Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
Październik 2015
P W Ś C P S N
« wrz   lis »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38957
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Październik 2015

jak parafina do lamp, zszywki i inne cuda

Wydaje mi się, że trudno jest ocenić poziom władania językiem. Swój własny mam na myśli. Czasami mnie wkurza ten norweski i wydaje mi się, że nie mówię w nim, a potem nagle samo idzie.

Dzisiaj w ramach pracy byłam w takim dużym, dużym sklepie, z którego potrzebowałam najróżniejsze rzeczy, których brakowało nam w restauracji. Takich jak parafina do lamp, zszywki i inne cuda, których może się nawet nie bierze pod uwagę myśląc o restauracji. Znalazłam część potrzebnych rzeczy, a o resztę poszłam zapytać pracownika sklepu. I złapałam się na tym, że wypytuję go o to, czy mają zazwyczaj tą parafinę, ale teraz jest wysprzedana, czy w ogóle nie maja i czy te zszywki maja w tym większym rozmiarze. I nawet nie wiem, kiedy zadałam te wszystkie pytania nawet nie próbując przejść z norweskiego na angielski.

Niesamowicie się z tego cieszę. Nigdy bym nie pomyślała, że można tak szybko nauczyć się języka.

 

A na blogu kulinarnym dla głodnych ostatnio naleśniki bananowe i muffinki z czerwonym winem.

mdle mdlego mdlym popycha

Norwedzy sa inni, niz Irlandczycy i Polacy. Nikogo to chyba nie dziwi. Strasznie lubie to odkrywanie nowego narodu, nowego stada, do ktorego moge nalezec. Bardzo to lubilam w Irlandii, i wspaniale jest to znowu przezywac, te szoki kulturowe. Niektore sa niefajne, oczywiscie, ale to cwiczenie w otwieraniu umyslu i probach zrozumienia zawsze mnie bardzo cieszy.

Dzisiaj jednak o szokach kulturowych kulinarnych, czyli raczej nietraumatyzujaco.

Bedzie kolejnosc i waznosc w ogole calkiem przypadkowa.

1. Spirytus rektyfikowany jest w Norwegii calkiem zabroniony i nie do dostania w sklepach. Kiedy po przylocie z Polski wyciagnelam kiedys buteleczke tego specyfiku, ktory przywiozlam sobie na ekstrakt waniliowy, Tesciowa prawie padla trupem. Zapytala mnie, czy ja oszalalam przewozac cos takiego przez granice i czy chcialam pojsc do wiezienia…

2. Norwegowie jedza omlety. Jedza je rano, co jeszcze rozumiem. Z luboscia zamawiaja je na lunch o godzinie 12, 13, czy 14. Ale zawsze znajdzie sie ktos, kto zamowi omlet o siedemnastej. Niewazne, ze lunchowe menu wtedy wiecej kosztuje i ze naprawde juz sie tego omleta nie oplaca brac, zamawiaja go tak, czy siak. Kumacie to, o piatej po poludniu jesc te jajka?

3. Pieczony ziemniak, czyli mdle mdlego mdlym popycha. Jest to takie danie: ziemniaka takiego ogromnego sie piecze w piekarniku, w skorce. Potem sie go wzdluz przecina i pomiedzy te polowki sie laduje sera zoltego, kawalkow szynki i kukurydzy. To sie znowu zapieka, zeby ser sie rozpuscil. I na to lyzka masla i lyzka kwasnej smietany i mozna szamac. Tylko jaki to ma smak? Podajemy to w pracy, wiec raz zjadlam, zeby sprobowac. No ziemniak mdly jest przeciez, ser nie pomaga, a ta szynka i kukurydza to w ogole juz robia z tego jakis koszmar w stylu zupa mleczna w przedszkolu, czy cos. Ale Norwegowie to lubia i jedza. W wielu miejscach mozna to kupic.

4. W Norwegii je sie straszne ilosci kielbasek winerek, czyli takich dlugich parowek jakby. Nie moge zrozumiec dlaczego sa takei wazne i uwazane za smaczne. Smaku maja niewiele, a w dodatku zjada sie je owiniete w taki specjalny nalesnik. Sam nalesnik moze nie bylby taki obrazliwy, gdyby nie to, ze jest zimny a dodatku jest taki ohydnie szorstki w dotyku. Jesli kiedys to polubie, to dam znac.

5. Gofry. Sa tu troche inne, niz w Polsce. Miekkie, cienkie i zawsze w ksztalcie takiego kwiatka z serduszek. Pyszne, cudowne i podawane przy okazji kazdego festynu, imprezy, spotkania itd., a takze w schroniskach gorskich, roznych chatkach i turystycznych miejscach. Taki narodowy slodycz. Pyszny! Sama chetnie jem, bo jak tu nie jesc? Szczegolnie pyszny z dzemem i z kwasna smietana.

 

W ogole jest tu wiele pysznych rzeczy i wiele ciekawych, ale o tym nastepnym razem (moze).