Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Homemade cinnamon applesauce loaf! applesauce cinnamon cake instacake delicioso
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Homemade cinnamon applesauce loaf! #applesauce #cinnamon #cake #instacake #delicioso
  • My Autumn obsession Autumn loyd loydtea plumandcinnamon
    1 dzień ago by tattoomybroccoli My Autumn obsession. #Autumn #loyd #loydtea #plumandcinnamon
  • Cinnamon Applesauce Loaf albeit in a square form as wellhellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Cinnamon Applesauce Loaf, albeit in a square form as well as loaf. Recipe on my blog. #loaf #baking #instabake #homemade
  • Good to have some jelly jello freiagele jelly yummy raspberries
    3 dni ago by tattoomybroccoli Good to have some jelly. #jello #freiagele #jelly #yummy #raspberries
  • Homemade banana bread Recipe on my blog bananabread banana homemadehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Homemade banana bread. Recipe on my blog. #bananabread #banana #homemade #delicioso #lovecarbstoomuch
  • When your homemade ravioli look like laundry that fell offhellip
    5 dni ago by tattoomybroccoli When your homemade ravioli look like laundry that fell off the line but you still can't wait to eat it! #homemade #ravioli #homemaderavioli #tortellini #yummy #delicious
Sierpień 2013
P W Ś C P S N
« lip   wrz »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38840
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Sierpień 2013

pralka, zamrażarka i kuchenka, a w niedziele łóżko

Znowu mam takie nienajlepsze dni. Wczoraj chciało mi się schować się na cały dzień w łóżku.

Cały dzień oglądałam jakieś idotyzmy w TV. Dzisiaj oglądam ‚My Strange Addiction’ – następny idiotyzm. Obejrzałam już o chłopaku, który jest uzależniony od swoich nadmuchiwanych zabawek do pływania. Jego ulubioną zabawką jest zółto-różowy smok, z którym ten chłopak śpi i uważa ten przedmiot za miłość swojego życia, ale nie uprawiają seksu, bo chcą utrzymać swój związek w czystości. Widziałam też kobietę, która pije benzynę, a także jedną, która je włosy swojego kota, które znajduje przy sprzątaniu, a jeśli nie może ich znaleźć, to liże kota…

Z drugiej strony, L. zatrudnił już całą swoją rodzinę do pomocy nam przy przeprowadzce, w związku z tym mamy w domu już prawie wszystko, czego nam potrzeba. Jutro przyjadą: pralka, zamrażarka i kuchenka, a w niedziele łóżko i może już w niedziele się tam przeprowadzimy i będziemy sami! Trochę nam tego już brakuje po trzech tygodniach mieszkania u mamy L. To jest przekochana i wspaniała kobieta i mam szczęście, że L. ma taką mamę, ale będzie miło znów być z L. sam na sam i czuć się znów osobą dorosłą.

Trochę też zastanawiam się, czy z okazji zmian w moim życiu nie chciałabym zrobić czegoś nowego ze swoim życiem. Ale może starczy już tych nowości?

niczym pasterze, wlekliśmy swoje stado maneli

Niedziela, piekny dzien, kiedy L. ma wolne.

Pojechaliśmy do naszego nowego mieszkania, wnieśliśmy tam następną porcję tobołów. Było 30 stopni, ja wzięłam się za malowanie szafek, a L. za wiercenie dziur. Nie pytajcie – nie wiem po co te dziury, ale ponoć są nam potrzebne. Rozebrałam się do tego machania pędzlem prawie do rosołu, bo szkoda mi było ciuchów. Nie mam żadnych starych, spranych ciuchów. Kiedy staraliśmy się upchać cały nasz dobytek do samochodu, żeby przewieźć go przez całą Europę i miałam wybór między spranym podkoszulkiem, a książką kucharską, to brałam książki.

Ja pomalowałam szafki, potem wypoziomowałam lodówkę, włączyłam ją i zadowolona z efektów zrobiłam sobie herbatę. Potem przyszedł L. z odkurzaczem, zagadał do mnie coś nie coś po norwesku i nawet udało mi się cośtam w miarę z sensem odpowiedzieć.

Potem nawet wypróbowałam nasz prysznic, bo w którymś kartonie znalazłam ręcznik. Szamponu niestety nie, w związku z czym teraz mogę się pochwalić niewyjściowymi strąkami włosów zmoczonych, ale nie umytych, a potem wyschniętych w upalnym słońcu.

Jak już skończyliśmy prace w mieszkaniu, to poszliśmy do restauracji indyjskiej. Zamówiłam chicken korma, ale ze sceptycznym podejściem, bo w Cork w jednym miejscu podawali taką wspaniałą, że bałam się, że tu będzie rozczarowanie. Na szczęście tak nie było. Była prawdziwa, aksamitna korma, w której czuć było nerkowce i kokosy. Do tego chlebek naan właśnie taki, jak być powinien. Mniam. Na pewno pójdziemy tam znowu.

A z innej bajki, to chyba będzie już czas rozejrzeć się za pracą w tym północnym kraju. Straszne to i przerażające. Język słabo, a śni mi się praca w biurze. Niby teoretycznie jest tu mnóstwo firm, w których językiem służbowym jest angielski, nawet sam L. mówi, że u niego w pracy jest dwóch Polaków, którzy nie mówią w ogóle po norwesku, nawet mniej niż ja, a pracują, tak jak L. w biurze. Ale… Zobaczymy, nie będę narazie marudzić, bo jeszcze mnie nic złego nie spotkało…

A niżej wklejam zdjęcie z naszej przeprowadzki dobytku przez całą Europę, niczym pasterze, wlekliśmy swoje stado maneli przez Irlandię, Francję, Belgię, Niemcy, Danię, Szwecję i Norwegię, aż dowlekliśmy. Prowadziłam samochód całą drogę ja, bo L. miał prawko tylko na Irlandię. Umęczyłam się, ale byłam z siebie dumna. Samochód w ogóle też kupiliśmy specjalnie na okazję przeprowadzki. Stary wrak, którym jakoś dojechaliśmy, chociaż bywało różnie. Szczególnie, kiedy się okazało, że trzeba cały czas jechać na zbyt wysokim biegu, bo na normalnym będzie krztuszonko. Musiałam jechać powyżej 105km/h, żeby na piątce nie było wyraźnego krztuszenia. Jak tylko wskazówka spadała poniżej magicznej granicy 105, to szybciutko trzeba było wrzucać czwóreczkę. Do tego jechałam po złej stronie samochodu (próbowaliśmy w Irlandii kupić samochód z kierownicą po europejskiej stronie, ale taki jak chcieliśmy, a do tego stary, tani i w takim krótkim czasie, to już się okazało niemożliwe. W każdym razie z okazji siedzenia po złej stronie samochodu, L. musiał mi mówić co się dzieje po lewej, kiedy chciałam wyprzedzać TIRy jadące 100km/h, bo inaczej bym musiała za nimi warczeć na czwórce, poza tym chyba nigdy bym nie dojechała.

Wklejam kilka fot, ale po kliknięciu można zobaczyć cały album.

Normandia:

Normandia

Le Havre we Francji:

Le Havre

 

Dania – śniadanie na samochodzie. :)

Dania

smutno

Kochani, jest mi bardzo smutno. Dzisiaj niby po trochu wprowadzamy sie do nowego mieszkania, ale dla mnie to jakis koszmar, ciagle mi sie przypomina, ze Mama nie zyje…