnych przemyslen zwiazanych z faktem, ze robie sie coraz starsza. Jest mi dobrze i niech tak pozostanie.

jeszcze glodni

Odliczanie: zostal mi juz tylko jeden egzamin i jedna praca do napisania, nie liczac pierwszego rozdzialu pracy dyplomowej, ktory musze oddac 22. kwietnia, ale o to sie bede martwic pozniej. 
Dzisiaj jest moja wolna niedziela, ktora postanowilam miec tak naprawde wolna, zadnego uczenia sie (egzamin za tydzien, ale kazdy musi odpoczac.) Tak wiec odpoczywalam na maksa, a L. ze mna. Co tylko sie kladlismy do lozka, to ja nas z niego zrywalam, bo nie chcialam przeciez wyczekiwanego dnia wolnego po prostu przespac. Tesknilam w ogole w ostatnich tygodniach za gotowaniem troche, wiec zaczelam nadrabiac juz wczoraj wieczorem. Po zjedzeniu przepysznej Carbonary autorstwa L., wlaczylismy trzecia czesc trylogii Larssona na DVD, a ja przy okazji wygniatalam ciasto na chleb. Nie wiem, co mi odbilo z tym chlebem, ze nie w maszynie, ale chcialam po prostu rece zanuzyc w czyms innym, niz w papierach i ksiazkach. Na koniec wymyslilam sobie, ze nie bedzie chleba, ale bulki i je dzielnie wylepialam i ukladalam w rozne ksztalty. Wypieklo sie to wszystko cudownie, ja pol bulki zjadlam jeszcze w nocy, a L. pokonal az dwie, bo mu bardzo smakowaly. Ciasto drozdzowe prosto z pieca jesc i nie byc od tego chorym, to tylko takie asy jak L. potrafia.
A dzisiaj niby nic mi sie nie chcialo, ale odkopalam swoj stary aparat fotograficzny, taki na klisze i wyciagnelam L. na spacer, zeby zrobic zdjecia. Jak juz bylismy na zewnatrz, to ja wpadlam na genialny pomysl, zeby tylko na chwile zajsc do SuperValu (to tutejszy supersam) i tam oczywiscie natychmiast mi sie wlaczyla wyobraznia kulinarna i rozkazalam, ze na obiad zrobimy pizze. L. jak zwykle odniosl sie entuzjastycznie, jako glowny pozeracz. Poszlismy do domu, ale nie bylismy jeszcze glodni, bo bedac w miasteczku zjedlismy po malym hamburgerze, wiec zasiedlismy przed telewizorem. I naprawde nie wiem, jak to sie stalo, ze nagle w rekach mialam jablka, ktore obieralam na ciasto…
Tak wiec bylo troche jedzenia, i znow bede karmic legion pracownikow w sklepie. Evelyn to juz na sam moj widok prawie zaczyna mi sprawdzac w torbie, czy nie przynioslam jakiejs chalki, albo czegos… Bardzo profesjonalna jestem szefowa, tak, albo raczej mama…
Pizza
L. kroi:
Placek z jablkami:
My jeszcze przed objedzeniem sie tym wszystkim:

specyfika urlopu

Jak zwykle w czasie urlopu w Polsce na blogu cisza. Za duzo sie zawsze dzieje i ze zbyt wieloma osobami sie ciagle rozmawia, wspomina i spedza czas, zeby miec sile jeszcze cos pisac… Chyba dopiero mozna sobie to wyobrazic po wyprowadzce z kraju. Gadalismy kiedys o tym z L., ze jak sie jedzie do rodziny po polrocznym niewidzeniu, to nawet do kibla nie mozna pojsc, bo juz pukaja do drzwi, zeby nam cos powiedziec. Ale nie jest to skarga, tylko po prostu taka specyfika urlopu. 
Z roznych nowin, to postanowilam zmienic ginekologa, bo dotychczasowa baba byla wredna. Poszlam do super kliniki, z super recepcja, super opiniami w internecie, super budynkiem itd. i dowiedzialam sie, ze poprzednia pani doktor jakos nie powiedziala mi przez 6 lat, ze przy operacji wyrostka najwyrazniej sie tez cos porobilo z moim jajnikiem. W sumie nie wiem, czy nie widziala tego przez te szesc lat, czy moze uznala, ze skoro i tak nie kwalifikuje sie to do zadnych czynnosci, to nie ma potrzeby mi o tym mowic. Tak, czy siak – kij jej w ryj, dobrze, ze sie od niej wynioslam. 
A poza tym jadlam wczoraj polska pizze. Polska pizza z wiochowych pizzerii, to jest taki pyszny skarb, ze powinni z tym otwierac na zachodzie specjalne sklepy, czy co. Na pewno nie smakuje, jak prawdziwa wloska, ale jest pyszna, a nie to, co w tej Irlandii, tylko te biedackie pizza hut, four star i dominoes. Wszystkie trzy produkuja plastry salami polozone na czyms, co wyglada, jak osliniony papier. Fuj.
Czyli ja jak zwykle o zarciu. Kochani, ide, bo nie mozna tyle nad kompem siedziec na urlopie.

raport ze stanu kuchni i zoladka

CZESC I

Dzisiaj postanowilam, ze po pracy ugotuje cos na szybko, bo bede przeciez zmeczona. No i bylam, naprawde. Przyszlam do apartamentu, za oknem wieje i pada, wszedzie ciemno i zabralam sie za zmywanie, ktorego mialam pod dostatkiem. Weszlam tylko na chwile na moje ulubione allrecipes.co.uk i naprawde nie wiem, kiedy to sie stalo, ze zrobilam pizze od zera, razem z ciastem itd. Do tego wszystkiego sie okazalo pozniej, ze nie mam cebuli, ani sera zoltego. Mialam za to parmezan i troche brie. Wyrob okraszony grzybami portobello, papryka i brokulami jest w piekarniku. Dam znac, czy bylo jadalne.

CZESC II
Jadalne, to malo powiedziane. Bylo tak przecudowne i niemozliwie smaczne, ze juz nie wiem w ogole jak o tym opowiedziec. Jak zwykle oczywiscie bede to jadla jeszcze trzy dni, bo zrobilam jak dla wojska. 
Czasami sie tak zastanawiam, jakim cudem nikt mi w szkole nie powiedzial, zaden nauczyciel, ze gotowanie, to jest taki magiczny proces, ktory mozesz uruchomic w swoim domu i jak za dotknieciem magicznej rozdzki pozniej wyciagasz z piekarnika takie skarby. 
A jutro mam wolne i upieke chleb bananowy, bo L. mi zjadl wszystkie muffinki, wiec nie mam w domu slodkich wypiekow.