Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
Lipiec 2013
P W Ś C P S N
« maj   sie »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38957
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Lipiec 2013

wykończony tak na supergładko, tak jak pianino prawie

Ale dzisiaj byl dzien.

Najpierw kurs norweskiego, jeszcze muszę dodać, że rano do dworca mam 35 minut piechotą. Już od lat nigdzie tak daleko nie chodziłam, więc się przy tym zawsze nieźle namęczę. Na pewno jednak mi to wychodzi na zdrowie, więc się nie skarżę. Tak więc norweski do wpół do trzeciej po południu, potem połaziłam trochę po Oslo. Mózg miałam po lekcjach całkiem wyprany, więc nie mogłam zasiąść od razu do zadania domowego, ale zmusiłam się po pół godzinie łażenia. Usiadłam w kawiarni i ze 45 minut twardo się uczyłam.

Potem już L. kończył pracę, więc poszłam na dworzec główny w Oslo, żeby się tam z nim spotkać. Czekałam na peronie, a z głośników wygłosili informację po norwesku, że wszystkie pociągi będą spóźnione i ja ją zrozumiałam!!! L. przyszedł, jeszcze trochę poczekaliśmy i przyjechał nasz superpociąg. Jazda nim zajęła nam 45 minut, ja L. trochę znowu wypytywałam z norweskiego, czego tam nie rozumiałam w książce.

Potem 35 minut piechotką do domu, znowu gorąco, wiec myślałam, że się nadaję tylko na leżenie plackiem.

W domu u L. mamy była jednak V., czyli 8 letnia osoba, której L. jest wujkiem.

Okazało się, że V. przygotowała dla mnie test z norweskiego… Postanowiła, że nauczy mnie norweskiego po prostu.

Na kartce A4 miała wypisane chyba 10 słów (tylko tyle jej się zmieściło) i kazała mi czytać i przy okazji poprawiała moją wymowę, bardzo to było miłe.

W ogole jakie odważne dziecko, nie zna mnie przecież, ale nie przeszkadzało jej to, żeby mnie uczyć norweskiego.

Zjedliśmy obiad i przyjechał L. tata, żeby nas zabrać po jakieś meble.

Okazało się, że pojechaliśmy na samą górę zbocza doliny, z niesamowitym widokiem na całe miasto, naprawdę oszałamiającym. Tam pod lasem, a w sumie już w lesie stał dom, do którego szliśmy. Trzeba było zaparkować jakieś 200 metrów niżej, bo do tego domu po prostu nie ma podjazdu. Nie ma i już. A stromizna taka, że ledwo daliśmy radę się tam wspiąć te ostatnie 200 metrów leśną ścieżką.

Wtedy się dowiedziałam, że ktoś znajomy L. rodziny zmarł, czy poszedł do hospicjum, wobec tego oddają meble tej osoby. Nic dziwnego, że się ktoś wykończył wchodząc ciągle tą ścieżką. Były to w większości meble w takich klimatach lat trzydziestych, bardzo piękne i wszystkie w pięknym stanie. Ale ten styl to jest jednak hardkor, nie czujemy się tak starzy, żeby się obładować czymś takim. Nam się bardziej podoba taki trochę minimalizm, dużo bieli itd. Ale skoro w mieszkaniu nie mamy kompletnie nic, narazie jest ono całkiem puste, to wzięliśmy z tamtąd małą komodę z czterema szufladkami, przepiękny stolik do kawy, drewniany i blat wykończony tak na supergładko, tak jak pianino prawie, duże lustro, bo inaczej i tak byśmy jakieś w końcu kupili, i lampkę na biurko.

Te wszystkie meble w tak pięknym stanie, bez jednej rysy, a tam jest ich jeszcze pełno!

Jakoś znieśliśmy je do samochodu, co nie było łatwe i pojechaliśmy je z kolei wnieść do mieszkania.

I gdy wreszcie po tej wielogodzinnej tułaczce wróciliśmy do domu, to mogłam spokojnie usiąść do mojego dwugodzinnego zadania domowego.

Teraz padam na ryj, cieszę się z pięknych mebli i z tego, że nie poszliśmy na całość i nie daliśmy się nimi przygnieść. I z tego, że coraz więcej rozumiem, kiedy ludzie mówią po norwesku, to jest niesamowite!

Pozdrawiam Was,

J.

przede wszystkim będziemy się mogli rozpakować

Raport z nauki norweskiego wygląda tak, że ostatnio zrozumiałam, jak w aptece zapytano mnie:

Trenger du noe hjelp?

Czyli, czy potrzebuje pomocy. A w jednym sklepie zrozumiałam, jak babka powiedziała:

Vil du ha en liten pose? *czy chcesz torebke?

Jestem po prostu wniebowzięta, bo oznacza to, że ciężka praca na kursie nie idzie na marne.

 

Poza tym udało nam się wynająć mieszkanie, do którego wprowadzamy się pierwszego sierpnia. Będziemy mieli trochę prywatności (teraz mieszkamy u L. Mamy, która jest przemiła, ale jest jednak mamą) i przede wszystkim będziemy się mogli rozpakować. Ja od trzech miesięcy mieszkam w walizce i już dawno przestało to być śmieszne.

Dzisiaj niedziela i pomimo, że siedziałam nad norweskim dwie godzinny wczoraj, to zaraz uciekam posiedzieć jeszcze ze trzy, żeby skończyć zadanie domowe. Teraz przerabiam nazwy ciuchów, niezbyt mnie interesujący temat, ale jednak się potem przyda.

 

Drammen

Drammen

Drammen

Drammen

A w promocji jeszcze moje długie włosy. Chyba nigdy nie miałam takich długich, jak ostatnio.

Pozdrawiam Was.

Z USA, UK, Uzbekistanu, Indii oraz Rosji. No i ja z Polski.

Jestem imigrantką w Norwegii. Znów zaczynam wszystko od nowa. Nie jest to narazie takie złe.

Chodzę na kurs norweskiego. Faktycznie, kiedy za niego płaciłam, wybrałam typ kursu o nazwie ‘super intensive’, ale i tak jestem mile zaskoczona tym, jak intensywny sie okazał. Niestety to tylko dwa tygodnie, ale dobrze spożytkowane. Zaczynamy o 10 rano i do 2.30 z jedną małą przerwą są lekcje norweskiego. I to takie dość treściwe, nie ma godzinnego przedstawiania się grupie, czy jakichś piosenek, jak to było w szkole, tylko faktycznie cały czas ćwiczymy coś nowego. Juz po czterech dniach nagle zaczęłam rozpoznawać o wiele wiecej słow i rozumieć więcej. Narazie głównie komunikaty, na przykład w pociągu, czy na dworcu, ponieważ te są zawsze wypowiadane wyraźnie i nie za szybko.

W mojej grupie jest sześć osób: z USA, UK, Uzbekistanu, Indii oraz Rosji. No i ja z Polski.

 

Codziennie dojeżdżam 45 minut pociągiem, który niby jest taki jak kolejki elektryczne w Trójmieście, z tą tylko róznicą, że jest tak czysty i bez jednej rysy, że bardziej przypomina w środku samolot (ale nie Ryanair), niż trójmiejską SKMkę. Mieszkamy w mieście rodzinnym L., bo on zawsze właśnie tu chciał wrócić, a ja nie mam zdania. Byłam już tu kiedyś z nim i podobało mi sie to miasteczko.

 

Zresztą sami zobaczcie:

Drammen

Drammen

Drammen

Drammen

Drammen

Drammen

Drammen

Drammen

Drammen

upal trwal, tylko urzedy skarbowe, zusy, urzedy gminy itd.

Nie wiem za bardzo, czy bede jeszcze pisac ten blog. Czytala go moja Mama i w duzej mierze pisalam go dla niej, a jesli nie dla niej, to na pewno cieszylo mnie, ze czytala. Pisze zreszta tak rzadko, ze zaden normalny czytelnik nie bedzie cierpliwie co tydzien zagladal, zeby znalezc raz na trzy miesiace jedna, biedna notke. Sama wiem, jak to jest, takie blogi w koncu olewam, gdziestam mi gina w zakladkach i sluch po nich ginie…

Ale skoro juz mnie wzielo, zeby jednak cos napisac, to napisze, a decyzje o dalszym prowadzeniu bloga lub nie, zostawie sobie na pozniej.

Przeprowadzilam sie do Norwegii. Przeprowadzka planowana od pol roku (nie wiem, czy o niej pisalam, a nie chce mi sie sprawdzac). Ukochany juz tu ma prace, rodzine i w ogole nie wiadomo co. Ja tu mam kurs norweskiego zaczynajacy sie w poniedzialek. Oraz brak rodziny, w ogole, nie tylko w Norwegii.

Poki co jestem tu od trzech chyba dni. Najpierw bylam w Polsce przez az dwa miesiace, zalatwialam tam milion rzeczy zwiazanych z odejsciem mojej Mamy, az mi sie rzygac juz chcialo tym lataniem i zalatwianiem, ani jakiegos normalnego rytmu, pracy itd., tylko urzedy skarbowe, zusy, urzedy gminy itd…  Do tego wszystko to robione w jakims amoku rozpaczy ze wzgledow wiadomych. No i jeszcze na dokladke, tak jak przez 8 lat w Irlandii najdluzej upal trwal chyba 6 godzin i zdarzylo sie to moze dwa razy przez te osiem lat, tak w Polsce oczywiscie tak zwane piekne lato.

Czyli kurwa ponad trzydziesci stopni prawie caly czas. Myslalam, ze zwariuje. Upalu nienawidze, po prostu nienawidze. Gratuluje wszystkim tym, ktorzy podczas upalu potrafia oddychac i nie wydaje im sie, ze maja atak serca, bo mi sie tak wydaje non stop. Wiec z tym atakiem serca po urzedach przez dwa miesiace. Do tego pozniej po lekarzach, bo lepiej pojsc, bo costam wyniki wyszly nie taki itd…

Przyjezdzam do Norwegii i zgadnijcie co!

Upal.

Od czterech dni jest 30 stopni. W sypialni wydaje sie, ze wrecz piecdziesiat.

 

Ale dobra, zobaczymy, co bedzie dalej. Poki co wszyscy tubylcy wyleguja sie w krotkich majtkach na balkonach  i trawnikach, bo jest taka ‚piekna pogoda’.

A do tego kazda bulka ma w sobie kardamom. Jem, ale bez szalu.

Ale z drugiej strony: wszedzie sa maliny i jagody. Na stoiskach, w sklepach wszedzie az sie same pchaja pod oczy. I jakie dobre! Mniam.