Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • When your Sunday chicken gets a bit burnt on tophellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli When your Sunday chicken gets a bit burnt on top but you don't care because you know it's going to be delicious #chicken #chickenroast #yummy #homemade
  • Cinnamon Applesauce Loaf albeit in a square form as wellhellip
    6 dni ago by tattoomybroccoli Cinnamon Applesauce Loaf, albeit in a square form as well as loaf. Recipe on my blog. #loaf #baking #instabake #homemade
  • I have the best boyfriend who made me a dairyhellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli I have the best boyfriend who made me a dairy free omelette for breakfast #breakfast #omelette #omelet #homemade #lovelyfood #instagood
  • When your homemade ravioli look like laundry that fell offhellip
    2 dni ago by tattoomybroccoli When your homemade ravioli look like laundry that fell off the line but you still can't wait to eat it! #homemade #ravioli #homemaderavioli #tortellini #yummy #delicious
  • Homemade cinnamon applesauce loaf! applesauce cinnamon cake instacake delicioso
    7 dni ago by tattoomybroccoli Homemade cinnamon applesauce loaf! #applesauce #cinnamon #cake #instacake #delicioso
  • Homemade banana bread Recipe on my blog bananabread banana homemadehellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Homemade banana bread. Recipe on my blog. #bananabread #banana #homemade #delicioso #lovecarbstoomuch
Listopad 2015
P W Ś C P S N
« paź   gru »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38828
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Listopad 2015

w ogóle w szczegółach

Oj Kochani,

Nawet nie wiem od czego zacząć. Częściowo dlatego, że od czasu, kiedy zaczęłam tego bloga pisać jakby na nowo i mam na nim linka do mojego bloga kulinarnego, to nie mogę się zdecydować ile chcę na tym blogu o sobie mówić i po co. Moje życie prywatne się ostatnio strasznie skomplikowało. Nic złego się nie stało, ale też trudno jest myśleć o czymkolwiek innym.

W pracy dalej gotuję różne pyszne rzeczy, ale też takie trochę dziwne, bardzo norweskie wynalazki, jak puddingi i inne desery. Myślę o tym, żeby jeden z nich opisać w ogóle w szczegółach, bo jest o tyle dziwny i niezrozumiały, co ciekawy w robieniu i pieczeniu.

Tu w Norwegii jest już na maksa zima, wszystko pokryte pięknym śniegiem. Jest bajkowo!

ta sól oczarowująca kubeczki smakowe

Miało być parę słów o tym, co dobrego jedzą ci Norwegowie, więc spróbuję.

1. Do mięs obowiązkowo sos.

Większość Norwegów, których spotkałam nie znosi mięs bez sosu. Oczekują tego sosu, jako części posiłku, no bez tego się nie da. No i robią je przepyszne. Na maśle, na kwaśnej śmietanie, na winie. Czasami z dodatkiem zielonego pieprzu, czasami grzybowy sos z kurkami lub ze skórką cytrynową do ryb. Muszę przyznać, że jest to takie pyszne i tak można się do tego przyzwyczaić, że już sama też wyciągam jednak ten drugi, czy trzeci garnek i robię sos do obiadu.

2. Renifer.

Przykro mi, jeśli kogoś zasmucę. Norwegowie jedzą renifery. Mnie to smuci w sumie tak samo, jak jedzenie świni, czy kury. Wolałabym, żebyśmy wszyscy byli wegetarianami, a wegetariańska dieta nie wymagała żadnych specjalnych wysiłków. Tak jednak nie jest. Więc w Norwegii je się renifera. Mięso to jest przepyszne, naprawdę.

3. Czekolada z solą.

Dla mnie to jest hit. Czekolada z kawałkami ciasteczek, czy wafelków i małymi kryształkami soli. Naprawdę cudowność. Czekolada sama w sobie jest tutaj, moim zdaniem, na wysokim poziomie, a do tego nagle ta sól oczarowująca kubeczki smakowe. Pycha.

4. Kaviar.

Chodzi o taką pastę kawiorową w tubce. Jest jej tu wiele rodzajów. Niektóre mają taki bardziej wędzony smak, a niektóre łagodniejszy. Są takie, które mają więcej majonezu, a są takie, które szczycą się wysoką zawartością kawioru. Smakują cudownie na chlebie, z sałatą i serem.

5. Chleb.

Oczywiście nie ma to, jak polski chleb, to po pierwsze. Taki z piekarni, jak z dawnych lat. Albo robiony w domu, nawet w maszynie do chleba. Ale po wielu latach w Irlandii, gdzie o chlebie praktycznie nie było w ogóle mowy, jestem niesamowicie wdzięczna Norwegii za chleb. Jest naprawdę niezły, nawet moja Babcia nauczyła się go jeść. Jest praktycznie zawsze z domieszką pełnych ziaren, czasami aż 100%, a przecież ten błonnik jest bardzo zdrowy. Istnieje tez tutaj biały chleb, taka bułka paryska, ale nazywa sie w ogóle nie chleb, czyli brød, ale loff. Także tego białactwa nikt nie traktuje jako chleb, tylko jako coś wyjątkowego. No i słusznie.

6. Dżem.

Wiem, wiem, co może być ciekawego w dżemie?

Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, ale dżemy są tutaj takie pyszne, że mam kilku znajomych w Polsce, którym muszę wozić norweski dżem, bo tak go uwielbiają. Nie wiem, czy sekret jest w dobrej jakości owocach, czy w odpowiedniej ilości cukru. No, ale truskawkowy jest naprawdę najlepszym dżemem, jaki w życiu jadłam. I mogę iść i go kupić, od tak!

Więcej mi narazie nie przychodzi do głowy. Ale na pewno nieraz coś wspomnę, bo dobre jest to norweskie jedzenie. I ten łosoś wszędzie. Mniam.