Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • My Autumn obsession Autumn loyd loydtea plumandcinnamon
    1 dzień ago by tattoomybroccoli My Autumn obsession. #Autumn #loyd #loydtea #plumandcinnamon
  • Good to have some jelly jello freiagele jelly yummy raspberries
    3 dni ago by tattoomybroccoli Good to have some jelly. #jello #freiagele #jelly #yummy #raspberries
  • Cinnamon Applesauce Loaf albeit in a square form as wellhellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Cinnamon Applesauce Loaf, albeit in a square form as well as loaf. Recipe on my blog. #loaf #baking #instabake #homemade
  • Homemade banana bread Recipe on my blog bananabread banana homemadehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Homemade banana bread. Recipe on my blog. #bananabread #banana #homemade #delicioso #lovecarbstoomuch
  • Homemade cinnamon applesauce loaf! applesauce cinnamon cake instacake delicioso
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Homemade cinnamon applesauce loaf! #applesauce #cinnamon #cake #instacake #delicioso
  • When your homemade ravioli look like laundry that fell offhellip
    5 dni ago by tattoomybroccoli When your homemade ravioli look like laundry that fell off the line but you still can't wait to eat it! #homemade #ravioli #homemaderavioli #tortellini #yummy #delicious
Styczeń 2015
P W Ś C P S N
« lis   lut »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38840
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Styczeń 2015

Od ciast i ciasteczek oderwac jej nie bylo mozna

Wyobrazcie sobie, ze w naszym malym Drammen jest polska cukiernia! Odkryla ja moja tesciowa. Najpierw przeczytala o niej w jakiejs lokalnej gazecie, potem skutecznie zapomniala, gdzie ona jest i jak sie nazywa, a gazety nie mogla juz znalezc. Uparla sie jednak znalezc cukiernie, bo jak byla ze mna dluzszy czas w Polsce (kilka tygodni), to od ciast i ciasteczek oderwac jej nie bylo mozna. Musialam w cukierniach kazde ciasto opisywac w szczegolach, niejednokrotnie z pomoca obslugujacych pan, ktore po polsku podpowiadaly mi skladniki tortow i ciast.

Tak wiec tesciowa M. odnalazla jednak ta cukiernie. Uparla sie i znalazla, a Drammen zreszta nie jest takie wielkie, wiec sie udalo. I tak wczoraj przywiozla nam nagle torcik Walewska do domu i przyszla na kawe. Babcia ja uwielbia, ja zreszta tez, wiec z radoscia pobieglam robic ta kawe.

Wiecie co, nigdy sie nie spodziewalam, ze jeszcze kiedykolwiek poczuje sie tak bliska osobie w jej wieku. Ze bede miala taka zastepcza mame, chocby i 100% inna od mojej ukochanej Mamy. Mysle, ze mam szczescie.

 

Z innych nowin, to w poniedzialek ide na kurs norweskiego, bo bez jezyka nie umiem znalezc tu pracy i koniec. Mam nadzieje sie wreszcie nauczyc mowic, bo sluchac juz dosc duzo potrafie i rozumiec. Chociaz o ile czasami rozumiem na przyklad cale dowcipy i konwersacje, to czasami w ogole nie rozumiem niektorych krotkich odzywek, na przyklad w sklepie. Takze praca jest do zrobienia i biore sie za nia od poniedzialku.

 

A poza tym kocham L. jak szalona, czuje to za kazdym razem, kiedy tylko na niego spojrze. Nie wiedzialam, ze moze byc z kims tak dobrze po tak dlugim czasie. W maju bedzie 5 lat!

 

A na moim blogu kulinarnym ostatnio zapraszam a muffinki z dzemem.

Wszyscy udawalismy, ze to sa owoce morza

Czlowiek ma chyba narzekanie w naturze, ale ja z tym walcze.

Od smierci Mamy mam dosc nieciekawe problemy ze snem. Potrafie dwie noce jechac bez snu, w nocy buzuje, a w dzien jak snieta ryba. Powodzenia w funkcjonowaniu.

Tak wiec moja ukochana pani doktor przepisala mi tabletki na ten klopot. Sa cudowne, dzialaja jak narkoza i chociaz mam powalone sny, ktore w szczegolach pamietam, to wreszcie po wielu miesiacach moglam sie wyspac, kiedy zaczelam je brac. Oczywiscie miesiac miodowy w koncu minal i zauwazylam, ze te tabletki zmuszaja mnie do spania conajmniej 12 godzin, na co po prostu nie zawsze jest czas. A jak wstane po 10ciu, to jest naprawde walka, zeby nie pojsc z powrotem do lozka.

Ale w tym potoku narzekania na to, zajrzalam sobie wczoraj do internetu i zobaczylam, jakie ludzie opisuja dzialania niepozadane tego leku, a takze tego, ktory takze teraz biore na depresje. Jak to wszystko przeczytalam, to poczulam sie taka wdzieczna swojemu cialu, ze nie mam tych wszystkich skutkow ubocznych, ze dobrze sie czuje i ze moge po prostu sobie spokojnie zyc dalej i cieszyc sie dzialaniami POZADANYMI tych lekow.

 

Wczoraj poszlismy z L. na impreze u naszych przemilych znajomych. Bylo to spotkanie w temacie pirackim, a mi sie nawet chcialo zrobic sobie z kartonu taka piracka szable i sie przebrac w jakiestam ciuchy w paski itd. Naprawde bylo to fajne, szczegolnie, ze przez wiele lat takie rzeczy wydawaly mi sie niewarte mojej uwagi. A tu sie okazuje, ze im jestem starsza, tym bardziej proste przyjemnosci do mnie przemawiaja. Na ta impreze zrobilam cudowna, karaibska zupe, ktora wszystkim weszla, az milo. Zrobilam tez karaibska salatke, ktora byla wstretna i generalnie nikt jej nie zjadl. Link do zupy jest tutaj, nazywa sie to kokosowa zupa z fasola. Naprawde pycha, polecam! Mialam watpliwosci, bo to wszystko takie egzotyczne, jakis kokos, fasola, no nie wiadomo jak to wyjdzie. A wyszlo aksamitne, rozgrzewajace, pikantne i wspaniale. Polecam, fajny przepis.

Do tego kolega mial kilogram takich kielbasek, w sumie parowek. Parowki, a w sumie ‚wienerki’, to chyba jedna z ulubionych rzeczy dla kazdego Norwega. Jedza to zawiniete w taki nalesnik i po prostu te wienerki, to jak religia. Sa w kazdej lodowce, w kazdej zamrazarce, w kazdym sklepie, kiosku, na dworcu, stacji benzynowej, schronisku gorskim i na basenie. Tak wiec na tej imprezie tez byly niesmiertelne wienerki przyniesione przez kolege. Chcialam je jakos dopasowac do tego morskiego/karaibskiego tematu spotkania, wiec zrobilam z nich takie osmiorniczki. Zaraz przykleje link.

Octodogs!   Tu jest pinka z pinterestu na temat tych osmiorniczek.

Wszyscy udawalismy, ze to sa owoce morza i ze bardzo duzo kosztowaly. Fajnie sie z tego smialismy.

sadystyczny ser

Opowiem Wam o dwoch norweskich gadzetach.

1. Szlismy na impreze, na ktora kazdy przynosil jakies pysznosci. W pobliskim sklepie zobaczylam ser, ktorego nigdy jeszcze nie jadlam, na ktory akurat byla promocja. Byla ze mna kolezanka Norwezka, ktora od razu zaczela mnie bardzo przestrzegac i prosic, zebym nie kupowala tego sera, bo jest straszny. Wygladalo to, jak na obrazku ponizej i nie wydawalo mi sie, ze jakikolwiek ser moze mnie przestraszyc. Od razu pomyslalam o roznych wspanialych francuskich serach, z ktorych co jeden, to pyszniejszy.

 Tak wiec kupilam to cudo i zanioslysmy do domu. Na impreze przygotowalam jajka na twardo, takie nadziewane, a ten ser postanowilam otworzyc i sprawdzic.

Mial on konsystencje slomy zalanej woskiem i smierdzial jak mokry pies. To mnie jeszcze nie zrazilo, wiec nieopatrznie wlozylam maly kawalek do ust. Od razu zmiazdzyl mnie silny zapach jakby owczej welny i zjelczalego masla. Smaku nawet jakos specjalnie nie zdazylam poczuc, bo juz musialam to cudo wypluc.

Zrobilam wiec koreczki z ogorkiem i tym wspanialym serkiem i zanioslam na impreze razem z pysznymi jajkami, ktore okazaly sie bardzo popularne. Nie zrobilam tego z wredoty, po prostu stwierdzilam, ze beda tam sami Norwegowie, wiec beda wiedzieli ‚z czym to sie je’.

Wszyscy omijali szerokim lukiem, a ktos sie zapytal, kto byl takim sadysta i przyniosl ogorka ze ‚starym serem’…

Tazke nawet Norweg tego nie moze… Jesli chcecie zobaczyc wiecej zdjec, polecam wygooglowac ‚gamalost’ lub ‚Gamalost frå Vik’

 

2. Drugi gadzet o wiele bardziej pozytywny, z kategorii ‚gdzie to bylo przez cale moje zycie?’

Kupil mi to moj L., kiedy chodzilismy po sklepach troszke przed swietami. Sa to takie kolce na gumowej podeszwie naciaganej na but. I jazda na lod i snieg. Gdzie to bylo cale moje zycie, kiedy ja truchlalam ze strachu przy najmniejszym poslizgnieciu sie, co tylko powodowalo dalsze slizganie sie i upadek na dupe gotowy? Niestety musze Wam powiedziec, ze slizgam sie jak nienormalna i w ogole nie umiem w zime chodzic. Tak wiec nagle na scene wchodza te kolce i ja zapieprzam, jakby bylo lato. Niesamowite!

Wygladaja tak i sa po prostu moim najlepszym zimowym przyjacielem.

kolce

 

 

A na moim blogu w kazdy piatek nowy przepis:

Ostatnio muffinki czekoladowe

i sos jablkowy.

 

Podsumowanie 2014

Zamierzam sie i zamierzam do napisania tej notki, wiec jazda.

W 2014 roku, ktory byl jednak o niebo lepszy niz 2013 wydarzyly sie takie rzeczy:

 

1. Przeczytalam 44 ksiazki (zalozylam sobie, ze przeczytam 40). Link tutaj. W tym cudowne Metro 2033, swietna ksiazke ‚Denialism’ o tych  z nas, ktorzy po prostu odmawiaja wiary w osiagniecia i odkrycia naukowe, ‚Quicksilver’ o rteci, jej historii w medycynie, trucicielstwie itd. (tak, tak o rteci w szczepionkach tez bylo). Przeczytalam tez przedziwna ‚Kobiete z wydm’, o ktorej przez dlugi czas nie moglam przestac myslec, zapoznalam sie z Ayn Rand, ktorej sci-fi jest w programie szkolnym w Stanach, a ja nic o niej nie wiedzialam, pogodzilam sie z klasykami i autorami z wlasnych czasow szkolnych, ktorych wtedy unikalam: ‚Kobieta trzydziestoletnia’ Balzaca, ‚W pustyni i w puszczy’ Sienkiewicza i ‚Chata Wuja Toma’ Beecher Stowe. Pod wzgledem ksiazek to byl bardzo pelny i cudowny rok. Ile historii w mojej glowie! Cudo!

2. Zamieszkala ze mna moja ukochana Babcia i dalej ze mna mieszka. Bardzo sie z tego ciesze i jestem dumna z tego, ze potrafie dac jej taka przystan po smierci jej corki, z ktora przeciez mieszkala.

3. Spedzilam trzy tygodnie w Polsce z moja ukochana Tesciowa. Poznalysmy sie blizej, ona pomagala mi urzadzac mieszkanie w Polsce i bardzo ja pokochalam. Nawet ostatnio mowilam L., ze gdybym sie chciala kiedys z nim rozstac, to sie jeszcze namysle, ze wzgledu na jego mame. Oczywiscie byl to tylko glupi zart, ale jest to naprawde swietna babka.

4. Bylam wolontariuszka przy ogromnym festiwalu w naszym miescie i dalo mi to bardzo, bardzo duzo radosci. Poznalam duzo ludzi, czulam sie czescia wspanialej spolecznosci i co najwazniejsze, mialam wspaniala robote w kuchni i bylam w swoim zywiole.

5. Zalozylam mojego wymarzonego, dlugo planowanego, wykochanego, wycalowanego bloga kulinarnego. Pisanie go i praca nad nim i nad przepisami, to dla mnie ogromne i bardzo wazne poczucie normalnosci w moim wciaz jednak bezpracowym zyciu.

6. Spedzilam nastepny, piekny, zakochany rok z L. Upieklam i ugotowalam mu chyba bez przesady setki roznych dobrych rzeczy, co on uwielbia. Bylismy na wielu roznych wycieczkach i spacerach odkrywajacych lesiste, gorzyste okolice, ale tez poznalismy duzo ludzi z naszego miasta i teraz mamy naprawde aktywna, swietna paczke znajomych, z ktorymi uwielbiamy spedzac czas. O ile z praca bieda, to tak szybkiego rozwoju roznych przyjazni i znajomosci sie nie spodziewalam.

No i tyle. Oby ten 2015 byl naprawde dobry.

Jak zwykle nie mam postanowien noworocznych, bo bez postanowien zawsze idzie mi najlepiej i najwiecej osiagam.

A na koniec – muffinki kawowe po kliknieciu w obrazek.

coffee muffins