Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram
  • Challah chocolate oatmilk and strawberries for breakfast mmmh! challah oatmilkhellip
    5 dni ago by tattoomybroccoli Challah, chocolate oatmilk and strawberries for breakfast, mmmh! #challah, #oatmilk #breakfast #instabreakfast
  • Quinoa with courgette and beans and salad Yum! homemade quinoahellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Quinoa with courgette and beans and salad. Yum! #homemade #quinoa #delicioso #instaquinoa #dinner
  • I love winter very much but the spring weather canhellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli I love winter very much but the spring weather can have some amazing benefits too. Like having Bulmers outside :) #instacider #bulmers #cider #irishcider
  • Cooking for one is odd Everything so tiny! I madehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Cooking for one is odd. Everything so tiny! I made some pasta today with soy cheese and soy cream, to avoid milk products. I am trying to learn what to eat and how to cook it. It has its challenges. The kale, mushrooms and courgette I put in there were delicious though. #instapasta #yummy #homemade #delicioso
  • Yummy lecso! lecso homemade yummy delicioso instalecs
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Yummy lecso! #lecso #homemade #yummy #delicioso #instalecsó
  • How to best show off the size of a challah?hellip
    6 dni ago by tattoomybroccoli How to best show off the size of a challah? #challah #instabake #homemade #delicioso #bread
Luty 2017
P W Ś C P S N
« cze    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728  
Statystyki
  • Wszystkich wizyt: 38479
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 1035
Archiwa

dżungla i walka o przetrwanie

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Jest bardzo dużo rzeczy, które chciałabym na tym blogu napisać, ale nie mogę. Nie, bo moja Babcia mieszka ze mną i kontaktuje się z różnymi osobami w Polsce i cholera wie, czy zaglądają tu ich dzieci i mówią im, co ja piszę. A historia mojego życia zrobiła się w ostatnich latach krótko mówiąc dość kontrowersyjna. Chociaż w sumie nie wiem, czemu kontrowersje budzi coś, co nikomu nie robi krzywdy. Kiedyś może o tym napiszę, zobaczymy.

Co do pracy, to zrobiło się w niej źle, gorzej, a potem już całkiem najgorzej. Okazało się, że szefowa obiecywała jedno, a robiła drugie.

W ogóle powiem Wam, że po latach pracy w różnych korporacjach, nawet tych małych, praca w gastronomii, to pod niektórymi względami jest dżungla i walka o przetrwanie. Kłótnie z szefem o wypłatę są właściwie normą. Trzeba sobie wyrobić cięty język i grubą skórę. Śmieszy mnie to, że dorośli ludzie nie potrafią korzystać z osiągnięć swoich społeczeństw i po prostu ustalić zasady, a potem według nich działać. Nie ma mowy. W gastronomii kto głośniej japę drze, temu to wychodzi na dobre.

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Uparłam się, że znajdę sobie nową pracę w pobliskim miasteczku, do którego jedzie się 11 minut pociągiem. Weszłam na Tripadvisora, znalazłam listę restauracji w tym miasteczku i jazda. Napisałam jeszcze aplikację, czy cover letter, w którym kierowałam się wiedzą na temat tego, jakie są w branży problemy. List motywacyjny do restauracji, to trochę inna bajka, niż to, z czym miałam do czynienia w życiu do tej pory. Przez długi czas nie potrafiłam się trochę znaleźć w tym restauracyjnym świecie. Aplikacje pisałam takim górnolotnym językiem, że większość właścicieli restauracji chyba w ogóle nie rozumiała, co tam było napisane. Moje CV chyba też odstraszało terminologią HR i biznesową. Co ma w końcu training liaison do krojenia cebuli?

Tym razem byłam jednak mądrzejsza. Napisałam, że chcę pracować w kuchni, bo uwielbiam to i że mam doświadczenie w Norwegii. A do tego, że mam 33 lata, co znaczy, że przychodzę do pracy na czas, nie zapominam nastawić budzika i że odbieram telefon, jak się do mnie dzwoni. :) Śmieszne, ale zadziałało. Dostałam telefon i dzień próbny. To następna ciekawostka ze świata gastronomicznego w Norwegii, przynajmniej. Że generalnie nie ma za bardzo rozmowy kwalifikacyjnej. Szef wpuszcza Cię do kuchni z resztą załogi na parę godzin, a potem ich pyta, jak poszło. Czasem szef jest przy Tobie, ale to chyba tylko wtedy, kiedy gotowanie jest akurat jedną z jego ról w restauracji, czyli po prostu pracujecie tego dnia ramię w ramię.

I tak właśnie dostałam pracę, do której teraz chodzę. Od razu odżyłam, bo jednak kontakt z kuchnią i z jedzeniem mi pomaga na wszystko. A teraz mamy tydzień jakichś specjalnych ofert, w związku z czym jestem zajęta wyrabianiem sobie grubego ‚odcisku szefa kuchni’ na dłoni od noża, bo kroję i kroję.
Jednak robić innym jedzenie, to jest najlepsze, co może być. Nie ma lepszej pracy na świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>