Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
Listopad 2017
P W Ś C P S N
« lut    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38959
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

depresja

Wszyscy udawalismy, ze to sa owoce morza

Czlowiek ma chyba narzekanie w naturze, ale ja z tym walcze.

Od smierci Mamy mam dosc nieciekawe problemy ze snem. Potrafie dwie noce jechac bez snu, w nocy buzuje, a w dzien jak snieta ryba. Powodzenia w funkcjonowaniu.

Tak wiec moja ukochana pani doktor przepisala mi tabletki na ten klopot. Sa cudowne, dzialaja jak narkoza i chociaz mam powalone sny, ktore w szczegolach pamietam, to wreszcie po wielu miesiacach moglam sie wyspac, kiedy zaczelam je brac. Oczywiscie miesiac miodowy w koncu minal i zauwazylam, ze te tabletki zmuszaja mnie do spania conajmniej 12 godzin, na co po prostu nie zawsze jest czas. A jak wstane po 10ciu, to jest naprawde walka, zeby nie pojsc z powrotem do lozka.

Ale w tym potoku narzekania na to, zajrzalam sobie wczoraj do internetu i zobaczylam, jakie ludzie opisuja dzialania niepozadane tego leku, a takze tego, ktory takze teraz biore na depresje. Jak to wszystko przeczytalam, to poczulam sie taka wdzieczna swojemu cialu, ze nie mam tych wszystkich skutkow ubocznych, ze dobrze sie czuje i ze moge po prostu sobie spokojnie zyc dalej i cieszyc sie dzialaniami POZADANYMI tych lekow.

 

Wczoraj poszlismy z L. na impreze u naszych przemilych znajomych. Bylo to spotkanie w temacie pirackim, a mi sie nawet chcialo zrobic sobie z kartonu taka piracka szable i sie przebrac w jakiestam ciuchy w paski itd. Naprawde bylo to fajne, szczegolnie, ze przez wiele lat takie rzeczy wydawaly mi sie niewarte mojej uwagi. A tu sie okazuje, ze im jestem starsza, tym bardziej proste przyjemnosci do mnie przemawiaja. Na ta impreze zrobilam cudowna, karaibska zupe, ktora wszystkim weszla, az milo. Zrobilam tez karaibska salatke, ktora byla wstretna i generalnie nikt jej nie zjadl. Link do zupy jest tutaj, nazywa sie to kokosowa zupa z fasola. Naprawde pycha, polecam! Mialam watpliwosci, bo to wszystko takie egzotyczne, jakis kokos, fasola, no nie wiadomo jak to wyjdzie. A wyszlo aksamitne, rozgrzewajace, pikantne i wspaniale. Polecam, fajny przepis.

Do tego kolega mial kilogram takich kielbasek, w sumie parowek. Parowki, a w sumie ‚wienerki’, to chyba jedna z ulubionych rzeczy dla kazdego Norwega. Jedza to zawiniete w taki nalesnik i po prostu te wienerki, to jak religia. Sa w kazdej lodowce, w kazdej zamrazarce, w kazdym sklepie, kiosku, na dworcu, stacji benzynowej, schronisku gorskim i na basenie. Tak wiec na tej imprezie tez byly niesmiertelne wienerki przyniesione przez kolege. Chcialam je jakos dopasowac do tego morskiego/karaibskiego tematu spotkania, wiec zrobilam z nich takie osmiorniczki. Zaraz przykleje link.

Octodogs!   Tu jest pinka z pinterestu na temat tych osmiorniczek.

Wszyscy udawalismy, ze to sa owoce morza i ze bardzo duzo kosztowaly. Fajnie sie z tego smialismy.

z przyprawami troche w stylu indyjskim

Moja druga jesien w Norwegii powoli zamienia sie w zime. Dzisiaj wychodzac do sklepu czulam jakby poczatki lekkiego mrozu szczypiacego mnie w nos, podczas kiedy w Polsce podobno 20 stopni. :)

Zrobilam dzisiaj zupe z kalafiora i brokulow z przyprawami troche w stylu indyjskim. Babcia patrzyla na te zabiegi robienia zupy z powatpiewaniem, ale potem zjadla cala miske i bardzo jej smakowalo. Fajnie, ze w tym wieku (86 lat) jest w stanie jej zasmakowac cos nowego.

 

Pracy dalej nie mam, nawet nie chce mi sie o tym pisac. Mam rece, nogi i leb na karku i nie mam pracy. Nie jest to wcale fajne uczucie. Zyje, jakbym byla na emeryturze. Rano sniadanie, moze potem do sklepu, potem kawa, poszukac troche pracy, potem sie biore za robienie obiadu, troche sprzatam, zrobie pranie… Moje cale zycie po prostu zwolnilo do slimaczego tempa. Nie pomaga mi to na depresje niestety. Najszczesliwsza sie czulam, jak bylam wolontariuszka na tutejszym festiwalu i mialam roboty po uszy.

 

 

Na moim blogu kulinarnym ostatnio leczo:

lecso

Kastanjer

A wiecie co ja dzisiaj robilam? Wyciagnelam L. do parku obok naszego domu i zbieralismy kasztany. L. pytal mnie po co mi one, ale nie umialam mu wytlumaczyc. Po prostu musialam ich nazbierac cala siatke, a w domu wlozyc do szklanej wazy, zeby sobie na nie patrzec.

Kiedys, jako male dziecko mieszkalam na poludniu Polski w Tarnowskich Gorach i moj ukochany dziadek zabieral mnie do parku wlasnie na zbieranie kasztanow. Nie mam pojecia po co, albo co sie z nimi pozniej dzialo, ale ich szukanie to jedno z moich najlepszych wspomnien.

A do tego ilestam lat w Irlandii. Widzialam tam chyba cztery drzewa, ale zadne z nich nie bylo kasztanowcem, to na pewno.

 

Nazbieralismy wiec tych kasztanow, podczas kiedy ja mialam kryzys energetyczny, poniewaz wczoraj w nocy nie moglam za chuja zasnac, az zrobila sie godzina 4:33am. Lezalam w lozku i robilam sobie pranie mozgu kosztem wlasnego zdrowia psychicznego. Wtedy to postanowilam obudzic L. glosnym placzem, lkaniem i plakac mu o tym, ze kiedy moja Mama byla w szpitalu, to lekarze po prostu pozwolili jej umrzec. Czasami tak mysle i nie umiem sie pozbyc tych mysli, chociaz to naprawde jej nie wskrzesi. W koncu L. udalo sie mnie uspokoic, napodawac mi kilogram chusteczek i o piatej trzydziesci czulam sie wreszcie spiaca. Pospalam sobie wiec az do dziesiatej, tak wiec przy zbieraniu kasztanow o szostej po poludniu nagle dopadl mnie kryzys. Ale jakos go przetrwalam i dalej tu siedze, mimo, ze jest jedenasta wieczorem.

 

A kasztany po norwesku to kastanjer, wymawia sie prawie tak samo, jak po polsku.

Nie jakies glupie chestnuts.

 

Nie zapomnialam L. podziekowac, ze dzieki niemu przeprowadzilam sie do miejsca, w ktorym sa prawdziwe pory roku. Nie widzialam takiej kolorowej i pieknej jesieni od osmiu lat!

Pozdr.

J.

Kanye West – Jesus Walks

Dzisiaj wieczorem znowu przyjezdza Tim, a ja jestem podekscytowana lamane przez zdenerwowana. Caly ostatni tydzien czulam sie bardzo zle, ciezko bylo mi wstac rano i zmusic do zycia znowu od poczatku. Czasami jade samochodem i jest mi tak strasznie po prostu zle i smutno i wtedy jest troche tak, jakbym druga ja siedziala na siedzeniu obok i patrzyla na mnie i sie zastanawiala: -’I po cholere Ci tak smutno?’ no bo tak naprawde, czemu ja sobie to robie? Ale gadac mozna i nic z tego wynika, a ja sie czuje jakbym sama siebie odbierala przez papierek i przez bibulke i byla jakas wobec siebie falszywa. Oszukalam sama siebie – poszlam na terapie i dwa tygodnie z rzedu w sumie sciemnialam costam, zeby tylko nie bolalo, a potem tak bardzo sie czulam winna, ze zamiast jednej godziny zrobilam sobie caly tydzien piekla.  
Powinnam isc pod prysznic i sie przebrac i tak dalej, a ja nie moge sie zebrac, bo sie denerwuje, jak zwykle, ze moze juz Tima nie kocham i zobacze go na lotnisku i sie okaze, ze go nie kocham juz i nie bede umiala spojrzec mu w oczy. Zawsze tak mialam z kazdym facetem, kiedy go nie widzialam nawet pare dni. Nienawidze tego. Potem slysze, ze jestem taka z dystansem. No niestety jestem z dystansem i to na maksa przez pare godzin. A teraz w dodatku siedze jak debil i nie moge sie wybrac pod prysznic, ani pokoju troche posprzatac, zeby nie bylo jak w chlewie…
W sklepie syf i poruta, caly dzien probowalam jakos doprowadzic wszystko do porzadku, a i tak jest dalej burdel – efekt jednego dnia rzadow Tonego, mojego ulubionego podwladnego, ktoremu chetnie urwalabym jaja, ale nic nie moge zrobic, bo tym razem pracuje w porzadnej firmie, gdzie ludzi nie wywala sie na zbity pysk bez dobrego powodu.  Boze ja ta notke juz pisze od godziny chyba. Moze jednak sie jednak wybiore pod ten prysznic i moze juz wkrotce beda nowe zdjecia (jak zwykle, kiedy jest Tim). 

Carne Tremula

No i jestem chora, chcialam napisac, ze drugi raz w ta zime, ale w sumie to tu nie ma zadnych por roku w tej pieprzonej Irandii. Obudzilam sie z bolacym gardlem i taka troche glupia. Jasna sprawa, kiedy ja jestem chora, jak nie w wolny weekend. Mam caly kurewski weekend wolny i caly spedze smierdzac w lozku. Sciagnelam sobie trzy plyty Caetano Veloso – to ten koles, ktory spiewa Cucurrucu Paloma u Almodovara w ‚Hable con ella’ i teraz spiewa mi, kiedy jestem w lozku. Niewielkie pocieszenie, ale zawsze jakies. Nie bede sciemniac, tak naprawde ciesze sie, ze jestem chora – dobre usprawiedliwienie siedzenia w lozku, przynajmniej nie musze sie zmuszac do zycia. W koncu to nie to, zeby mnie cos omijalo (oprocz zmuszania sie). Jak ja bym juz sie chciala naprawic i miec jakas ochote na cos, isc na jakies cos, na taniec brzucha, grac na saksofonie i jechac do Hiszpanii albo do Wloch i jesc paste. Ale gdzie tam, ja siedze i gnije, moja jedyna nadzieja w tej terapii, ze jakos znormalnieje. Nie chce tak spedzic zycia, jak nie przymierzajac ciocia K. Kto wie, ten wie. Mam depresje od osmiu lat z roznym natezeniem,  ale juz naprawde mam tego kurwa dosyc…
Ogladalam ostatnio Volver – film Almodovara z 2006 roku, musze obejrzec jeszcze raz, bo nie moge skumac o co chodzi. Za malo fajerwerkow dla mojej prostej glowy. Za to na deser jeszcze raz obejrzalam Drzace Cialo – Carne Tremula i bylo piekne jak zawsze. Uwielbiam u Almodovara te panoramy hiszpanskich miast z muzyka w tle, wiem, moze to troche sentymentalne, ale pieknie mu to za kazdym razem wychodzi. 
Cholera znowu zapomnialam wyjac mieso z zamrazalnika, od trzech dni planuje je wyjac i za kazdym razem zapominam, chyba juz tam zostanie na zawsze. Zostala mi tez kapusta z grzybami zamrozona po pierogach swiatecznych. Po ulepieniu 100 pierogow zostalo mi dwie trzecie farszu, wiec czeka na mnie, az bede miala artystyczny rzut pierogowy.
Wczoraj ogladalam film dokumentalny, o facecie, ktory spedzil 8 lat rysujac kropkami portret Marilyn Monroe, przez ten czas zestarzal sie i zdziwaczal i nie wiadomo co z tego tak naprawde wynika… 
Tim… Wreszcie sie obudzil po dwoch miesiacach i zadzwonil do mnie ze swojej szkoly mowiac, ze nienawidzi, ze chujowo i ze on wraca do domu i ze niesprawiedliwie, a w ogole najbardziej go wkurwia nie to, ze konie nim szarpia i depcza po nim, ale ze instruktorzy sie z niego smieja, ze jest Irlandczykiem, kiedy on wcale nawet nie jest Irlandczykiem, bo Australijczykiem. Moj kochany kameleon, zawsze macha tym paszportem, ktory mu bardziej pasuje.
Ale spoko, nastepnego dnia zadzwonil powiedziec, ze na galopach kon sie z nim zabral wpiiiiizduuuuu i bardzo szybko i zajebiscie mu sie podobalo, wiec jednak zostaje… 
Zdjecie mamie na postrach, chociaz ona sie juz chyba nie boi:
A w ogole chcialam juz opublikowac ta notke i jakos mnie naszlo i zaczelam czytac komentarze na blogu, z roznych dni wstecz az do 2004 roku. Bardzo mam kochanych przyjaciol, dziekuje.