Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • When your homemade ravioli look like laundry that fell offhellip
    5 dni ago by tattoomybroccoli When your homemade ravioli look like laundry that fell off the line but you still can't wait to eat it! #homemade #ravioli #homemaderavioli #tortellini #yummy #delicious
  • Homemade cinnamon applesauce loaf! applesauce cinnamon cake instacake delicioso
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Homemade cinnamon applesauce loaf! #applesauce #cinnamon #cake #instacake #delicioso
  • My Autumn obsession Autumn loyd loydtea plumandcinnamon
    1 dzień ago by tattoomybroccoli My Autumn obsession. #Autumn #loyd #loydtea #plumandcinnamon
  • Homemade banana bread Recipe on my blog bananabread banana homemadehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Homemade banana bread. Recipe on my blog. #bananabread #banana #homemade #delicioso #lovecarbstoomuch
  • Good to have some jelly jello freiagele jelly yummy raspberries
    3 dni ago by tattoomybroccoli Good to have some jelly. #jello #freiagele #jelly #yummy #raspberries
  • Cinnamon Applesauce Loaf albeit in a square form as wellhellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Cinnamon Applesauce Loaf, albeit in a square form as well as loaf. Recipe on my blog. #loaf #baking #instabake #homemade
Styczeń 2013
P W Ś C P S N
« gru   maj »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38840
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Styczeń 2013

przymusowej rady

Czas plynie dalej, chodze do pracy i niepostrzezenie zakradl sie do mnie okropny bol plecow. Dzisiaj wieczorem L. posmarowal mi je Nurofenem i mam nadzieje, ze mi jednak w ktorym momencie przejdzie. :( No i chodze wiecej, zamiast siedziec, a tak naprawde, to przydaloby sie pojsc z tym do specjalisty zamiast narzekac.
W miedzyczasie w pracy kolezanka (Polka) udzielila mi przymusowej rady, ze mam isc do kregarza, ale stanowczo odmowilam. Kto mnie zna, ten wie, ze pomimo zapewnien roznych ludzi, ze komus pomoglo, im pomoglo itd., to ja nie uznaje metod quasi- medycznych, medycyny ludowej, gusel i innych nieracjonalnych pomyslow.
Najbardziej w pamieci mam zawsze sytuacje z odbytego przeze mnie kursu  na instruktora rekreacji ruchowej, kiedy na zajeciach z ortopeda, ktos zapytal ‚Jak czesto nalezy chodzic do kregarza?’, a odpowiedz padla: ‚Tak czesto, jak chce pan ryzykowac calkowity paraliz wszystkich konczyn…’ No wlasnie, ja wierze w nauke.
Przestalam wreszcie zapisywac wszystko, co jem i cale szczescie, bo bylo to naprawde meczace. Rezultaty wieczorku z wykresami itd. w excelu mnie naprawde zaskoczyly. Nie wszystko pokaze, haha, zostawie sobie troszke prywatnosci :), ale wrzucam kilka slajdow.

Czas plynie dalej, chodze do pracy i niepostrzezenie zakradl sie do mnie okropny bol plecow. Dzisiaj wieczorem L. posmarowal mi je Nurofenem i mam nadzieje, ze mi jednak w ktorym momencie przejdzie. :(

No i chodze wiecej, zamiast siedziec, a tak naprawde, to przydaloby sie pojsc z tym do specjalisty zamiast narzekac.

W miedzyczasie w pracy kolezanka (Polka) udzielila mi przymusowej rady, ze mam isc do kregarza, ale stanowczo odmowilam. Kto mnie zna, ten wie, ze pomimo zapewnien roznych ludzi, ze komus pomoglo, im pomoglo itd., to ja nie uznaje metod quasi- medycznych, medycyny ludowej, gusel i innych nieracjonalnych pomyslow.

Najbardziej w pamieci mam zawsze sytuacje z odbytego przeze mnie kursu  na instruktora rekreacji ruchowej, kiedy na zajeciach z ortopeda, ktos zapytal ‚Jak czesto nalezy chodzic do kregarza?’, a odpowiedz padla: ‚Tak czesto, jak chce pan ryzykowac calkowity paraliz wszystkich konczyn…’

No wlasnie, ja tez wierze w nauke.

A z innych wiadomosci: Przestalam wreszcie zapisywac wszystko, co jem i cale szczescie, bo bylo to naprawde meczace. Rezultaty wieczorku z wykresami itd. w excelu mnie naprawde zaskoczyly. Nie wszystko pokaze, haha, zostawie sobie troszke prywatnosci :), ale wrzucam kilka slajdow.

Po pierwsze moje napitki. Pije glownie wode, kawe i zielona herbate. W fioletowym kolku jest popularna tu herbatka z paracetamolem, ktora stosuje sie tu na przeziebienia. Na czarno oczywiscie cola, choc i w tym bablu zawarta jest tez goraca czekolada i inne gowna.

O dziwo ani razu nie wypilam ‚normalnej’ czarnej herbaty, w ogole mnie do niej nie ciagnie, a znam takich, ktorzy sa wrecz uzaleznieni ;) Kola oczywiscie koresponduja z iloscia wypitych plynow, mam oczywiscie tez o wiele dokladniejsze dane, ale takie babelki oddaja to, co maja oddac, czyli proporcje.

Po drugie, top 5, czyli co jem najczesciej. Znow wielkosci obrazkow koresponduja z iloscia zjedzonych porcji.

Domyslalam sie czekolady i jablek, bo rzeczywiscie chyba moglabym zyc tylko tym, ale zaskoczylo mnie, ze jem tyle szpinaku i pomidorow. No i oczywiscie makaron, ciagle gotuje cos wloskiego, to mam za swoje teraz.

O, jak widac ponizej, makaron jest na czele. Troche ryzu, pelnoziarnisty chleb (ten ktory pieke z w domu) i niestety niesmiertelne frytki, ale na szczescie nie w duzych ilosciach.

Swoja droga bylam jakis czas temu w McDonaldzie i moim oczom ukazaly sie wartosci kaloryczne posikow w tym duzym menu, ktore wisi pod sufitem. I okazalo sie, ze twisty fries maja az 520 kalorii! No, od razu mi sie ich odechcialo…

 

A na koniec tak bardziej ogolnie, czyli co zre.

 

No i tyle! Wyciagnelam kilka wnioskow, miedzy innymi, ze skoro wpierdalam tyle czekolady, to chce zadbac o to, zeby byla gorzka z duza iloscia kakao i ze chce jesc wiecej ryb.

Pozdrawiam Was!

denko mak

Kochani,
Jestem chyba troche przeziebiona (od dzisiaj), ale napilam sie slodkiego, rozpuszczalnego paracetamolu i jestem na chodzie.
Przypomnialam sobie o projekcie denko, o ktorym kiedys tu pisalam i o tym nieszczesnym sloiku oliwek. Udalo mi sie je w koncu zuzyc glownie jako dodatek do wypiekania chleba. Potem jeszcze zuzylam cala puszke proszku do pieczenia (tutaj proszek jest w puszkach, takich po 100g), ale zapomnialam zrobic zdjecie i tyle.
Poza tym robie teraz taki projekt, który mnie bardzo zafascynowal.
Zapisuje wszystko, co jem przez miesiac (na razie juz mam dwa tygodnie zapisane) i chce potem zrobic z tego wizualizacje.
Brzmi moze niespecjalnie, ale widzialam cos takiego w necie i mnie to bardzo zainteresowalo.
Zobaczcie tu:
http://www.flickr.com/photos/laurenmanning/5659593856/in/set-72157626586750924/  i tu:
FOOD DOTS
Aha, a w projekcie denko mak zuzylam w koncu na makowiec (a to niespodzianka). Przyszly swieta, a ja mialam tylko mak suchy, niemielony, zero ochoty na wycieczki do polskiego sklepu i zmielilam mak po prostu recznym malakserem i tez bylo pycha.
Przepis na mase makowa mialam stad:
Ogladam nieraz ten kanal, chociaz czesto mnie denerwuje dykcja i wymowa prowadzacej. Ale przychodzi to i odchodzi takimi falami, raz jej nie moge zniesc, a raz spiesze na jej kanal zobaczyc, co nowego.
Teraz na nowy projekt denko wyznaczam sobie suszone grzyby i trzy sloiki miodu, ktore zagracaja mi szuflade. Dam znac, co sie z nimi dzieje.
A z innych nowosci, to dalej pracuje w tym samym miejscu, gdzie kontrakt mial byc na trzy tygodnie, a jest juz na dwa miesiace i nie jest mi tam wcale tak zle, przynajmniej niczym sie nie martwie. W miedzyczasie dzwonili ze starej pracy, czy nie chce wrocic – to mile.
Staram sie uczyc norweskiego wieczorami w domu. L. stara sie mi pomagac jak moze, czyta ze mna jakies komiksy itd. Ciekawe, kiedy wyjedziemy i jak tam bedzie.
Znalazlam jakies forum Polakow w Norwegii, ale tam standart Polakow na obczyznie i powod, dla ktorego sie niewiele zadaje z Polakami tutaj, czyli obrzucanie sie nawzajem gnojem non-stop.
Tak wiec glownym zrodlem informacji o Norwegii jes w dalszym ciagu L., oraz ten blog:
http://tranikowa.wordpress.com/
No i tyle, pozdrawiam Was.

Kochani,

Jestem chyba troche przeziebiona (od dzisiaj), ale napilam sie slodkiego, rozpuszczalnego paracetamolu i jestem na chodzie.Przypomnialam sobie o projekcie denko, o ktorym kiedys tu pisalam i o tym nieszczesnym sloiku oliwek. Udalo mi sie je w koncu zuzyc glownie jako dodatek do wypiekania chleba. Potem jeszcze zuzylam cala puszke proszku do pieczenia (tutaj proszek jest w puszkach, takich po 100g), ale zapomnialam zrobic zdjecie i tyle.

Poza tym robie teraz taki projekt, który mnie bardzo zafascynowal.

Zapisuje wszystko, co jem przez miesiac (na razie juz mam dwa tygodnie zapisane) i chce potem zrobic z tego wizualizacje.Brzmi moze niespecjalnie, ale widzialam cos takiego w necie i mnie to bardzo zainteresowalo.  Zobaczcie tu:

FOOD PERCENTS PHOTO
i tu:

FOOD DOTS


Aha, a w projekcie denko mak zuzylam w koncu na makowiec (a to niespodzianka).

Przyszly swieta, a ja mialam tylko mak suchy, niemielony, zero ochoty na wycieczki do polskiego sklepu i zmielilam mak po prostu recznym malakserem i tez bylo pycha.

Przepis na mase makowa mialam stad:

Ogladam nieraz ten kanal, chociaz czesto mnie denerwuje dykcja i wymowa prowadzacej. Ale przychodzi to i odchodzi takimi falami, raz jej nie moge zniesc, a raz spiesze na jej kanal zobaczyc, co nowego.

Teraz na nowy projekt denko wyznaczam sobie suszone grzyby i trzy sloiki miodu, ktore zagracaja mi szuflade. Dam znac, co sie z nimi dzieje.

A z innych nowosci, to dalej pracuje w tym samym miejscu, gdzie kontrakt mial byc na trzy tygodnie, a jest juz na dwa miesiace i nie jest mi tam wcale tak zle, przynajmniej niczym sie nie martwie. W miedzyczasie dzwonili ze starej pracy, czy nie chce wrocic – to mile.

Staram sie uczyc norweskiego wieczorami w domu. L. stara sie mi pomagac jak moze, czyta ze mna jakies komiksy itd. Ciekawe, kiedy wyjedziemy i jak tam bedzie. Znalazlam jakies forum Polakow w Norwegii, ale tam standart Polakow na obczyznie i powod, dla ktorego sie niewiele zadaje z Polakami tutaj, czyli obrzucanie sie nawzajem gnojem non-stop.

Tak wiec glownym zrodlem informacji o Norwegii jes w dalszym ciagu L., oraz ten blog:
http://tranikowa.wordpress.com/

No i tyle, pozdrawiam Was.

 

 

PS. Aha, a na koniec jeszcze historyjka. Dzisiaj wieczorem L. zarzadzil, ze on bedzie gotowal, bo ja ostatnio tyle gotowalam, ze jego zdaniem od tego jestem teraz chora. (Rzadko go dopuszczam do kuchni, bo tak to uwielbiam, ale generalnie on bardzo duzo w domu robi i to bez jakiegos przypominania, wiec jakos sie nie poswiecam szczegolnie).

Zasmialam sie i powiedzialam, ze wiele ludzi gotuje codziennie przez cale zycie i nic im nie jest, ale L. powiedzial, ze jak ja sie wezme za gotowanie, to naprawde sie przemeczam i przesadzam i ze mam teraz odpoczywac… Aha.

Faktycznie ostatnio jedlismy troche pysznosci.

Moze moglabym czasami uzyc kostki rosolowej zamiast robic wlasny wywar, nie?

A moze bysmy mogli czasem zjesc chleb kupiony w sklepie, zamiast upieczony w domu? Nie, to juz przesada.

Chleb bede kupowac jak bede miala czworke dzieciakow na rekach i pelne rece roboty i awans w firmie w dodatku.

Chyba zrobie mielone…

Nadszedl Nowy Rok!

 

Co, Kochani robiliscie na Sylwestra?

Dwa lata temu rozmawialam ostatniego dnia roku z Mama, ktora mnie zapytala ‚Co robisz na Sylwestra?’, a ja odparlam: ‚Chyba zrobie mielone…’

 

Tak, juz od lat, od kiedy jako mloda osoba dorosla doswiadczylam jak swietnie jest najpierw bawic sie na sile, bo wszyscy sie bawia, a potem pierwszego probowac wrocic w straszliwym mrozie do domu z jakiegos zadupia, podczas kiedy zaden autobus nie raczy kursowac, prawie zamarznac na kosc, a wszystko dla nieciekawej imprezy, na ktora sie poszlo z obowiazku, bo jest taka data, a nie inna… Wlasnie od tamtej pory z okazji konca roku najchetniej gotuje, ogladam jakis swietny film, a czasem nawet nie ide spac przed dwunasta, a wrecz wypije troche wina. Mam to po prostu w dupie i koniec.

Tak wiec wczoraj wieczorem zrobilam pyszne curry z kurczakiem, wypilismy butelke wina na spole i obejrzelismy ‚Oczy Szeroko Zamkniete’. Swietny wieczor.

 

 

A co do mojego roku 2012, juz od kilku lat robie taka liste sukcesow, wiec tym razem tez sprobuje.

 

W roku 2012:

  1. Skonczylam studia i otrzymalam Higher Diploma in Personnel Management.

  2. Napisalam jedna z pieciu najlepszych prac dyplomowych na roku.

  3. Odwazylam sie rzucic prace, ktora probowala mnie doprowadzic do szalu.

  4. Przeprowadzilismy sie z L. do pieknego mieszkania, ktore chcemy, zeby bylo ostatnim naszym mieszkaniem w Irlandii. (patrz punkt piaty)

  5. Podjelismy decyzje, ze w 2013tym przeprowadzamy sie do Norwegii.

  6. Zaczelam sie uczyc norweskiego (nie, zeby mi to jakos super szlo, ale cos robie w tym kierunku).

  7. Przeczytalam duzo pieknych ksiazek, w tym niesamowita ‚Grawitacje’ Tess Gerritsen i cudowne ‚Chmurdalia’ Joanny Bator.

  8. Ugotowalam na pewno kilkadziesiat nowych potraw, a takze bardzo duzo juz wyprobowanych i niejedna razem z L., co zawsze jest bardzo przyjemne.

  9. Na swieta zrobilam dwa makowce i pierogi z kapusta i grzybami (do ktorych zatrudnilam trzech chlopakow, ale jednak).

  10. Obejrzalam kilka wspanialych filmow, miedzy innymi ‚Headhunters’, norweski ‚Trollhunter’ i ‚Zycie Pi’.

 

No i tyle.

Widze, ze na roznych blogach sa rozne postanowienia i projekty na 2013, ale jakos nie zabieram sie za zadne postanowienia. Pozdrawiam Was, bo zdrowie jest najwazniejsze.