Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Homemade cheesecake with blueberries on Yum! blueberries cheesecake blueberrycheesecake homemade
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Homemade cheesecake with blueberries on. Yum! #blueberries #cheesecake #blueberrycheesecake #homemade
  • Taking pictures of this cheesecake because I feel this ishellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Taking pictures of this cheesecake because I feel this is the last time I am making something that beautiful and delicious for others that I can’t even have a tiny piece of. The milk products in it would make me sick for days. :( #cheesecake #blueberrycheesecake #homemadecheesecake #homemade #sweettooth
  • Good to eat some greens homemade salad dinner greens yummy
    4 dni ago by tattoomybroccoli Good to eat some greens #homemade #salad #dinner #greens #yummy
  • Aaah look at this beauty made for me by myhellip
    7 dni ago by tattoomybroccoli Aaah, look at this beauty made for me by my cutie. #love #homemade #breakfast
  • sushi futomaki
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli #sushi #futomaki
  • Steamed bun with tofu foodinNorway foodinDrammen Asianfood
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Steamed bun with tofu. #foodinNorway #foodinDrammen #Asianfood
Luty 2017
P W Ś C P S N
« cze    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 39130
  • Dzisiaj wizyt: 22
  • Wszystkich komentarzy: 1038

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Luty 2017

dżungla i walka o przetrwanie

Jest bardzo dużo rzeczy, które chciałabym na tym blogu napisać, ale nie mogę. Nie, bo moja Babcia mieszka ze mną i kontaktuje się z różnymi osobami w Polsce i cholera wie, czy zaglądają tu ich dzieci i mówią im, co ja piszę. A historia mojego życia zrobiła się w ostatnich latach krótko mówiąc dość kontrowersyjna. Chociaż w sumie nie wiem, czemu kontrowersje budzi coś, co nikomu nie robi krzywdy. Kiedyś może o tym napiszę, zobaczymy.

Co do pracy, to zrobiło się w niej źle, gorzej, a potem już całkiem najgorzej. Okazało się, że szefowa obiecywała jedno, a robiła drugie.

W ogóle powiem Wam, że po latach pracy w różnych korporacjach, nawet tych małych, praca w gastronomii, to pod niektórymi względami jest dżungla i walka o przetrwanie. Kłótnie z szefem o wypłatę są właściwie normą. Trzeba sobie wyrobić cięty język i grubą skórę. Śmieszy mnie to, że dorośli ludzie nie potrafią korzystać z osiągnięć swoich społeczeństw i po prostu ustalić zasady, a potem według nich działać. Nie ma mowy. W gastronomii kto głośniej japę drze, temu to wychodzi na dobre.

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Uparłam się, że znajdę sobie nową pracę w pobliskim miasteczku, do którego jedzie się 11 minut pociągiem. Weszłam na Tripadvisora, znalazłam listę restauracji w tym miasteczku i jazda. Napisałam jeszcze aplikację, czy cover letter, w którym kierowałam się wiedzą na temat tego, jakie są w branży problemy. List motywacyjny do restauracji, to trochę inna bajka, niż to, z czym miałam do czynienia w życiu do tej pory. Przez długi czas nie potrafiłam się trochę znaleźć w tym restauracyjnym świecie. Aplikacje pisałam takim górnolotnym językiem, że większość właścicieli restauracji chyba w ogóle nie rozumiała, co tam było napisane. Moje CV chyba też odstraszało terminologią HR i biznesową. Co ma w końcu training liaison do krojenia cebuli?

Tym razem byłam jednak mądrzejsza. Napisałam, że chcę pracować w kuchni, bo uwielbiam to i że mam doświadczenie w Norwegii. A do tego, że mam 33 lata, co znaczy, że przychodzę do pracy na czas, nie zapominam nastawić budzika i że odbieram telefon, jak się do mnie dzwoni. :) Śmieszne, ale zadziałało. Dostałam telefon i dzień próbny. To następna ciekawostka ze świata gastronomicznego w Norwegii, przynajmniej. Że generalnie nie ma za bardzo rozmowy kwalifikacyjnej. Szef wpuszcza Cię do kuchni z resztą załogi na parę godzin, a potem ich pyta, jak poszło. Czasem szef jest przy Tobie, ale to chyba tylko wtedy, kiedy gotowanie jest akurat jedną z jego ról w restauracji, czyli po prostu pracujecie tego dnia ramię w ramię.

I tak właśnie dostałam pracę, do której teraz chodzę. Od razu odżyłam, bo jednak kontakt z kuchnią i z jedzeniem mi pomaga na wszystko. A teraz mamy tydzień jakichś specjalnych ofert, w związku z czym jestem zajęta wyrabianiem sobie grubego ‚odcisku szefa kuchni’ na dłoni od noża, bo kroję i kroję.
Jednak robić innym jedzenie, to jest najlepsze, co może być. Nie ma lepszej pracy na świecie.