Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Cinnamon Applesauce Loaf albeit in a square form as wellhellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Cinnamon Applesauce Loaf, albeit in a square form as well as loaf. Recipe on my blog. #loaf #baking #instabake #homemade
  • Homemade cinnamon applesauce loaf! applesauce cinnamon cake instacake delicioso
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Homemade cinnamon applesauce loaf! #applesauce #cinnamon #cake #instacake #delicioso
  • My Autumn obsession Autumn loyd loydtea plumandcinnamon
    1 dzień ago by tattoomybroccoli My Autumn obsession. #Autumn #loyd #loydtea #plumandcinnamon
  • Homemade banana bread Recipe on my blog bananabread banana homemadehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Homemade banana bread. Recipe on my blog. #bananabread #banana #homemade #delicioso #lovecarbstoomuch
  • Good to have some jelly jello freiagele jelly yummy raspberries
    3 dni ago by tattoomybroccoli Good to have some jelly. #jello #freiagele #jelly #yummy #raspberries
  • When your homemade ravioli look like laundry that fell offhellip
    5 dni ago by tattoomybroccoli When your homemade ravioli look like laundry that fell off the line but you still can't wait to eat it! #homemade #ravioli #homemaderavioli #tortellini #yummy #delicious
Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« lut    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38840
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

kuchnia

mdle mdlego mdlym popycha

Norwedzy sa inni, niz Irlandczycy i Polacy. Nikogo to chyba nie dziwi. Strasznie lubie to odkrywanie nowego narodu, nowego stada, do ktorego moge nalezec. Bardzo to lubilam w Irlandii, i wspaniale jest to znowu przezywac, te szoki kulturowe. Niektore sa niefajne, oczywiscie, ale to cwiczenie w otwieraniu umyslu i probach zrozumienia zawsze mnie bardzo cieszy.

Dzisiaj jednak o szokach kulturowych kulinarnych, czyli raczej nietraumatyzujaco.

Bedzie kolejnosc i waznosc w ogole calkiem przypadkowa.

1. Spirytus rektyfikowany jest w Norwegii calkiem zabroniony i nie do dostania w sklepach. Kiedy po przylocie z Polski wyciagnelam kiedys buteleczke tego specyfiku, ktory przywiozlam sobie na ekstrakt waniliowy, Tesciowa prawie padla trupem. Zapytala mnie, czy ja oszalalam przewozac cos takiego przez granice i czy chcialam pojsc do wiezienia…

2. Norwegowie jedza omlety. Jedza je rano, co jeszcze rozumiem. Z luboscia zamawiaja je na lunch o godzinie 12, 13, czy 14. Ale zawsze znajdzie sie ktos, kto zamowi omlet o siedemnastej. Niewazne, ze lunchowe menu wtedy wiecej kosztuje i ze naprawde juz sie tego omleta nie oplaca brac, zamawiaja go tak, czy siak. Kumacie to, o piatej po poludniu jesc te jajka?

3. Pieczony ziemniak, czyli mdle mdlego mdlym popycha. Jest to takie danie: ziemniaka takiego ogromnego sie piecze w piekarniku, w skorce. Potem sie go wzdluz przecina i pomiedzy te polowki sie laduje sera zoltego, kawalkow szynki i kukurydzy. To sie znowu zapieka, zeby ser sie rozpuscil. I na to lyzka masla i lyzka kwasnej smietany i mozna szamac. Tylko jaki to ma smak? Podajemy to w pracy, wiec raz zjadlam, zeby sprobowac. No ziemniak mdly jest przeciez, ser nie pomaga, a ta szynka i kukurydza to w ogole juz robia z tego jakis koszmar w stylu zupa mleczna w przedszkolu, czy cos. Ale Norwegowie to lubia i jedza. W wielu miejscach mozna to kupic.

4. W Norwegii je sie straszne ilosci kielbasek winerek, czyli takich dlugich parowek jakby. Nie moge zrozumiec dlaczego sa takei wazne i uwazane za smaczne. Smaku maja niewiele, a w dodatku zjada sie je owiniete w taki specjalny nalesnik. Sam nalesnik moze nie bylby taki obrazliwy, gdyby nie to, ze jest zimny a dodatku jest taki ohydnie szorstki w dotyku. Jesli kiedys to polubie, to dam znac.

5. Gofry. Sa tu troche inne, niz w Polsce. Miekkie, cienkie i zawsze w ksztalcie takiego kwiatka z serduszek. Pyszne, cudowne i podawane przy okazji kazdego festynu, imprezy, spotkania itd., a takze w schroniskach gorskich, roznych chatkach i turystycznych miejscach. Taki narodowy slodycz. Pyszny! Sama chetnie jem, bo jak tu nie jesc? Szczegolnie pyszny z dzemem i z kwasna smietana.

 

W ogole jest tu wiele pysznych rzeczy i wiele ciekawych, ale o tym nastepnym razem (moze).

w akompaniamencie klebow czarnego dymu

Dzis w akompaniamencie klebow czarnego dymu zakonczyla z nami wspolprace zmywarka. Do tej pory dzialala idealnie i nigdy nie dala w zaden sposob znac, ze taki bedzie jej koniec. Ja nienawidze zmywac, wiec troche mnie to zasmucilo. Mam nadzieje jednak, ze szybko rozwiazemy problem przy pomocy strony internetowej, na ktorej ludzie oddaja rozne uzywane rzeczy.

Na kursie strasznie szybko lecimy z programem. Wszystko rozumiem, a potem mam wrazenie, ze znow zapominam, wiec staram sie duzo cwiczyc w domu i gadam ciagle po norwesku do L. Jestem w szoku jak wiele, a jednoczesnie jak niewiele potrafie powiedziec. W niektorych tematach juz pedze jak strus pedziwiatr, a w niektorych zupelnie utykam. Chociaz wcale na poczatku w to nie wierzylam, wyglada na to, ze bede mowila po norwesku. Strasznie sie z tego ciesze. Zawsze chcialam nauczyc sie trzeciego jezyka. W Irlandii zawsze jakos mialam takie gowniane godziny pracy, ze nie moglam sobie zorganizowac jakiegos kursu, chociaz chcialam. A teraz mam i kurs i wspanialego ‚nauczyciela’ w domu.

Zycie jest dobre i trzeba sie z niego cieszyc, poki mozna.

 

A u mnie na blogu kulinarnym przysmak z dziecinstwa, czyli ryz z jablkami. Moja Babcia robila kiedys podobny w prodizu. A czy wiecie, ze prodiz zyje i ma sie dobrze??

Ja pamietalam to urzadzenie jako zardzewialy zabytek w naszym domu, a tu okazuje sie, ze te cuda dalej sa produkowane.

O tu: 
http://www.remoska.co.uk/

 

Wszyscy udawalismy, ze to sa owoce morza

Czlowiek ma chyba narzekanie w naturze, ale ja z tym walcze.

Od smierci Mamy mam dosc nieciekawe problemy ze snem. Potrafie dwie noce jechac bez snu, w nocy buzuje, a w dzien jak snieta ryba. Powodzenia w funkcjonowaniu.

Tak wiec moja ukochana pani doktor przepisala mi tabletki na ten klopot. Sa cudowne, dzialaja jak narkoza i chociaz mam powalone sny, ktore w szczegolach pamietam, to wreszcie po wielu miesiacach moglam sie wyspac, kiedy zaczelam je brac. Oczywiscie miesiac miodowy w koncu minal i zauwazylam, ze te tabletki zmuszaja mnie do spania conajmniej 12 godzin, na co po prostu nie zawsze jest czas. A jak wstane po 10ciu, to jest naprawde walka, zeby nie pojsc z powrotem do lozka.

Ale w tym potoku narzekania na to, zajrzalam sobie wczoraj do internetu i zobaczylam, jakie ludzie opisuja dzialania niepozadane tego leku, a takze tego, ktory takze teraz biore na depresje. Jak to wszystko przeczytalam, to poczulam sie taka wdzieczna swojemu cialu, ze nie mam tych wszystkich skutkow ubocznych, ze dobrze sie czuje i ze moge po prostu sobie spokojnie zyc dalej i cieszyc sie dzialaniami POZADANYMI tych lekow.

 

Wczoraj poszlismy z L. na impreze u naszych przemilych znajomych. Bylo to spotkanie w temacie pirackim, a mi sie nawet chcialo zrobic sobie z kartonu taka piracka szable i sie przebrac w jakiestam ciuchy w paski itd. Naprawde bylo to fajne, szczegolnie, ze przez wiele lat takie rzeczy wydawaly mi sie niewarte mojej uwagi. A tu sie okazuje, ze im jestem starsza, tym bardziej proste przyjemnosci do mnie przemawiaja. Na ta impreze zrobilam cudowna, karaibska zupe, ktora wszystkim weszla, az milo. Zrobilam tez karaibska salatke, ktora byla wstretna i generalnie nikt jej nie zjadl. Link do zupy jest tutaj, nazywa sie to kokosowa zupa z fasola. Naprawde pycha, polecam! Mialam watpliwosci, bo to wszystko takie egzotyczne, jakis kokos, fasola, no nie wiadomo jak to wyjdzie. A wyszlo aksamitne, rozgrzewajace, pikantne i wspaniale. Polecam, fajny przepis.

Do tego kolega mial kilogram takich kielbasek, w sumie parowek. Parowki, a w sumie ‚wienerki’, to chyba jedna z ulubionych rzeczy dla kazdego Norwega. Jedza to zawiniete w taki nalesnik i po prostu te wienerki, to jak religia. Sa w kazdej lodowce, w kazdej zamrazarce, w kazdym sklepie, kiosku, na dworcu, stacji benzynowej, schronisku gorskim i na basenie. Tak wiec na tej imprezie tez byly niesmiertelne wienerki przyniesione przez kolege. Chcialam je jakos dopasowac do tego morskiego/karaibskiego tematu spotkania, wiec zrobilam z nich takie osmiorniczki. Zaraz przykleje link.

Octodogs!   Tu jest pinka z pinterestu na temat tych osmiorniczek.

Wszyscy udawalismy, ze to sa owoce morza i ze bardzo duzo kosztowaly. Fajnie sie z tego smialismy.

6 do 12 godzin pozniej

Jeszcze zostalo troche czasu do swiat, ale ja juz od dawna sie przygotowuje.

Zrobilam dosc duzo roznych slicznych, slodkich zapraw, dzemow i innych tego typu bajerow, ktorymi mam zamiar obdarowac moja norweska rodzine. Miedzy innymi zrobilam ‚fruit leather’. Jesli nigdy o tym nie slyszeliscie, polecam pogooglowac. Natrafilam na to przypadkiem.

Jest to stary amerykanski sposob konserwowania i przechowywania owocow. Polega na tym, ze mielisz owoce w malakserze, bez cukru ani innych dodatkow, chyba, ze bardzo kwasne, to dodajesz cukier do smaku. Ta papke przepuszczasz przez sitko, zeby byla gladka, a nastepnie rozlewasz cienka warstwa na papierze do pieczenia, wyrownujesz co nieco i do piekarnika.

Piekarnik trzeba nastawic na najmniej, jak sie da. U mnie to 50 stopni. I czekasz.

Czekasz.

Czekasz.

Jakies 6 do 12 godzin pozniej jest gotowe.

Sciagasz z papieru polprzezroczysta plachte gumowatej substancji. Jest niesamowita – gumowa i lekko elastyczna. Mozna pociac razem z papierem w paski i pozwijac w ruloniki. Przewiazane wstazka wygladaja jak sliczny prezent, a co najwazniejsze – nie mozna tego ustrojstwa przestac jesc. Cos podobnego do owocowej gumy do zucia, tylko, ze zdrowe i nie przeslodzone. Poszukajcie sobie na youtubie, naprawde fajna sprawa.

 

 

A na blogu kulinarnym ostatnio ciasto z dzemem z czarnej pozeczki i ziemniaki nadziewane.

blackcurrant cake twice baked potato

z przyprawami troche w stylu indyjskim

Moja druga jesien w Norwegii powoli zamienia sie w zime. Dzisiaj wychodzac do sklepu czulam jakby poczatki lekkiego mrozu szczypiacego mnie w nos, podczas kiedy w Polsce podobno 20 stopni. :)

Zrobilam dzisiaj zupe z kalafiora i brokulow z przyprawami troche w stylu indyjskim. Babcia patrzyla na te zabiegi robienia zupy z powatpiewaniem, ale potem zjadla cala miske i bardzo jej smakowalo. Fajnie, ze w tym wieku (86 lat) jest w stanie jej zasmakowac cos nowego.

 

Pracy dalej nie mam, nawet nie chce mi sie o tym pisac. Mam rece, nogi i leb na karku i nie mam pracy. Nie jest to wcale fajne uczucie. Zyje, jakbym byla na emeryturze. Rano sniadanie, moze potem do sklepu, potem kawa, poszukac troche pracy, potem sie biore za robienie obiadu, troche sprzatam, zrobie pranie… Moje cale zycie po prostu zwolnilo do slimaczego tempa. Nie pomaga mi to na depresje niestety. Najszczesliwsza sie czulam, jak bylam wolontariuszka na tutejszym festiwalu i mialam roboty po uszy.

 

 

Na moim blogu kulinarnym ostatnio leczo:

lecso