Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • When your homemade ravioli look like laundry that fell offhellip
    5 dni ago by tattoomybroccoli When your homemade ravioli look like laundry that fell off the line but you still can't wait to eat it! #homemade #ravioli #homemaderavioli #tortellini #yummy #delicious
  • Good to have some jelly jello freiagele jelly yummy raspberries
    3 dni ago by tattoomybroccoli Good to have some jelly. #jello #freiagele #jelly #yummy #raspberries
  • Homemade cinnamon applesauce loaf! applesauce cinnamon cake instacake delicioso
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Homemade cinnamon applesauce loaf! #applesauce #cinnamon #cake #instacake #delicioso
  • Homemade banana bread Recipe on my blog bananabread banana homemadehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Homemade banana bread. Recipe on my blog. #bananabread #banana #homemade #delicioso #lovecarbstoomuch
  • My Autumn obsession Autumn loyd loydtea plumandcinnamon
    1 dzień ago by tattoomybroccoli My Autumn obsession. #Autumn #loyd #loydtea #plumandcinnamon
  • Cinnamon Applesauce Loaf albeit in a square form as wellhellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Cinnamon Applesauce Loaf, albeit in a square form as well as loaf. Recipe on my blog. #loaf #baking #instabake #homemade
Luty 2015
P W Ś C P S N
« sty   maj »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
232425262728  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38840
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Luty 2015

w akompaniamencie klebow czarnego dymu

Dzis w akompaniamencie klebow czarnego dymu zakonczyla z nami wspolprace zmywarka. Do tej pory dzialala idealnie i nigdy nie dala w zaden sposob znac, ze taki bedzie jej koniec. Ja nienawidze zmywac, wiec troche mnie to zasmucilo. Mam nadzieje jednak, ze szybko rozwiazemy problem przy pomocy strony internetowej, na ktorej ludzie oddaja rozne uzywane rzeczy.

Na kursie strasznie szybko lecimy z programem. Wszystko rozumiem, a potem mam wrazenie, ze znow zapominam, wiec staram sie duzo cwiczyc w domu i gadam ciagle po norwesku do L. Jestem w szoku jak wiele, a jednoczesnie jak niewiele potrafie powiedziec. W niektorych tematach juz pedze jak strus pedziwiatr, a w niektorych zupelnie utykam. Chociaz wcale na poczatku w to nie wierzylam, wyglada na to, ze bede mowila po norwesku. Strasznie sie z tego ciesze. Zawsze chcialam nauczyc sie trzeciego jezyka. W Irlandii zawsze jakos mialam takie gowniane godziny pracy, ze nie moglam sobie zorganizowac jakiegos kursu, chociaz chcialam. A teraz mam i kurs i wspanialego ‚nauczyciela’ w domu.

Zycie jest dobre i trzeba sie z niego cieszyc, poki mozna.

 

A u mnie na blogu kulinarnym przysmak z dziecinstwa, czyli ryz z jablkami. Moja Babcia robila kiedys podobny w prodizu. A czy wiecie, ze prodiz zyje i ma sie dobrze??

Ja pamietalam to urzadzenie jako zardzewialy zabytek w naszym domu, a tu okazuje sie, ze te cuda dalej sa produkowane.

O tu: 
http://www.remoska.co.uk/

 

musielismy jesc patykami

50 Shades of Grey jest wszedzie az sie rzygac chce, no ale trudno, nic sie na to nie poradzi. Ja za to czytam ‚Portret Doriana Graya’ i rozsmieszylo mnie w sumie podobienstwo tytulow. Podobienstwo tresci na szczescie zadne.

Poza tym chodze na kurs norweskiego i mowie coraz wiecej, rozmawiamy tez po norwesku w domu z L. Tym razem jakos czuje, ze ten kurs daje mi duzo wiecej niz ten, na ktory chodzilam kiedy tylko przyjechalam do Norwegii. Moze dlatego, ze juz sie wiecej tego jezyka nasluchalam i jakos to wszystko latwiej przychodzi. Powiedziec juz umiem bardzo duzo, ale z drugiej strony zrozumiec co ktos do mnie mowi jest bardzo trudno. L. jak do mnie gada, to zwalnia tempo do chyba jednej trzeciej swojej normalnej szybkosci mowienia i dzieki temu rozumiem.

Poza tym oprocz roznych wielu norweskich znajomych, mamy z L. takiego kolege, z ktorym mi sie strasznie fajnie rozmawia o ksiazkach i pozycza ksiazki, ktorych ma pelno po angielsku. Super!

Ah! I bylismy z L. na pikniku. Zima jest na maksa, temperatura dosc mozno na minusie, a my wspinalismy sie na zalesione zbocze doliny. Wreszcie wlezlismy dosc wysoko, popatrzelismy na przepiekna panorame miasta i rozpalilismy kuchenke turystyczna, a na niej przygotowana dzien wczesniej potrawka z kurczaka po marokansku i quinoa. Pomimo, ze zapomnielismy sztuccow i musielismy jesc patykami, to smakowalo mi chyba jak nigdy. Nie ma to jak powlazic po stromych sciezkach. Juz kiedys pisalam, ze generalnie slabo mi idzie wchodzenie pod jakiekolwiek gorki, wiec tym razem tez mi slabo szlo. Ale sie udalo.

A na blogu kulinarnym mam cudowne ciasto czekoladowe, z ktorego jestem strasznie, strasznie dumna.