Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Cinnamon Applesauce Loaf albeit in a square form as wellhellip
    6 dni ago by tattoomybroccoli Cinnamon Applesauce Loaf, albeit in a square form as well as loaf. Recipe on my blog. #loaf #baking #instabake #homemade
  • When your Sunday chicken gets a bit burnt on tophellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli When your Sunday chicken gets a bit burnt on top but you don't care because you know it's going to be delicious #chicken #chickenroast #yummy #homemade
  • When your homemade ravioli look like laundry that fell offhellip
    2 dni ago by tattoomybroccoli When your homemade ravioli look like laundry that fell off the line but you still can't wait to eat it! #homemade #ravioli #homemaderavioli #tortellini #yummy #delicious
  • Homemade banana bread Recipe on my blog bananabread banana homemadehellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Homemade banana bread. Recipe on my blog. #bananabread #banana #homemade #delicioso #lovecarbstoomuch
  • I have the best boyfriend who made me a dairyhellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli I have the best boyfriend who made me a dairy free omelette for breakfast #breakfast #omelette #omelet #homemade #lovelyfood #instagood
  • Homemade cinnamon applesauce loaf! applesauce cinnamon cake instacake delicioso
    7 dni ago by tattoomybroccoli Homemade cinnamon applesauce loaf! #applesauce #cinnamon #cake #instacake #delicioso
Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« lut    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38828
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

choroba

szynki, ser, dżemy, warzywa

Egzaminu niestety nie zdałam, ale spróbuje znowu. Załatwił mnie niestety prawny norweski. Ale ok, następnym razem pójdzie lepiej, i tak było dość blisko.

A z innych wiadomości, ciekawych lub nie, to moja ukochana Babcia zaliczyła krótki pobyt w norweskim szpitalu. Wiele rzeczy nas w norweskim szpitalu pozytywnie zaskoczyło, w porównaniu z dobrze Babci znanym szpitalem polskim. Przede wszystkim, chyba największe wrażenie na Babci zrobiło to, że personel miał dużo czasu. Pielęgniarek było tyle, że każda z nich miała czas zatroszczyć się naprawdę szczegółowo o każdego pacjenta. Ekipa sprzątająca powoli, ale dokładnie i po cichu sprzątała codziennie każdy zakamarek, a obchód na oddziale trwał dwie godziny.

A do tego pierwszego dnia, po nocy spędzonej częściowo na izbie przyjęć, kiedy poszłam Babcię odwiedzić nad ranem, to Babcia już była po śniadaniu, o którym natychmiast musiała mi opowiedzieć. Powiedziała, że do wyboru był cały bufet, do którego zaprowadziła ją pielęgniarka. Było ileś rodzajów szynki, sera, dżemy, warzywa pokrojone w plasterki, ileś soków, napojów itd. I można było jeść ile się chciało! To chyba na niej zrobiło największe wrażenie.

„fuck, fuck, fuck” wyszeptane pod nosem

Jest późno, obiecałam sobie, że pójdę wcześniej spać i dzięki temu rano nie będę tak nienawidziła mojego życia. Heh. Not a morning person.
I zapierdalam w tej pracy na maksa, są takie dni, że już nie wiem jak się nazywam i kiedy ostatnio nie robiłam czegoś do jedzenia. Ale kocham to.

Rozlałam dzisiaj mleko, a w sumie nie mleko, tylko mieszankę mleka, śmietany i surowych jajek. Wylałam tego ze dwa litry. Od razu na pół kuchni, co się będę ograniczać w ogóle? Ależ oczywiście, że rozlałam tam, gdzie ciężko wyczyścić i gdzie trzeba klęczeć na podłodze, żeby w ogóle sięgnąć. Jakżeby inaczej? Ale o ile „fuck, fuck, fuck” wyszeptane pod nosem było moją pierwszą reakcją, o tyle jak już się zabrałam za sprzątanie, to poczułam się wdzięczna, głęboko wdzięczna w sumie, że to jest mój problem. Moim problemem jest to, że rozlałam mleko.

Normalnie nie myślę o tym, aż taką dobrą buddystką nie jestem. Ale ostatnio tak, bo jest pewna osoba, a czuję, że jeszcze się tu pojawi, więc nazwijmy ją X. I ta właśnie X stała się mi tak bliska i kochana w ostatnich miesiącach. Przeżyłam z nią coś, co miało być tylko przygodą, a zmieniło się w podróż odkrywania samej siebie. Ale ona jest też niestety bardzo chora na coś, co strasznie boli. I kiedy ją boli mówi mi o tym. A ja nie mogę jej w niczym pomóc. Nikt nie może pomóc w bólu. Trzeba tylko czekać i współczuć.

Dla niej to jest niestety zwykłe życie, czekanie na więcej bólu, który na pewno przyjdzie, jeśli nie teraz, to później. Nie wiem jak ona daje radę, naprawdę.

A ja narzekam na mleko.

denko mak

Kochani,
Jestem chyba troche przeziebiona (od dzisiaj), ale napilam sie slodkiego, rozpuszczalnego paracetamolu i jestem na chodzie.
Przypomnialam sobie o projekcie denko, o ktorym kiedys tu pisalam i o tym nieszczesnym sloiku oliwek. Udalo mi sie je w koncu zuzyc glownie jako dodatek do wypiekania chleba. Potem jeszcze zuzylam cala puszke proszku do pieczenia (tutaj proszek jest w puszkach, takich po 100g), ale zapomnialam zrobic zdjecie i tyle.
Poza tym robie teraz taki projekt, który mnie bardzo zafascynowal.
Zapisuje wszystko, co jem przez miesiac (na razie juz mam dwa tygodnie zapisane) i chce potem zrobic z tego wizualizacje.
Brzmi moze niespecjalnie, ale widzialam cos takiego w necie i mnie to bardzo zainteresowalo.
Zobaczcie tu:
http://www.flickr.com/photos/laurenmanning/5659593856/in/set-72157626586750924/  i tu:
FOOD DOTS
Aha, a w projekcie denko mak zuzylam w koncu na makowiec (a to niespodzianka). Przyszly swieta, a ja mialam tylko mak suchy, niemielony, zero ochoty na wycieczki do polskiego sklepu i zmielilam mak po prostu recznym malakserem i tez bylo pycha.
Przepis na mase makowa mialam stad:
Ogladam nieraz ten kanal, chociaz czesto mnie denerwuje dykcja i wymowa prowadzacej. Ale przychodzi to i odchodzi takimi falami, raz jej nie moge zniesc, a raz spiesze na jej kanal zobaczyc, co nowego.
Teraz na nowy projekt denko wyznaczam sobie suszone grzyby i trzy sloiki miodu, ktore zagracaja mi szuflade. Dam znac, co sie z nimi dzieje.
A z innych nowosci, to dalej pracuje w tym samym miejscu, gdzie kontrakt mial byc na trzy tygodnie, a jest juz na dwa miesiace i nie jest mi tam wcale tak zle, przynajmniej niczym sie nie martwie. W miedzyczasie dzwonili ze starej pracy, czy nie chce wrocic – to mile.
Staram sie uczyc norweskiego wieczorami w domu. L. stara sie mi pomagac jak moze, czyta ze mna jakies komiksy itd. Ciekawe, kiedy wyjedziemy i jak tam bedzie.
Znalazlam jakies forum Polakow w Norwegii, ale tam standart Polakow na obczyznie i powod, dla ktorego sie niewiele zadaje z Polakami tutaj, czyli obrzucanie sie nawzajem gnojem non-stop.
Tak wiec glownym zrodlem informacji o Norwegii jes w dalszym ciagu L., oraz ten blog:
http://tranikowa.wordpress.com/
No i tyle, pozdrawiam Was.

Kochani,

Jestem chyba troche przeziebiona (od dzisiaj), ale napilam sie slodkiego, rozpuszczalnego paracetamolu i jestem na chodzie.Przypomnialam sobie o projekcie denko, o ktorym kiedys tu pisalam i o tym nieszczesnym sloiku oliwek. Udalo mi sie je w koncu zuzyc glownie jako dodatek do wypiekania chleba. Potem jeszcze zuzylam cala puszke proszku do pieczenia (tutaj proszek jest w puszkach, takich po 100g), ale zapomnialam zrobic zdjecie i tyle.

Poza tym robie teraz taki projekt, który mnie bardzo zafascynowal.

Zapisuje wszystko, co jem przez miesiac (na razie juz mam dwa tygodnie zapisane) i chce potem zrobic z tego wizualizacje.Brzmi moze niespecjalnie, ale widzialam cos takiego w necie i mnie to bardzo zainteresowalo.  Zobaczcie tu:

FOOD PERCENTS PHOTO
i tu:

FOOD DOTS


Aha, a w projekcie denko mak zuzylam w koncu na makowiec (a to niespodzianka).

Przyszly swieta, a ja mialam tylko mak suchy, niemielony, zero ochoty na wycieczki do polskiego sklepu i zmielilam mak po prostu recznym malakserem i tez bylo pycha.

Przepis na mase makowa mialam stad:

Ogladam nieraz ten kanal, chociaz czesto mnie denerwuje dykcja i wymowa prowadzacej. Ale przychodzi to i odchodzi takimi falami, raz jej nie moge zniesc, a raz spiesze na jej kanal zobaczyc, co nowego.

Teraz na nowy projekt denko wyznaczam sobie suszone grzyby i trzy sloiki miodu, ktore zagracaja mi szuflade. Dam znac, co sie z nimi dzieje.

A z innych nowosci, to dalej pracuje w tym samym miejscu, gdzie kontrakt mial byc na trzy tygodnie, a jest juz na dwa miesiace i nie jest mi tam wcale tak zle, przynajmniej niczym sie nie martwie. W miedzyczasie dzwonili ze starej pracy, czy nie chce wrocic – to mile.

Staram sie uczyc norweskiego wieczorami w domu. L. stara sie mi pomagac jak moze, czyta ze mna jakies komiksy itd. Ciekawe, kiedy wyjedziemy i jak tam bedzie. Znalazlam jakies forum Polakow w Norwegii, ale tam standart Polakow na obczyznie i powod, dla ktorego sie niewiele zadaje z Polakami tutaj, czyli obrzucanie sie nawzajem gnojem non-stop.

Tak wiec glownym zrodlem informacji o Norwegii jes w dalszym ciagu L., oraz ten blog:
http://tranikowa.wordpress.com/

No i tyle, pozdrawiam Was.

 

 

PS. Aha, a na koniec jeszcze historyjka. Dzisiaj wieczorem L. zarzadzil, ze on bedzie gotowal, bo ja ostatnio tyle gotowalam, ze jego zdaniem od tego jestem teraz chora. (Rzadko go dopuszczam do kuchni, bo tak to uwielbiam, ale generalnie on bardzo duzo w domu robi i to bez jakiegos przypominania, wiec jakos sie nie poswiecam szczegolnie).

Zasmialam sie i powiedzialam, ze wiele ludzi gotuje codziennie przez cale zycie i nic im nie jest, ale L. powiedzial, ze jak ja sie wezme za gotowanie, to naprawde sie przemeczam i przesadzam i ze mam teraz odpoczywac… Aha.

Faktycznie ostatnio jedlismy troche pysznosci.

Moze moglabym czasami uzyc kostki rosolowej zamiast robic wlasny wywar, nie?

A moze bysmy mogli czasem zjesc chleb kupiony w sklepie, zamiast upieczony w domu? Nie, to juz przesada.

Chleb bede kupowac jak bede miala czworke dzieciakow na rekach i pelne rece roboty i awans w firmie w dodatku.

wstret do kanapy i do picia wody

I przyszedl wrzesien…
Nie wiem, kiedy to sie stalo, ze minelo lato. Na szczescie tu wlasnie przyszly cieple dni, chociaz te kilka, jednak zawsze milo posiedziec na balkonie w sloncu (byle nie za cieplym, bo nie jestem wielbicielka upalu.)
U mnie sie troszke zdarzylo, i nie pisalam troche ze stresu, troche z rak pelnych roboty, a w ostatnich dniach z powodu stanu zdrowia.
Mysle, ze mam bardzo duzo szczescia: mam niesamowite wsparcie w moim L., ktory jest najlepszy na swiecie i wspanialych przyjaciol. To wiecej, niz pieniadze itd.
W ostatnich dniach moge powiedziec z czystym sumieniem, ze odwiedzilam pieklo. W sobote zaczal mnie bolec zab, taki jakis nieokreslony, niekonkretny bol z lewej strony szczeki. Byla to sobota a bol nie byl jakis specjalnie silny, wiec uznalam, ze spokojnie odczekam do pazdziernika, kiedy to jade do Polski. Kiedys juz poszlam tu w Irlandii do pierwszego lepszego dentysty i dosc zle sie to wszystko skonczylo, bo facet  na widok ilosci napraw, plomb, koron i calego zlomu, jaki mam zrobiony w zebach po prostu sie zgarbil i nie wiedzial w ogole co z tym zrobic. Wyslal mnie wtedy do domu bez zadnego leczenia (ale kase wzial) i ja na ketonalu wtedy odczekalam do lotu do Polski, zeby pojsc do moich polskich dentystow. Wtedy (a bylo to jakies 4 lata temu) obiecalam sobie juz nie testowac wiecej dentystow irlandzkich i zawsze sie leczyc w Polsce. Tak wiec zawsze jak jestem na urlopie, to ide dwa, lub trzy razy, zeby leczyc co sie da.
Tym razem jednak bol zeba w sobote byl coraz gorszy i gorszy, az zwolnilam sie z pracy troszke wczesniej. Noc minela niezle i w niedziele juz bylo troche gorzej, ale do przezycia. Nawet przyjechala do nas znajoma, siedzielismy na balkonie w sloncu i jedlismy frytki ze slodkiego ziemniaka i wypchane papryki, ktore zrobilam. Potem zrobil sie wieczor i juz bolalo mnie pol glowy coraz mocniej i mocniej. Wreszcie L. zawiozl mnie na pogotowie. Trzeba Wam wiedziec, ze w Irlandii (wiem, bo juz to kiedys wlasnie cztery lata temu przerabialam) nie ma takiego luksusu jak stomatolog na pogotowiu, czy pogotowie stomatologiczne, jak w Polsce… Tak wiec na tym pogotowiu przepytano mnie z adresu, zawodu, lekarza rodzinnego i juz nie wiem czego podczas kiedy ja doslownie umieralam z bolu. Na pytanie o zawod po prostu powiedzialam ‚nie wiem’, bo z bolu nie bylam w stanie myslec. Jeszcze tylko wystawiono mi rachunek na 100 euro i juz moglam zobaczyc pielegniarke. Jeszcze dziesiec pytan (na co jestem uczulona, co dzisiaj wzielam, ile waze i jak bym ocenila bol w skali od 1 do 10, odpowiedzialam, ze 11). Dostalam trzy tabletki do polkniecia: kodeine, paracetamol i diklofenak, nastepne trzy do wziecia za szesc godzin i wyslali mnie do domu, caly czas wyjaca z bolu. Tabletki nie sadze, zeby mi w ogole pomogly, chyba, ze w trawieniu szybszym, ale bol jaki byl, taki zostal. Wyslalam L. do lozka, bo mial nastepnego dnia prace, a ja zajelam sie chodzeniem od lodowki do drzwi balkonowych i z powrotem. Mysle, ze przeszlam ten dystans jakies 120 razy, chodzilam tak do trzeciej rano. Nie umiem opisac, ani nawet sobie juz wyobrazic tego bolu, bo byl to bol rozsadzajacy mi czaszke, ktory powodowal, ze calkiem serio rozwazalam walenie glowa w sciane…
Nastepnego dnia o osmej rano zabralam sie z L. jak jechal do pracy i postanowilam koczowac pod drzwiami dentysty az otworza. Dentyste wypatrzylam w internecie, kiedy bol troche zelzal o tej trzeciej rano. Nie zelzal na tyle, zeby spac, wiec reszte nocy przesiedzialam na necie i wlasnie znalazlam tego dentyste, jako najbardziej polecanego w miescie.
Dentysta przyjal mnie od razu, oczywiscie zapytal, ktory zab mnie boli, a ja nie mialam pojecia. Na szczescie ten dentysta nie postanowil mnie z tego powodu wyslac do domu jak ten cztery lata temu, ale za to zrobil rentgena szczeki. Niewiele z tego niestety wyniklo, okazalo sie, ze mam ropien na koncu korzenia szostki, ktora zreszta jest martwa i ma wypelnione kanaly. Tak wiec ten ropien sobie tam rosnie calkowicie odciety od jakiejkolwiek drogi ujscia, przy okazji zzerajac tkanke kostna, ktora tam jest… Obok jest siodemka, ktora ma ogromne wypelnienie i tez wyglada zle, ale niestety nie udalo nam sie okreslic, ktory to zab probowal rozsadzic mi glowe… Dentysta pukal w te zeby i pukal, a one nie reagowaly…
Tak wiec dal mi antybiotyk i powiedzial, ze powinien mi on pomoc. Zmienil mi lek przeciwbolowy na kwas mefenamowy, Ponstan (w Polsce to Mefacit) i zyczyl szczescia i kazal przyjsc znowu, jakby nie pomoglo.
Poszlam do apteki zaraz kupic te leki i tam czekajac na realizacje recepty sie rozplakalam z bolu. No miodzio.
Ale wzielam leki i glupia ja poszlam do pracy. Zrobilam tak, bo nasz ukochany szef nikomu nie wierzy, ze jest chory, uwaza, ze kazdy sobie choroby wymysla. Zwolnienia lekarskiego nie mialam, tak wiec uwazalam, ze musze do pracy pojsc…
Wytrzymalam w pracy moze dwie godziny, costam nawet o dziwo zrobilam. W tym czasie juz odkrylam, ze trzymanie zimnej wody w ustach troche pomaga, wiec ciagle lyczkami pilam wode. W koncu poszlam do szefa, pokazalam dokument z pogotowia i powiedzialam, ze mnie boli i ze musze isc do domu. Oczywiscie od razu bylo jasne, ze mi nie wierzy, bo patrzyl na mnie, jakbym sobie to wszystko wymyslila. Faktycznie ropien w zebie, to nie urwana noga, jest to cos, czego nie widac, a ja w dodatku od ropienia w zebach, ani nawet od rwania osemki nigdy nawet nie spuchlam. Nie chodzi przeciez jednak o to, zeby dramatycznie wygladac, tylko, zeby szef darzyl cie jakims zaufaniem, szczegolnie jesli przez caly rok ani razu nie wziales dnia wolnego na chorowanie i pracowales z przeziebieniem, sraczka i z czymkolwiek jeszcze, bo poczucie obowiazku Cie do tego zmuszalo… No nic, nastepny powod, dla ktorego szukam innej pracy. Wszyscy znajomi mi mowia, ze dostaje w tej pracy za malo pieniedzy i za ciezko w niej pracuje. Wiem, moze to brzmi przesadnie w czasach, kiedy trzeba sie cieszyc z jakiejkolwiek pracy, ale ja nie po to wlozylam moje cale oszczednosci w dwa lata studiow, zeby mi sie to nigdy nie zwrocilo…
No niewazne juz z praca. Poszlam w poniedzialek do domu bedac pewna, ze najgorsze juz za mna, wiec ta noc minie spokojnie, bo  zreszta gorzej byc nie moze. Czy na pewno?
Zaczela sie noc, L. wlaczyl mi ‚Przystanek Alaska’, ktory tak strasznie lubie i wyslalam go spac. To byla chyba najgorsza noc w moim zyciu, bol nie minal ani na chwile, ‚Przystanek..’ lecial w kolko, bo z bolu nie bylam w stanie go wylaczyc, wypilam dwa litry zimnej wody, zanim zaczelam ja wypluwac, bo juz nie moglam pic. Kilka razy prawie, prawie zasnelam majac w ustach lodowata wode, ale zaraz sie obudzilam nia krztuszac. Probowalam nie pic wody, ale bol byl nie do zniesienia. Myslalam o tym, zeby wziac wiecej tego Ponstanu przeciwbolowego, ale zobaczylam w necie, ze dawka smiertelna moze byc nawet tak niska jak dwa i pol grama, a ja biore tabletki polgramowe i odpuscilam sobie eksperymenty z dawkami. Myslalam o tym, zeby wezwac pogotowie, ale przypomnialo mi sie, ze oni mi w niczym nie pomoga, ale za to beda mnie znowu musieli skasowac sto euro. Myslalam tej nocy o wielu rzeczach i naprawde, naprawde bylam w piekle. Troche plakalam, troche krzyczalam, a troche siedzialam bez ruchu. Tej nocy juz nie chodzilam od lodowki do drzwi, bo nie mialam sily. Spedzilam druga z kolei noc na kanapie, bo nie bylo sensu isc do lozka. Teraz mam wstret i do kanapy, i do picia wody.
Nastal wreszcie poranek i podczas wcinania jakiegos jogurtu, na ktory wcale nie mialam ochoty plus blokowal mi ciagly dostep do lodowatej wody, ale musialam cos zjesc, bo lykanie Ponstanu plus antybiotykow na pusty zoladek juz zauwazylam, ze bylo slabym pomyslem, zauwazylam, ze napierdala mnie tym razem juz konkretny zab. I nie jest to szostka z ropieniem, ale ta feralna siodemka. Tak wiec zlapalam za telefon i oznajmilam, ze jade do nich. O pracy juz nawet nie myslalam. Znow przyjeli mnie ekspresowo i bardzo dobrze. Kiedy zasiadlam w fotelu, a dentysta dal mi dwie potezne ampuly znieczulenia przewodowo i nagle poraz pierwszy od 48 godzin nie czulam potwornego bolu, to po prostu zasnelam. On z zalem mnie jednak obudzil, otworzyl ten zab i bez skrupulow wyrwal z tego zeba caly nerw. O boze, co za niesamowita ulga, az sie zaczelam smiac. On powiedzial, ze jak na osobe w mojej sytuacji, to chyba jestem najweselsza pacjentka. Jak sie tu nie smiac, kiedy zrodlo najwiekszego bolu wlasnie opuscilo moj organizm?
Potem jeszcze tam pokleil i porobil co trzeba, oczywiscie skasowal potworne pieniadze i musze isc jeszcze dwa razy kleic dalej, ale mam ochote mu wyslac laurke, bo wydaje mi sie on aniolem. Przy okazji powiedzialam mu, ze szef mi nie wierzyl, tak wiec chyba z samej przekory dal mi zwolnienie nie tylko na ten dzien, ale i na nastepny i dzieki temu wlasnie dzisiaj jestemw domu i Wam to pisze.
Lacznie ten zab bedzie mnie kosztowal okolo 800 euro, wlaczajac leki, pogotowie i dentyste… Nie udalo mi sie doczekac z nim do przyjazdu do Polski w pazdzierniku.
Pol geby mam dalej obolalej troszke, doktor aniol powiedzial, ze cala kosc tam ma prawo byc obolala, ale to juz bez porownania z tym, co bylo wtedy. Dzisiaj w nocy nawet spalam, a dzisiaj rano postanowilam nie wziac juz tabletki przeciwbolowej.
O roznych rzeczach myslalam podczas tego wszystkiego i rozne wyciagnelam wnioski. Miedzy innymi taki, ze naprawde rownowaga miedzy praca a zyciem jest bardzo istotna, bo praca, to nie wszystko. Dzisiaj juz sie lepiej czuje, wiec wykorzystalam rady ostatnio mi udzielone i przerobilam cale moje CV i wyslalam juz w pare miejsc…
A w sobote, zanim bol przejal nade mna kontrole, zrobilam przepyszne ciasto czekoladowe. Mniam, mniam, teraz je jem, bo moge.
Nawet dam Wam przepis.
Cudowne Ciasto Bardzo Ciemno Czekoladowe
Potrzebujesz:
225g gorzkiej czekolady (conajmniej 60% kakao)
125g masla
5 jajek
150g *prawie jedna szklanka cukru
100g *prawie jedna szklanka polenty, albo semoliny (to taka bardzo drobno zmielona maka kukurydziana)
50ml rumu, albo amaretto
cukier puder do dekoracji
Piekarnik wlacz na 180 stopni.
Przygotuj okragla forme, popaprz tluszczem, obsyp maka, wyloz papierem do pieczenia, czy jakakolwiek jest Twoja ulubiona metoda.
Rozpusc czekolade i maslo, niech stygnie.
Jajka rozdziel i zoltka zmiksuj z polowa cukru, az beda geste i gladkie. Ta miksture polacz z czekolada.
W osobnej misce zmiksuj bialka z reszta cukru az masa bedzie sztywna (musisz umyc te lopatki od miksera, alboi zmienic na nowe, bo bialko nie lubi, zeby je zanieczyszczac).
Do czekoladowo – zoltkowej masy wlej rum, lub amaretto, dodaj sztywna mase bialkowa, delikatnie zmieszaj i wlej do formy.
Piecz 40 minut, a potem wyjmij z piekarnika i poczekaj az ciasto lekko opadnie. Kiedy juz to sie stanie, poprusz cukrem pudrem dla ozdoby.
Wcinaj, wcinaj i wcinaj.

I przyszedl wrzesien…

Nie wiem, kiedy to sie stalo, ze minelo lato. Na szczescie tu wlasnie przyszly cieple dni, chociaz te kilka, jednak zawsze milo posiedziec na balkonie w sloncu (byle nie za cieplym, bo nie jestem wielbicielka upalu.) U mnie sie troszke zdarzylo, i nie pisalam troche ze stresu, troche z rak pelnych roboty, a w ostatnich dniach z powodu stanu zdrowia. Mysle, ze mam bardzo duzo szczescia: mam niesamowite wsparcie w moim L., ktory jest najlepszy na swiecie i wspanialych przyjaciol. To wiecej, niz pieniadze i wartosci materialne.

W ostatnich dniach moge powiedziec z czystym sumieniem, ze odwiedzilam pieklo.

W sobote zaczal mnie bolec zab, taki jakis nieokreslony, niekonkretny bol z lewej strony szczeki. Byla to sobota a bol nie byl jakis specjalnie silny, wiec uznalam, ze spokojnie odczekam do pazdziernika, kiedy to jade do Polski. Kiedys juz poszlam tu w Irlandii do pierwszego lepszego dentysty i dosc zle sie to wszystko skonczylo, bo facet  na widok ilosci napraw, plomb, koron i calego zlomu, jaki mam zrobiony w zebach po prostu sie zgarbil i nie wiedzial w ogole co z tym zrobic. Wyslal mnie wtedy do domu bez zadnego leczenia (ale kase wzial) i ja na ketonalu wtedy odczekalam do lotu do Polski, zeby pojsc do moich polskich dentystow.

Wtedy (a bylo to jakies 4 lata temu) obiecalam sobie juz nie testowac wiecej dentystow irlandzkich i zawsze sie leczyc w Polsce. Tak wiec zawsze jak jestem na urlopie, to ide dwa, lub trzy razy, zeby leczyc co sie da.
Tym razem jednak bol zeba w sobote byl coraz gorszy i gorszy, az zwolnilam sie z pracy troszke wczesniej. Noc minela niezle i w niedziele juz bylo troche gorzej, ale do przezycia. Nawet przyjechala do nas znajoma, siedzielismy na balkonie w sloncu i jedlismy frytki ze slodkiego ziemniaka i wypchane papryki, ktore zrobilam. Potem zrobil sie wieczor i juz bolalo mnie pol glowy coraz mocniej i mocniej. Wreszcie zrobilo sie tak zle, ze L. zawiozl mnie na pogotowie.

Trzeba Wam wiedziec, ze w Irlandii (wiem, bo juz to kiedys wlasnie cztery lata temu przerabialam) nie ma takiego luksusu jak stomatolog na pogotowiu, czy pogotowie stomatologiczne, jak w Polsce… Tak wiec na tym pogotowiu przepytano mnie z adresu, zawodu, lekarza rodzinnego i juz nie wiem czego podczas kiedy ja doslownie umieralam z bolu. Na pytanie o zawod po prostu powiedzialam ‚nie wiem’, bo z bolu nie bylam w stanie myslec. Jeszcze tylko wystawiono mi rachunek na 100 euro i juz moglam zobaczyc pielegniarke. Jeszcze dziesiec pytan (na co jestem uczulona, co dzisiaj wzielam, ile waze i jak bym ocenila bol w skali od 1 do 10, odpowiedzialam, ze 11). Dostalam trzy tabletki do polkniecia: kodeine, paracetamol i diklofenak, nastepne trzy do wziecia za szesc godzin i wyslali mnie do domu, caly czas wyjaca z bolu. Tabletki nie sadze, zeby mi w ogole pomogly, chyba, ze w trawieniu szybszym, ale bol jaki byl, taki zostal.

Wyslalam L. do lozka, bo mial nastepnego dnia prace, a ja zajelam sie chodzeniem od lodowki do drzwi balkonowych i z powrotem. Mysle, ze przeszlam ten dystans jakies 120 razy, chodzilam tak do trzeciej rano, bo jedynie to jakos pomagalo mi przezyc ten horror. Nie umiem opisac, ani nawet sobie juz wyobrazic tego bolu, bo byl to bol rozsadzajacy mi czaszke, ktory powodowal, ze calkiem serio rozwazalam walenie glowa w sciane…

Nastepnego dnia o osmej rano zabralam sie z L. jak jechal do pracy i postanowilam koczowac pod drzwiami dentysty az otworza. Dentyste wypatrzylam w internecie, kiedy bol troche zelzal o tej trzeciej rano. Nie zelzal na tyle, zeby spac, wiec reszte nocy przesiedzialam na necie i wlasnie znalazlam tego dentyste, jako najbardziej polecanego w miescie.Dentysta przyjal mnie od razu, oczywiscie zapytal, ktory zab mnie boli, a ja nie mialam pojecia. Na szczescie ten dentysta nie postanowil mnie z tego powodu wyslac do domu jak ten cztery lata temu, ale za to zrobil rentgena szczeki. Niewiele z tego niestety wyniklo, okazalo sie, ze mam ropien na koncu korzenia szostki, ktora zreszta jest martwa i ma wypelnione kanaly. Tak wiec ten ropien sobie tam rosnie calkowicie odciety od jakiejkolwiek drogi ujscia, przy okazji zzerajac tkanke kostna, ktora tam jest… Obok jest siodemka, ktora ma ogromne wypelnienie i tez wyglada zle, ale niestety nie udalo nam sie okreslic, ktory to zab probowal rozsadzic mi glowe… Dentysta pukal w te zeby i pukal, a one nie reagowaly…

Tak wiec dal mi antybiotyk i powiedzial, ze powinien mi on pomoc. Zmienil mi lek przeciwbolowy na kwas mefenamowy, Ponstan (w Polsce to Mefacit) i zyczyl szczescia i kazal przyjsc znowu, jakby nie pomoglo.

Poszlam do apteki zaraz kupic te leki i tam czekajac na realizacje recepty sie rozplakalam z bolu. No miodzio. Ale wzielam leki i glupia ja poszlam do pracy. Zrobilam tak, bo nasz ukochany szef nikomu nie wierzy, ze jest chory, uwaza, ze kazdy sobie choroby wymysla. Zwolnienia lekarskiego nie mialam, tak wiec uwazalam, ze musze do pracy pojsc…Wytrzymalam w pracy moze dwie godziny, costam nawet o dziwo zrobilam. W tym czasie juz odkrylam, ze trzymanie zimnej wody w ustach troche pomaga, wiec ciagle lyczkami pilam wode. W koncu poszlam do szefa, pokazalam dokument z pogotowia i powiedzialam, ze mnie boli i ze musze isc do domu. Oczywiscie od razu bylo jasne, ze mi nie wierzy, bo patrzyl na mnie, jakbym sobie to wszystko wymyslila.

Faktycznie ropien w zebie, to nie urwana noga, jest to cos, czego nie widac, a ja w dodatku od ropienia w zebach, ani nawet od rwania osemki nigdy nawet nie spuchlam. Nie chodzi przeciez jednak o to, zeby dramatycznie wygladac, tylko, zeby szef darzyl cie jakims zaufaniem, szczegolnie jesli przez caly rok ani razu nie wziales dnia wolnego na chorowanie i pracowales z przeziebieniem, sraczka i z czymkolwiek jeszcze, bo poczucie obowiazku Cie do tego zmuszalo… No nic, nastepny powod, dla ktorego szukam innej pracy. Wszyscy znajomi mi mowia, ze dostaje w tej pracy za malo pieniedzy i za ciezko w niej pracuje. Wiem, moze to brzmi przesadnie w czasach, kiedy trzeba sie cieszyc z jakiejkolwiek pracy, ale ja nie po to wlozylam moje cale oszczednosci w dwa lata studiow, zeby mi sie to nigdy nie zwrocilo…No niewazne juz z praca.

Poszlam w poniedzialek do domu bedac pewna, ze najgorsze juz za mna, wiec ta noc minie spokojnie, bo  zreszta gorzej byc nie moze. Czy na pewno?

Zaczela sie noc, L. wlaczyl mi ‚Przystanek Alaska’, ktory tak strasznie lubie i wyslalam go spac. To byla chyba najgorsza noc w moim zyciu, bol nie minal ani na chwile, ‚Przystanek..’ lecial w kolko, bo z bolu nie bylam w stanie go wylaczyc, wypilam dwa litry zimnej wody, zanim zaczelam ja wypluwac, bo juz nie moglam pic. Kilka razy prawie, prawie zasnelam majac w ustach lodowata wode, ale zaraz sie obudzilam nia krztuszac. Probowalam nie pic wody, ale bol byl nie do zniesienia. Myslalam o tym, zeby wziac wiecej tego Ponstanu przeciwbolowego niz lekarz kazal, ale zobaczylam w necie, ze dawka smiertelna moze byc nawet tak niska jak dwa i pol grama, a ja biore tabletki polgramowe i odpuscilam sobie eksperymenty z dawkami. Myslalam o tym, zeby wezwac pogotowie, ale przypomnialo mi sie, ze oni mi w niczym nie pomoga, ale za to beda mnie znowu musieli skasowac sto euro.

Myslalam tej nocy o wielu rzeczach i naprawde, naprawde bylam w piekle. Troche plakalam, troche krzyczalam, a troche siedzialam bez ruchu. Tej nocy juz nie chodzilam od lodowki do drzwi, bo nie mialam sily. Spedzilam druga z kolei noc na kanapie, bo nie bylo sensu isc do lozka. Teraz mam wstret i do kanapy, i do picia wody.

Nastal wreszcie poranek i podczas wcinania jakiegos jogurtu, na ktory wcale nie mialam ochoty plus blokowal mi ciagly dostep do lodowatej wody, ale musialam cos zjesc, bo lykanie Ponstanu plus antybiotykow na pusty zoladek juz zauwazylam, ze bylo slabym pomyslem, zauwazylam, ze napierdala mnie tym razem juz konkretny zab. I nie jest to szostka z ropieniem, ale ta feralna siodemka. Tak wiec zlapalam za telefon i oznajmilam, ze jade do nich. O pracy juz nawet nie myslalam. Znow przyjeli mnie ekspresowo i bardzo dobrze. Kiedy zasiadlam w fotelu, a dentysta dal mi dwie potezne ampuly znieczulenia przewodowo i nagle poraz pierwszy od 48 godzin nie czulam potwornego bolu, to po prostu zasnelam. On z zalem mnie jednak obudzil, otworzyl ten zab i bez skrupulow wyrwal z tego zeba caly nerw. O boze, co za niesamowita ulga, az sie zaczelam smiac przez lzy. On powiedzial, ze jak na osobe w mojej sytuacji, to chyba jestem najweselsza pacjentka. Jak sie tu nie smiac, kiedy zrodlo najwiekszego bolu wlasnie opuscilo moj organizm?

Potem jeszcze tam pokleil i porobil co trzeba, oczywiscie skasowal potworne pieniadze i musze isc jeszcze dwa razy kleic dalej, ale mam ochote mu wyslac laurke, bo wydaje mi sie on aniolem. Przy okazji powiedzialam mu, ze szef mi nie wierzyl, tak wiec chyba z samej przekory dal mi zwolnienie nie tylko na ten dzien, ale i na nastepny i dzieki temu wlasnie dzisiaj jestemw domu i Wam to pisze. Lacznie ten zab bedzie mnie kosztowal okolo 800 euro, wlaczajac leki, pogotowie i dentyste… Nie udalo mi sie doczekac z nim do przyjazdu do Polski w pazdzierniku.Pol geby mam dalej obolalej troszke, doktor aniol powiedzial, ze cala kosc tam ma prawo byc obolala, ale to juz bez porownania z tym, co bylo wtedy.

Dzisiaj w nocy nawet w miare normalnie spalam, a dzisiaj rano postanowilam nie wziac juz tabletki przeciwbolowej.

O roznych rzeczach myslalam podczas tego wszystkiego i rozne wyciagnelam wnioski. Miedzy innymi taki, ze naprawde rownowaga miedzy praca a zyciem jest bardzo istotna, bo praca, to nie wszystko. Dzisiaj juz sie lepiej czuje, wiec wykorzystalam rady ostatnio mi udzielone przez specjalistke od rekrutacji i przerobilam cale moje CV i wyslalam juz w pare miejsc…

A w sobote, zanim bol przejal nade mna kontrole, zrobilam przepyszne ciasto czekoladowe. Mniam, mniam, teraz je jem, bo moge. Nawet dam Wam przepis.

 

Cudowne Ciasto Bardzo Ciemno Czekoladowe
Potrzebujesz:

225g gorzkiej czekolady (conajmniej 60% kakao)

125g masla

5 jajek

150g *prawie jedna szklanka cukru

100g *prawie jedna szklanka polenty, albo semoliny (to taka bardzo drobno zmielona maka kukurydziana)

50ml rumu, albo amaretto

cukier puder do dekoracji

Piekarnik wlacz na 180 stopni.Przygotuj okragla forme, popaprz tluszczem, obsyp maka, wyloz papierem do pieczenia, czy jakakolwiek jest Twoja ulubiona metoda.

Rozpusc czekolade i maslo, niech stygnie.

Jajka rozdziel i zoltka zmiksuj z polowa cukru, az beda geste i gladkie. Ta miksture polacz z czekolada. W osobnej misce zmiksuj bialka z reszta cukru az masa bedzie sztywna (musisz umyc te lopatki od miksera, albo i zmienic na nowe, bo bialko nie lubi, zeby je zanieczyszczac).

Do czekoladowo – zoltkowej masy wlej rum, lub amaretto, dodaj sztywna mase bialkowa, delikatnie zmieszaj i wlej do formy.

Piecz 40 minut, a potem wyjmij z piekarnika i poczekaj az ciasto lekko opadnie.

Kiedy juz to sie stanie, poprusz cukrem pudrem dla ozdoby.
Wcinaj, wcinaj i wcinaj.

 

Poza tym z nowin, to w projekcie denko oliwki, ani mak jeszcze nie wystapily, ale juz sa trzy worki maki!

A takze rosna mi cukinie na balkonie, tak wiec niedlugo bede robila wszystko z cukinia.

 

A cukru ani na naszym, ani na innym stole nie bylo.

Wesolych Swiat 2011 i Nowego Roku 2012!
Ciekawe, jaki bedzie ten nastepny rok.

Poki co, to ze spraw codziennych i roznych, to wyjechalismy z L. na wycieczke w ostatni weekend. Pomysl polegal na tym, zeby pojechac gdzies na jeden krotki weekend i sie od tego wszystkiego ‚oderwac’. Tak wiec zabukowalismy hotel i jazda. Po pierwsze samochod L. byl u mechanika, tak wiec musielismy jechac moim. Moj samochod jest zajebisty, ale ostatnio zepsulo sie w nim ogrzewanie… Ale ja twardo, owinelam sie kocem, az L. sie zapytal, czy ja jade na saniach i pojechalismy. Przy okazji musze wspomniec, ze byla to Sobota wieczor, oboje pracowalismy, wiec moglismy sie dopiero wybrac o siodmej wieczorem, a ja bylam tak przeziebiona, ze w ogole ledwo moglam mowic…
Ale z jakiegos powodu i tak postanowilismy pojechac.
W samochodzie bylo fajnie przez pierwsza godzine, jednak kiedy w calkowitych ciemnosciach i bez zadnej latarni na horyzoncie przedzieralismy sie przez kolejne wioski na klifach i skalach w drodze do Baltimore, to zrobilo sie mniej fajnie. I zimno.
Nagadalismy sie przy okazji o wszystkim, ale pod koniec juz naprawde chcialam byc na miejscu. Mialam goraczke, lalo mi sie z nosa i chcialam sie po prostu polozyc do lozka. A na koniec jeszcze zrobilismy sie strasznie glodni.
Wreszcie, po dwoch godzinach jazdy w kompletnych ciemnosciach drogami wezszymi od oczka w igle i pomiedzy wysokimi trzcinami, bluszczem i krzakami (tak cala Irlandia wyglada – labirynt krzakow), dojechalismy do hotelu, ktorego tablica wylonila sie przed nami calkiem nagle, po wyjechaniu z kolejnego tunelu roslinnosci.
Ku naszej radosci okazalo sie, ze restauracja w hotelu jest wciaz otwarta. Nie mielibysmy sily juz nigdzie jezdzic, chyba bysmy musieli po prostu w barze kupic jakies czekoladki i na nich przezyc, gdyby nie ta restauracja. Tak wiec zasiedlismy sobie przy stoliku. Obslugiwaly nas kolejno Francuska, Polka i Irlandka. Francuska obslugiwala nas z taka rezerwa, jakby jej to calkiem uwlaczalo, ze chcemy cos zamowic.
Dostalismy menu, a w nim wszystko z ryba. Czesto lubie rybe, ale tego wieczora nie moglam po prostu zniesc mysli o jedzeniu ryby. Po gapieniu sie w menu przez 10 minut wciaz nie mialam ochoty na kompletnie nic z tej calej karty, tak wiec kiedy przyszla Polka, zapytalam ja, co mi poleca. Juz mi bylo wszystko obojetnie, chcialam po prostu cos zjesc, a przy okazji padalam na twarz, wiec zlapalabym sie pierwszej propozycji. Ale z Polka nie bylo tak latwo wcale. Ona po prostu wymienila jednym ciurkiem wszystko, co bylo w karcie. Tak wiec ja zapytalam, czy mi cos poleci. A ona na to: ‚To ja przyjde pozniej, jak sie zdecydujecie.’ No, to mi wcale nie pomoglo. W koncu zamowilam jakis makaron z czymstam (o dziwo znalazlam cos bez ryby) i L. zamowil tez cos i czekamy. W miedzyczasie przyszla irlandzka kelnerka, ktora byla autentycznie bardzo mila (dla odmiany) i przyniosla mi moja herbate z miodem i z cytryna (musialam specjalnie dodac, ze ma byc bez mleka, ale udalo sie.)
Kiedy posilek przyszedl na stol, to okazalo sie, ze makaron byl paskudny, z papryka praktycznie surowa i kawalkami kurczaka wysuszonymi prawie na wior chyba w mikrofalowce. Do tego wszystko bylo ‚ozdobione’ suchym jakims ziolem, tak jakos przypadkowo pozypanym wokol talerza. Zjadlam tyle, zeby juz nie umierac z glodu, ale bylo to wstretne. L. jakos tez przelknal swoje, a byl to burger wegetarianski, do ktorego byly ziemniaki kompletnie bez zadnego smaku.
W Irlandii z reguly mi smakuje, co daja, ale tym razem bylo wszystko raczej okropne.
Potem zamowilismy deser, bo mi sie zachcialo cos chociaz dobrego i stwierdzilam, ze ciasta sa z reguly kupowane od kogos z zewnatrz, wiec moze tego nie spieprza. L. zamowil sobie goraca czekolade, a ja jablecznik. Ciasto zdecydowanie bylo z zewnatrz, bo bylo calkiem smaczne. Za to goraca czekolada zostala wypita moze w 20%, bo byla gorzka… A cukru ani na naszym, ani na innym stole nie bylo. Miodu L. nie chcial.
Przy okazji warto wspomniec, ze przez cala kolacje siedziala za nami cala grupa wesolych piecdziesieciolatkow. Rozmawiali ze soba tak glosno, jakby wszyscy byli glusi, do tego stopnia, ze mowiac do siebie z L. musielismy prawie krzyczec… Do tego tematem byly glownie plotki, o tym jak to ‚ona nie bedzie miala nawet pieniedzy, zeby meza pochowac’ i jak ‚ona chciala ze mna isc na kawe, ale ja jej powiedzialam, ze nie, ze nie mam mowy, ze na zadna kawe nie pojdziemy’ i oczywiscie wszystkie te wazne wiadomosci powtarzane po dziesiec razy i jeden drugiego przekrzykiwal. To byla tortura!
Ok, jakos przetrwalismy ta kolacje i poszlismy do naszego pokoju.
Tam sie troche zrelaksowalismy wreszcie i rano jeszcze polezelismy w lozku do jedenastej i wiecie co?
Pod wieczor juz nie bylam chora.
Ale przed wieczorem jeszcze poszlismy na spacer po Baltimore i bylo tam naprawde dziwnie, pieknie, tajemniczo i strasznie. Sami zobaczcie.