Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Homemade cinnamon applesauce loaf! applesauce cinnamon cake instacake delicioso
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Homemade cinnamon applesauce loaf! #applesauce #cinnamon #cake #instacake #delicioso
  • When your homemade ravioli look like laundry that fell offhellip
    5 dni ago by tattoomybroccoli When your homemade ravioli look like laundry that fell off the line but you still can't wait to eat it! #homemade #ravioli #homemaderavioli #tortellini #yummy #delicious
  • Homemade banana bread Recipe on my blog bananabread banana homemadehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Homemade banana bread. Recipe on my blog. #bananabread #banana #homemade #delicioso #lovecarbstoomuch
  • Cinnamon Applesauce Loaf albeit in a square form as wellhellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Cinnamon Applesauce Loaf, albeit in a square form as well as loaf. Recipe on my blog. #loaf #baking #instabake #homemade
  • My Autumn obsession Autumn loyd loydtea plumandcinnamon
    1 dzień ago by tattoomybroccoli My Autumn obsession. #Autumn #loyd #loydtea #plumandcinnamon
  • Good to have some jelly jello freiagele jelly yummy raspberries
    3 dni ago by tattoomybroccoli Good to have some jelly. #jello #freiagele #jelly #yummy #raspberries
Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« lut    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38840
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

ksiazka

Czytelniczy tag

Podpatrzylam ten czytelniczy tag na innym blogu i ja tez chce go zrobic u siebie.

1. Czy masz ulubione miejsce do czytania w domu?

Tak i nie. Ja w ogole mam ulubione miejsce w domu, do robienia czegokolwiek, na kanapie w salonie. Siedze sobie tutaj po turecku, poniewaz taka wlasnie jest moja ulubiona pozycja i robie tu najrozniejsze rzeczy. Ucze sie norweskiego, ogladam z L. seriale i tez czytam.

Niezwykle rzadko czytam w lozku, bu przez moje doswiadczenia z bezsennoscia juz sie nauczylam, ze w sypialni najlepiej jest tylko spac i nic wiecej nie kombinowac.

2. Zakladka, czy swistek papieru?

Zakladka! Mam ich kilkanascie roznego rodzaju, czesto kupuje je jako pamiatki z miejsc, do ktorych jezdze na jakies wycieczki itd. Skrawki papieru jednak wkladam do ksiazek kucharskich, tam mam ich setki.

3. Jedna ksiazka na raz, czy kilka?

Jak najbardziej kilka, jedna musi byc na Kindle, jedna na iPadzie i jedna, lub dwie papierowe. Zazwyczaj jedna o tematyce jakiejs kulinarnej, najchetniej z historii kuchni, druga czesto jakas kryminalna, albo sci-fi, a trzecia moze byc jeszcze jakas calkiem przypadkowa, albo dla dzieci po norwesku. Jakos najlatwiej mi jest sie wkrecac w czytanie po norwesku poprzez ksiazki dla dzieci.

4. Czytasz w domu, czy wszedzie?

Gdzie sie tylko da. Chetnie w pociagu, kiedy jade do pracy, ale tez uwielbiam czytac w kawiarniach i restauracjach. W Irlandii mialam taka ulubiona, wloska restauracje, do ktorej chodzilam w srodku dnia, jadlam pyszna paste i czytalam ksiazki. Cudowne to bylo.

5. Zerkasz w nieprzeczytane czesci ksiazki? Przeskakujesz strony?

To zalezy. Jesli zalezy mi na przeczytaniu czegos, co jest nudne do konca, to zerkam i sprawdzam. Nigdy nie zerkam w przyszlosc w kryminalach i tego typu ksiazkach, nie chce sobie psuc przyjemnosci.

 

musielismy jesc patykami

50 Shades of Grey jest wszedzie az sie rzygac chce, no ale trudno, nic sie na to nie poradzi. Ja za to czytam ‚Portret Doriana Graya’ i rozsmieszylo mnie w sumie podobienstwo tytulow. Podobienstwo tresci na szczescie zadne.

Poza tym chodze na kurs norweskiego i mowie coraz wiecej, rozmawiamy tez po norwesku w domu z L. Tym razem jakos czuje, ze ten kurs daje mi duzo wiecej niz ten, na ktory chodzilam kiedy tylko przyjechalam do Norwegii. Moze dlatego, ze juz sie wiecej tego jezyka nasluchalam i jakos to wszystko latwiej przychodzi. Powiedziec juz umiem bardzo duzo, ale z drugiej strony zrozumiec co ktos do mnie mowi jest bardzo trudno. L. jak do mnie gada, to zwalnia tempo do chyba jednej trzeciej swojej normalnej szybkosci mowienia i dzieki temu rozumiem.

Poza tym oprocz roznych wielu norweskich znajomych, mamy z L. takiego kolege, z ktorym mi sie strasznie fajnie rozmawia o ksiazkach i pozycza ksiazki, ktorych ma pelno po angielsku. Super!

Ah! I bylismy z L. na pikniku. Zima jest na maksa, temperatura dosc mozno na minusie, a my wspinalismy sie na zalesione zbocze doliny. Wreszcie wlezlismy dosc wysoko, popatrzelismy na przepiekna panorame miasta i rozpalilismy kuchenke turystyczna, a na niej przygotowana dzien wczesniej potrawka z kurczaka po marokansku i quinoa. Pomimo, ze zapomnielismy sztuccow i musielismy jesc patykami, to smakowalo mi chyba jak nigdy. Nie ma to jak powlazic po stromych sciezkach. Juz kiedys pisalam, ze generalnie slabo mi idzie wchodzenie pod jakiekolwiek gorki, wiec tym razem tez mi slabo szlo. Ale sie udalo.

A na blogu kulinarnym mam cudowne ciasto czekoladowe, z ktorego jestem strasznie, strasznie dumna. 

Podsumowanie 2014

Zamierzam sie i zamierzam do napisania tej notki, wiec jazda.

W 2014 roku, ktory byl jednak o niebo lepszy niz 2013 wydarzyly sie takie rzeczy:

 

1. Przeczytalam 44 ksiazki (zalozylam sobie, ze przeczytam 40). Link tutaj. W tym cudowne Metro 2033, swietna ksiazke ‚Denialism’ o tych  z nas, ktorzy po prostu odmawiaja wiary w osiagniecia i odkrycia naukowe, ‚Quicksilver’ o rteci, jej historii w medycynie, trucicielstwie itd. (tak, tak o rteci w szczepionkach tez bylo). Przeczytalam tez przedziwna ‚Kobiete z wydm’, o ktorej przez dlugi czas nie moglam przestac myslec, zapoznalam sie z Ayn Rand, ktorej sci-fi jest w programie szkolnym w Stanach, a ja nic o niej nie wiedzialam, pogodzilam sie z klasykami i autorami z wlasnych czasow szkolnych, ktorych wtedy unikalam: ‚Kobieta trzydziestoletnia’ Balzaca, ‚W pustyni i w puszczy’ Sienkiewicza i ‚Chata Wuja Toma’ Beecher Stowe. Pod wzgledem ksiazek to byl bardzo pelny i cudowny rok. Ile historii w mojej glowie! Cudo!

2. Zamieszkala ze mna moja ukochana Babcia i dalej ze mna mieszka. Bardzo sie z tego ciesze i jestem dumna z tego, ze potrafie dac jej taka przystan po smierci jej corki, z ktora przeciez mieszkala.

3. Spedzilam trzy tygodnie w Polsce z moja ukochana Tesciowa. Poznalysmy sie blizej, ona pomagala mi urzadzac mieszkanie w Polsce i bardzo ja pokochalam. Nawet ostatnio mowilam L., ze gdybym sie chciala kiedys z nim rozstac, to sie jeszcze namysle, ze wzgledu na jego mame. Oczywiscie byl to tylko glupi zart, ale jest to naprawde swietna babka.

4. Bylam wolontariuszka przy ogromnym festiwalu w naszym miescie i dalo mi to bardzo, bardzo duzo radosci. Poznalam duzo ludzi, czulam sie czescia wspanialej spolecznosci i co najwazniejsze, mialam wspaniala robote w kuchni i bylam w swoim zywiole.

5. Zalozylam mojego wymarzonego, dlugo planowanego, wykochanego, wycalowanego bloga kulinarnego. Pisanie go i praca nad nim i nad przepisami, to dla mnie ogromne i bardzo wazne poczucie normalnosci w moim wciaz jednak bezpracowym zyciu.

6. Spedzilam nastepny, piekny, zakochany rok z L. Upieklam i ugotowalam mu chyba bez przesady setki roznych dobrych rzeczy, co on uwielbia. Bylismy na wielu roznych wycieczkach i spacerach odkrywajacych lesiste, gorzyste okolice, ale tez poznalismy duzo ludzi z naszego miasta i teraz mamy naprawde aktywna, swietna paczke znajomych, z ktorymi uwielbiamy spedzac czas. O ile z praca bieda, to tak szybkiego rozwoju roznych przyjazni i znajomosci sie nie spodziewalam.

No i tyle. Oby ten 2015 byl naprawde dobry.

Jak zwykle nie mam postanowien noworocznych, bo bez postanowien zawsze idzie mi najlepiej i najwiecej osiagam.

A na koniec – muffinki kawowe po kliknieciu w obrazek.

coffee muffins

sa tacy, ktorzy najwyrazniej pija po 10 tych kaw

Wczorasj mialysmy z Babcia dzien pelen gosci. Najpierw rano przyszla do mnie znajoma, ktora pracuje na nocne zmiany, wiec odwiedziny na kawe o dziewiatej rano, to dla niej akurat po pracy. Byly to oczywiscie odwiedziny zapowiedziane, chyba inaczej bym o takiej porze nawet nie odebrala domofonu, bo kto moze cos chciec ode mnie rano?

Tak wiec przyszla, posadzilam ja w kuchni na moim goscinnym krzesle, przytulnie wcisnietym pomiedzy kaloryfer a zamrazarke, taka mala, wielkosci moze pralki. Zrobilam jej herbate, bo nie chciala kawy. Norwegowie pija srednio piec kaw dziennie na osobe, ale ja znam kilku, ktorzy kawy nie pija, czyli sa tacy, ktorzy najwyrazniej pija po 10 tych kaw – szalenstwo. Tak wiec M. sobie siedziala na moim kuchennym krzesle, a ja robilam ciasto z ananasem, kokosem i mleczkiem kokosowym. Potem poszlysmy do salonu, przylaczyla sie do nas Babcia, ktora M. akurat dosc lubi i jak tylko ciasto bylo gotowe, jadlysmy je i bylo nam cudownie.

 

Potem zrobilam leczo i przyszla moja tesciowa. Potem z pracy wrocil L. i jedlismy razem. Potem oczywiscie kawa w duzych ilosciach i rozmowy do poznego wieczora.

A na sam koniec musialam wreszcie wrocic do ksiazki, ktora czytalam, czyli Metro 2033. Przesiedzialam cala noc, az przeczytalam cala druga polowe, bo nie moglam sie oderwac od tej wspanialej ksiazki. Polecam, szczegolnie takim jak ja entuzjastom science-fiction.

 

A na moim blogu dwa nowe przepisy:

Ciasto z zurawina i rodzynkami.

aatinySAM_5098

 

Ciasto z makiem.

___SAM_3857

Ile nieprzespanych nocy, bo musialam wiedziec, co dalej.

Ktos otagowal mnie na facebooku, zeby napisac o ulubionych ksiazkach, wiec napisalam i wydalo mi sie to swietna zabawa, taki przeglad, wiec wklejam i tu.

 

Najwazniejsze, najlepsze, najukochansze ksiazki mojego zycia:

ursula le guin

1. Ursula Le Guin, cykl ‚Ekumena (Hain)’, w szczegolnosci ‚Wydziedziczeni’. Te ksiazki zapewnily mi humanistyczne uniesienia, polityczne uniesienia i zachwyty swiatopogladowe. Niby sci-fi lamane na fantasy, ale jednak te ksiazki to duzo, duzo wiecej.
2. Kurt Vonnegut, wlasciwie wszystko, co napisal, ale najwazniejsze, to ‚Syreny z Tytana’, ‚Sniadanie Mistrzow’ i ‚Rzeznia nr 5′. Tu znow zachwyty, ale tym razem dotyczace bardziej tego, jak zwariowany ten vonnegutowski umysl i jak bardzo moj umysl uwielbia isc w jego slady skojarzen i historyjek.
3. George Orwell, moje najukochansze, to ‚Corka pastora’, ‚Na dnie, w Paryzu i w Londynie’ i ‚Brak Tchu’. Tu znow dosc politycznie jak dla mnie. Te historie utwierdzaly mnie w moim swiatopogladzie.
4. Frederik Pohl, ‚Gateway, brama do gwiazd’ i ‚Czlowiek Plus’, ale czytam wszystko jego, co mi wpadnie w rece. Nie jest to moze najlepszy na swiecie pisarz, ale ta jego wyobraznia zawladnela moja od pierwszych zdan. Cudowne sci-fi, polecam!
5. John Wyndham ‚Dzien Tryfidow’, ‚Poczwarki’, to moje ulubione, ale z przyjemnoscia czytam wszystkie, najchetniej te postapokaliptyczne.
6. ‚Chmurdalia’ Joanna Bator, ksiazka, ktora zapewnila mi wiele smiechu, lez, i smiechu przez lzy.
7. Thomas Harris, trylogia o Hannibalu. Od wczesnej nastoletniosci uwielbiam postac Hannibala i nic na to nie poradze. Jeszcze nie czytajac zbyt dobrze po angielsku czytalam w oryginale, odszyfrowujac ze slownikiem. Do tej pory pamietam, ze sprawdzalam miedzy innymi slowo ‚subpoena’ i ‚campanile’. :)
8. Tess Gerritsen, wszystko, co napisala od kiedy zaczela pisac kryminaly. Wiem, ze to tylko kryminaly, ale za to jakie! Ile nieprzespanych nocy, bo musialam wiedziec, co dalej. No, i zenskie bohaterki, w koncu ile mozna o facetach…
9. Sieg Larsson, Trylogia i jeszcze tu podpinam wszystko Jo Nesbø. Dobrze spedzone godziny mojego zycia.
10.”Ronja, córka zbójnika” Astrid Lindgren. Czytalam chyba z 10 razy, jako dziecko jeszcze. Caly swiat moich fantazji tam byl.