Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
Wrzesień 2012
P W Ś C P S N
« sie   gru »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38959
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Wrzesień 2012

hot dogi i parowki

Ostatnio mnie wzielo na ogladanie filmow dokumentalnych o jedzeniu i dzieki nim hot dogi i parowki juz sobie chyba odpuszcze na cale zycie, podobnie hamburgery i bardzo tu popularne ‚chicken kievs’. Nastepna przyjemnoscia, ktora sobie chyba w duzej mierze odpuszcze jest czekolada, poniewaz kakao jest zbierane i scinane z drzew maczetami przez osmioletnie dzieci, ktore nie chodza do szkoly, tylko pracuja od szostej rano do czwartej po poludniu. Znalazlam tez film dokumentalny o cukrze, ale boje sie obejrzec, bo w koncu juz nic nie bede mogla jesc.
Staram sie podejsc do tego z rozsadkiem i po prostu wszystko przygotowywac wlasnymi rekami w domu, zeby wiedziec dokladnie jaki jest sklad tego, co jem.
Juz od dlugiego czasu pieke chleb, wiec tu nic nowego. Regularnie pieke tez ciasta (przewaznie raz w tygodniu), zeby nie jesc napompowanych swinstwami slodyczy. Jem cztery owoce dziennie, ktore kupuje z upraw organicznych, jesli tylko moge.
Ryby staramy sie kupowac tylko z certyfikatem, ze sa lowione w taki sposob, ze przy okazji nie lowi sie zolwi, delfinow i innych zwierzat ‚przy okazji’.
Mieso kupujemy tylko organiczne i lokalne, co nas strasznie kosztuje, w zwiazku z czym po prostu go jemy o wiele mniej.
Wedline zamienilismy na lokalnie produkowany ser, bo na nieobrzydliwa wedline nas nie stac, a prawde mowiac, to nawet nie wiem gdzie moglabym kupic ‚uczciwa’ wedline. Raz na ‚ruski rok’ kupimy szynke, to nie wiem nawet do czego jej uzyc.
Nasze grzechy to od czasu do czasu takie male salami w plasterkach i ‚polska’ kielbasa niemieckiej firmy Henryk Kania, bo jedyna alternatywa jest tutaj Morliny, czyli marka firmy Smithfield – jednego z najwiekszych producentow miesa na swiecie, hodujaca tysiace zwierzat na niemozliwie malych przestrzeniach. Smithfield udalo sie postawic noge poza USA dzieki Polsce, ktora pozwolila na budowe ich przeogromnych fabryk wieprzowiny jako jedyna w Unii. BBC nawet zrobilo kiedys o tym film dokumentalny.
Problem z ta wieprzowina jest jak dla mnie nie tylko w dobrobycie zwierzat, ale w duzej mierze w dobrobycie ludzi. Ogromne fabryki bardzo taniego miesa dyktuja ceny dla calego kraju powodujac, ze normalni rolnicy nie maja szans, zeby im sie w ogole oplacalo dalej produkowac mieso. Niespotykane nigdzie indziej ilosci odpadow (odchodow) zwierzat odprowadzane z tych fabryk zatruwaja glebe i wode, a Polska nie ma jeszcze gotowych praw, zeby uregulowac w jaki sposob te toksyczne odpady maja byc traktowane.
Ale to nie wszystko, Smithfield takze wszedzie, gdzie sie nie pojawi placi swoim pracownikom glodowe pensje minimalne, bo po prostu moze sobie na to pozwolic, bo buduje sie zawsze w najbiedniejszych regionach. W Stanach ta firma ma dodatkowo ‚komfort’ zatrudniania nielegalnych imigrantow, ktorzy nie maja pozwolenia na prace, wiec nikomu sie nie poskarza, jesli im sie zaplaci ponizej stawki minimalnej.
A pozniej, kiedy juz swinki na hormonach i antybiotykach zostana przerobione na wedliny, sa sprzedawane nam w postaci wedlin ‚Krakus’, ‚Morliny’ i ‚Mazury’ z obrazkiem wedzarni na okladce… I my to jemy…
Tak sie tego gowna brzydze, ze jakis czas temu L. mial chetke na cos konkretnego i nie bylo nic innego niz ten obrzydliwy Krakus i tak dlugo lezalo w lodowce az w koncu musielismy wyrzucic, bo ja nie zgadzalam sie na otwieranie tego, kiedy bylam w domu. L. mowil, ze sobie zje jak mnie nie bedzie, a jak przyszlo co do czego, to powiedzial, ze tez nie mogl na to patrzec.
Moze mi odpierdala juz calkiem, kochani, ale juz sama nie wiem, czy moja droga wiedzie mnie w strone wegetarianizmu takiego ideologicznego, czy takiego z braku kasy, bo takie mieso, jakie ewentualnie bym jadla kosztuje bardzo duzo?

Ostatnio mnie wzielo na ogladanie filmow dokumentalnych o jedzeniu i dzieki nim hot dogi i parowki juz sobie chyba odpuszcze na cale zycie, podobnie hamburgery i bardzo tu popularne ‚chicken kievs’.

Nastepna przyjemnoscia, ktora sobie chyba w duzej mierze odpuszcze jest czekolada, poniewaz kakao jest zbierane i scinane z drzew maczetami przez osmioletnie dzieci, ktore nie chodza do szkoly, tylko pracuja od szostej rano do czwartej po poludniu.

Znalazlam tez film dokumentalny o cukrze, ale boje sie obejrzec, bo w koncu juz nic nie bede mogla jesc. Staram sie podejsc do tego z rozsadkiem i po prostu wszystko przygotowywac wlasnymi rekami w domu, zeby wiedziec dokladnie jaki jest sklad tego, co jem.

Juz od dlugiego czasu pieke chleb, wiec tu nic nowego. Regularnie pieke tez ciasta (przewaznie raz w tygodniu), zeby nie jesc napompowanych swinstwami slodyczy.

Jem cztery owoce dziennie, ktore kupuje z upraw organicznych, jesli tylko moge.

Ryby staramy sie kupowac tylko z certyfikatem, ze sa lowione w taki sposob, ze przy okazji nie lowi sie zolwi, delfinow, rekinow i innych zwierzat, ktore nie dozywaja wypuszczenia i sa wywalane potem za burte.

Mieso kupujemy tylko organiczne i lokalne, co nas strasznie kosztuje, w zwiazku z czym po prostu go jemy o wiele mniej.

Wedline zamienilismy na lokalnie produkowany ser, bo na nieobrzydliwa wedline nas nie stac, a prawde mowiac, to nawet nie wiem gdzie moglabym kupic ‚uczciwa’ wedline.

Raz na ‚ruski rok’ kupimy szynke, to nie wiem nawet do czego jej uzyc. Nasze grzechy to od czasu do czasu takie male salami w plasterkach i ‚polska’ kielbasa niemieckiej firmy Henryk Kania, bo jedyna alternatywa jest tutaj Morliny, czyli marka firmy Smithfield – jednego z najwiekszych producentow miesa na swiecie, hodujaca tysiace zwierzat na niemozliwie malych przestrzeniach.

Smithfield udalo sie postawic noge poza USA dzieki Polsce, ktora pozwolila na budowe ich przeogromnych fabryk wieprzowiny jako jedyna w Unii. BBC nawet zrobilo kiedys o tym film dokumentalny.

Problem z ta wieprzowina jest jak dla mnie nie tylko w dobrobycie zwierzat, ale w duzej mierze w dobrobycie ludzi. Ogromne fabryki bardzo taniego miesa dyktuja ceny dla calego kraju powodujac, ze normalni rolnicy nie maja szans, zeby im sie w ogole oplacalo dalej produkowac mieso. Niespotykane nigdzie indziej ilosci odpadow (odchodow) zwierzat odprowadzane z tych fabryk zatruwaja glebe i wode, a Polska nie ma jeszcze gotowych przepisow, zeby uregulowac w jaki sposob te toksyczne odpady maja byc traktowane.

Ale to nie wszystko, Smithfield takze wszedzie, gdzie sie nie pojawi placi swoim pracownikom glodowe pensje minimalne, bo po prostu moze sobie na to pozwolic, bo buduje sie zawsze w najbiedniejszych regionach. W Stanach ta firma ma dodatkowo ‚komfort’ zatrudniania nielegalnych imigrantow, ktorzy nie maja pozwolenia na prace, wiec nikomu sie nie poskarza, jesli im sie zaplaci ponizej stawki minimalnej.

A pozniej, kiedy juz swinki na hormonach i antybiotykach zostana przerobione na wedliny, sa sprzedawane nam w postaci wedlin ‚Krakus’, ‚Morliny’ i ‚Mazury’ z obrazkiem wedzarni na okladce… I my to jemy… Smithfield produkuje 10% polskiej wieprzowiny…

Tak sie tego gowna brzydze, ze jakis czas temu L. mial chetke na cos konkretnego i nie bylo nic innego niz ten obrzydliwy Krakus i tak dlugo lezalo w lodowce az w koncu musielismy wyrzucic, bo ja nie zgadzalam sie na otwieranie tego, kiedy bylam w domu. L. mowil, ze sobie zje jak mnie nie bedzie, a jak przyszlo co do czego, to powiedzial, ze tez nie mogl na to patrzec.

Moze mi odpierdala juz calkiem, kochani, ale juz sama nie wiem, czy moja droga wiedzie mnie w strone wegetarianizmu takiego ideologicznego, czy takiego z braku kasy, bo takie mieso, jakie ewentualnie bym jadla kosztuje bardzo duzo?

 

Linki, zeby nie bylo, ze zmyslilam te historie:

Artykuly po angielsku:


http://nationalhogfarmer.com/mag/farming_smithfield_draws_mixed


http://smithfieldfoods.com/our_company/our_family/Animex.aspx


http://www.foodproductiondaily.com/Quality-Safety/Smithfield-Polish-plant-shut-over-safety-scare


http://pigbusinessfacts.com/en/smithfield-foods/smithfield-in-poland

Trzyminutowy segment z polskich wiadomosci:



 

Polecam takze film ‚Food Inc.’, w ktorym jest wiecej szczegolow.

Oprocz tego mozecie sobie wrzucic ‚Smithfield’ do wyszukiwarki w youtube, tylko sie nie zrzygajcie, jak zobaczycie filmy z ukrytej kamery.

Smacznego!

wstret do kanapy i do picia wody

I przyszedl wrzesien…
Nie wiem, kiedy to sie stalo, ze minelo lato. Na szczescie tu wlasnie przyszly cieple dni, chociaz te kilka, jednak zawsze milo posiedziec na balkonie w sloncu (byle nie za cieplym, bo nie jestem wielbicielka upalu.)
U mnie sie troszke zdarzylo, i nie pisalam troche ze stresu, troche z rak pelnych roboty, a w ostatnich dniach z powodu stanu zdrowia.
Mysle, ze mam bardzo duzo szczescia: mam niesamowite wsparcie w moim L., ktory jest najlepszy na swiecie i wspanialych przyjaciol. To wiecej, niz pieniadze itd.
W ostatnich dniach moge powiedziec z czystym sumieniem, ze odwiedzilam pieklo. W sobote zaczal mnie bolec zab, taki jakis nieokreslony, niekonkretny bol z lewej strony szczeki. Byla to sobota a bol nie byl jakis specjalnie silny, wiec uznalam, ze spokojnie odczekam do pazdziernika, kiedy to jade do Polski. Kiedys juz poszlam tu w Irlandii do pierwszego lepszego dentysty i dosc zle sie to wszystko skonczylo, bo facet  na widok ilosci napraw, plomb, koron i calego zlomu, jaki mam zrobiony w zebach po prostu sie zgarbil i nie wiedzial w ogole co z tym zrobic. Wyslal mnie wtedy do domu bez zadnego leczenia (ale kase wzial) i ja na ketonalu wtedy odczekalam do lotu do Polski, zeby pojsc do moich polskich dentystow. Wtedy (a bylo to jakies 4 lata temu) obiecalam sobie juz nie testowac wiecej dentystow irlandzkich i zawsze sie leczyc w Polsce. Tak wiec zawsze jak jestem na urlopie, to ide dwa, lub trzy razy, zeby leczyc co sie da.
Tym razem jednak bol zeba w sobote byl coraz gorszy i gorszy, az zwolnilam sie z pracy troszke wczesniej. Noc minela niezle i w niedziele juz bylo troche gorzej, ale do przezycia. Nawet przyjechala do nas znajoma, siedzielismy na balkonie w sloncu i jedlismy frytki ze slodkiego ziemniaka i wypchane papryki, ktore zrobilam. Potem zrobil sie wieczor i juz bolalo mnie pol glowy coraz mocniej i mocniej. Wreszcie L. zawiozl mnie na pogotowie. Trzeba Wam wiedziec, ze w Irlandii (wiem, bo juz to kiedys wlasnie cztery lata temu przerabialam) nie ma takiego luksusu jak stomatolog na pogotowiu, czy pogotowie stomatologiczne, jak w Polsce… Tak wiec na tym pogotowiu przepytano mnie z adresu, zawodu, lekarza rodzinnego i juz nie wiem czego podczas kiedy ja doslownie umieralam z bolu. Na pytanie o zawod po prostu powiedzialam ‚nie wiem’, bo z bolu nie bylam w stanie myslec. Jeszcze tylko wystawiono mi rachunek na 100 euro i juz moglam zobaczyc pielegniarke. Jeszcze dziesiec pytan (na co jestem uczulona, co dzisiaj wzielam, ile waze i jak bym ocenila bol w skali od 1 do 10, odpowiedzialam, ze 11). Dostalam trzy tabletki do polkniecia: kodeine, paracetamol i diklofenak, nastepne trzy do wziecia za szesc godzin i wyslali mnie do domu, caly czas wyjaca z bolu. Tabletki nie sadze, zeby mi w ogole pomogly, chyba, ze w trawieniu szybszym, ale bol jaki byl, taki zostal. Wyslalam L. do lozka, bo mial nastepnego dnia prace, a ja zajelam sie chodzeniem od lodowki do drzwi balkonowych i z powrotem. Mysle, ze przeszlam ten dystans jakies 120 razy, chodzilam tak do trzeciej rano. Nie umiem opisac, ani nawet sobie juz wyobrazic tego bolu, bo byl to bol rozsadzajacy mi czaszke, ktory powodowal, ze calkiem serio rozwazalam walenie glowa w sciane…
Nastepnego dnia o osmej rano zabralam sie z L. jak jechal do pracy i postanowilam koczowac pod drzwiami dentysty az otworza. Dentyste wypatrzylam w internecie, kiedy bol troche zelzal o tej trzeciej rano. Nie zelzal na tyle, zeby spac, wiec reszte nocy przesiedzialam na necie i wlasnie znalazlam tego dentyste, jako najbardziej polecanego w miescie.
Dentysta przyjal mnie od razu, oczywiscie zapytal, ktory zab mnie boli, a ja nie mialam pojecia. Na szczescie ten dentysta nie postanowil mnie z tego powodu wyslac do domu jak ten cztery lata temu, ale za to zrobil rentgena szczeki. Niewiele z tego niestety wyniklo, okazalo sie, ze mam ropien na koncu korzenia szostki, ktora zreszta jest martwa i ma wypelnione kanaly. Tak wiec ten ropien sobie tam rosnie calkowicie odciety od jakiejkolwiek drogi ujscia, przy okazji zzerajac tkanke kostna, ktora tam jest… Obok jest siodemka, ktora ma ogromne wypelnienie i tez wyglada zle, ale niestety nie udalo nam sie okreslic, ktory to zab probowal rozsadzic mi glowe… Dentysta pukal w te zeby i pukal, a one nie reagowaly…
Tak wiec dal mi antybiotyk i powiedzial, ze powinien mi on pomoc. Zmienil mi lek przeciwbolowy na kwas mefenamowy, Ponstan (w Polsce to Mefacit) i zyczyl szczescia i kazal przyjsc znowu, jakby nie pomoglo.
Poszlam do apteki zaraz kupic te leki i tam czekajac na realizacje recepty sie rozplakalam z bolu. No miodzio.
Ale wzielam leki i glupia ja poszlam do pracy. Zrobilam tak, bo nasz ukochany szef nikomu nie wierzy, ze jest chory, uwaza, ze kazdy sobie choroby wymysla. Zwolnienia lekarskiego nie mialam, tak wiec uwazalam, ze musze do pracy pojsc…
Wytrzymalam w pracy moze dwie godziny, costam nawet o dziwo zrobilam. W tym czasie juz odkrylam, ze trzymanie zimnej wody w ustach troche pomaga, wiec ciagle lyczkami pilam wode. W koncu poszlam do szefa, pokazalam dokument z pogotowia i powiedzialam, ze mnie boli i ze musze isc do domu. Oczywiscie od razu bylo jasne, ze mi nie wierzy, bo patrzyl na mnie, jakbym sobie to wszystko wymyslila. Faktycznie ropien w zebie, to nie urwana noga, jest to cos, czego nie widac, a ja w dodatku od ropienia w zebach, ani nawet od rwania osemki nigdy nawet nie spuchlam. Nie chodzi przeciez jednak o to, zeby dramatycznie wygladac, tylko, zeby szef darzyl cie jakims zaufaniem, szczegolnie jesli przez caly rok ani razu nie wziales dnia wolnego na chorowanie i pracowales z przeziebieniem, sraczka i z czymkolwiek jeszcze, bo poczucie obowiazku Cie do tego zmuszalo… No nic, nastepny powod, dla ktorego szukam innej pracy. Wszyscy znajomi mi mowia, ze dostaje w tej pracy za malo pieniedzy i za ciezko w niej pracuje. Wiem, moze to brzmi przesadnie w czasach, kiedy trzeba sie cieszyc z jakiejkolwiek pracy, ale ja nie po to wlozylam moje cale oszczednosci w dwa lata studiow, zeby mi sie to nigdy nie zwrocilo…
No niewazne juz z praca. Poszlam w poniedzialek do domu bedac pewna, ze najgorsze juz za mna, wiec ta noc minie spokojnie, bo  zreszta gorzej byc nie moze. Czy na pewno?
Zaczela sie noc, L. wlaczyl mi ‚Przystanek Alaska’, ktory tak strasznie lubie i wyslalam go spac. To byla chyba najgorsza noc w moim zyciu, bol nie minal ani na chwile, ‚Przystanek..’ lecial w kolko, bo z bolu nie bylam w stanie go wylaczyc, wypilam dwa litry zimnej wody, zanim zaczelam ja wypluwac, bo juz nie moglam pic. Kilka razy prawie, prawie zasnelam majac w ustach lodowata wode, ale zaraz sie obudzilam nia krztuszac. Probowalam nie pic wody, ale bol byl nie do zniesienia. Myslalam o tym, zeby wziac wiecej tego Ponstanu przeciwbolowego, ale zobaczylam w necie, ze dawka smiertelna moze byc nawet tak niska jak dwa i pol grama, a ja biore tabletki polgramowe i odpuscilam sobie eksperymenty z dawkami. Myslalam o tym, zeby wezwac pogotowie, ale przypomnialo mi sie, ze oni mi w niczym nie pomoga, ale za to beda mnie znowu musieli skasowac sto euro. Myslalam tej nocy o wielu rzeczach i naprawde, naprawde bylam w piekle. Troche plakalam, troche krzyczalam, a troche siedzialam bez ruchu. Tej nocy juz nie chodzilam od lodowki do drzwi, bo nie mialam sily. Spedzilam druga z kolei noc na kanapie, bo nie bylo sensu isc do lozka. Teraz mam wstret i do kanapy, i do picia wody.
Nastal wreszcie poranek i podczas wcinania jakiegos jogurtu, na ktory wcale nie mialam ochoty plus blokowal mi ciagly dostep do lodowatej wody, ale musialam cos zjesc, bo lykanie Ponstanu plus antybiotykow na pusty zoladek juz zauwazylam, ze bylo slabym pomyslem, zauwazylam, ze napierdala mnie tym razem juz konkretny zab. I nie jest to szostka z ropieniem, ale ta feralna siodemka. Tak wiec zlapalam za telefon i oznajmilam, ze jade do nich. O pracy juz nawet nie myslalam. Znow przyjeli mnie ekspresowo i bardzo dobrze. Kiedy zasiadlam w fotelu, a dentysta dal mi dwie potezne ampuly znieczulenia przewodowo i nagle poraz pierwszy od 48 godzin nie czulam potwornego bolu, to po prostu zasnelam. On z zalem mnie jednak obudzil, otworzyl ten zab i bez skrupulow wyrwal z tego zeba caly nerw. O boze, co za niesamowita ulga, az sie zaczelam smiac. On powiedzial, ze jak na osobe w mojej sytuacji, to chyba jestem najweselsza pacjentka. Jak sie tu nie smiac, kiedy zrodlo najwiekszego bolu wlasnie opuscilo moj organizm?
Potem jeszcze tam pokleil i porobil co trzeba, oczywiscie skasowal potworne pieniadze i musze isc jeszcze dwa razy kleic dalej, ale mam ochote mu wyslac laurke, bo wydaje mi sie on aniolem. Przy okazji powiedzialam mu, ze szef mi nie wierzyl, tak wiec chyba z samej przekory dal mi zwolnienie nie tylko na ten dzien, ale i na nastepny i dzieki temu wlasnie dzisiaj jestemw domu i Wam to pisze.
Lacznie ten zab bedzie mnie kosztowal okolo 800 euro, wlaczajac leki, pogotowie i dentyste… Nie udalo mi sie doczekac z nim do przyjazdu do Polski w pazdzierniku.
Pol geby mam dalej obolalej troszke, doktor aniol powiedzial, ze cala kosc tam ma prawo byc obolala, ale to juz bez porownania z tym, co bylo wtedy. Dzisiaj w nocy nawet spalam, a dzisiaj rano postanowilam nie wziac juz tabletki przeciwbolowej.
O roznych rzeczach myslalam podczas tego wszystkiego i rozne wyciagnelam wnioski. Miedzy innymi taki, ze naprawde rownowaga miedzy praca a zyciem jest bardzo istotna, bo praca, to nie wszystko. Dzisiaj juz sie lepiej czuje, wiec wykorzystalam rady ostatnio mi udzielone i przerobilam cale moje CV i wyslalam juz w pare miejsc…
A w sobote, zanim bol przejal nade mna kontrole, zrobilam przepyszne ciasto czekoladowe. Mniam, mniam, teraz je jem, bo moge.
Nawet dam Wam przepis.
Cudowne Ciasto Bardzo Ciemno Czekoladowe
Potrzebujesz:
225g gorzkiej czekolady (conajmniej 60% kakao)
125g masla
5 jajek
150g *prawie jedna szklanka cukru
100g *prawie jedna szklanka polenty, albo semoliny (to taka bardzo drobno zmielona maka kukurydziana)
50ml rumu, albo amaretto
cukier puder do dekoracji
Piekarnik wlacz na 180 stopni.
Przygotuj okragla forme, popaprz tluszczem, obsyp maka, wyloz papierem do pieczenia, czy jakakolwiek jest Twoja ulubiona metoda.
Rozpusc czekolade i maslo, niech stygnie.
Jajka rozdziel i zoltka zmiksuj z polowa cukru, az beda geste i gladkie. Ta miksture polacz z czekolada.
W osobnej misce zmiksuj bialka z reszta cukru az masa bedzie sztywna (musisz umyc te lopatki od miksera, alboi zmienic na nowe, bo bialko nie lubi, zeby je zanieczyszczac).
Do czekoladowo – zoltkowej masy wlej rum, lub amaretto, dodaj sztywna mase bialkowa, delikatnie zmieszaj i wlej do formy.
Piecz 40 minut, a potem wyjmij z piekarnika i poczekaj az ciasto lekko opadnie. Kiedy juz to sie stanie, poprusz cukrem pudrem dla ozdoby.
Wcinaj, wcinaj i wcinaj.

I przyszedl wrzesien…

Nie wiem, kiedy to sie stalo, ze minelo lato. Na szczescie tu wlasnie przyszly cieple dni, chociaz te kilka, jednak zawsze milo posiedziec na balkonie w sloncu (byle nie za cieplym, bo nie jestem wielbicielka upalu.) U mnie sie troszke zdarzylo, i nie pisalam troche ze stresu, troche z rak pelnych roboty, a w ostatnich dniach z powodu stanu zdrowia. Mysle, ze mam bardzo duzo szczescia: mam niesamowite wsparcie w moim L., ktory jest najlepszy na swiecie i wspanialych przyjaciol. To wiecej, niz pieniadze i wartosci materialne.

W ostatnich dniach moge powiedziec z czystym sumieniem, ze odwiedzilam pieklo.

W sobote zaczal mnie bolec zab, taki jakis nieokreslony, niekonkretny bol z lewej strony szczeki. Byla to sobota a bol nie byl jakis specjalnie silny, wiec uznalam, ze spokojnie odczekam do pazdziernika, kiedy to jade do Polski. Kiedys juz poszlam tu w Irlandii do pierwszego lepszego dentysty i dosc zle sie to wszystko skonczylo, bo facet  na widok ilosci napraw, plomb, koron i calego zlomu, jaki mam zrobiony w zebach po prostu sie zgarbil i nie wiedzial w ogole co z tym zrobic. Wyslal mnie wtedy do domu bez zadnego leczenia (ale kase wzial) i ja na ketonalu wtedy odczekalam do lotu do Polski, zeby pojsc do moich polskich dentystow.

Wtedy (a bylo to jakies 4 lata temu) obiecalam sobie juz nie testowac wiecej dentystow irlandzkich i zawsze sie leczyc w Polsce. Tak wiec zawsze jak jestem na urlopie, to ide dwa, lub trzy razy, zeby leczyc co sie da.
Tym razem jednak bol zeba w sobote byl coraz gorszy i gorszy, az zwolnilam sie z pracy troszke wczesniej. Noc minela niezle i w niedziele juz bylo troche gorzej, ale do przezycia. Nawet przyjechala do nas znajoma, siedzielismy na balkonie w sloncu i jedlismy frytki ze slodkiego ziemniaka i wypchane papryki, ktore zrobilam. Potem zrobil sie wieczor i juz bolalo mnie pol glowy coraz mocniej i mocniej. Wreszcie zrobilo sie tak zle, ze L. zawiozl mnie na pogotowie.

Trzeba Wam wiedziec, ze w Irlandii (wiem, bo juz to kiedys wlasnie cztery lata temu przerabialam) nie ma takiego luksusu jak stomatolog na pogotowiu, czy pogotowie stomatologiczne, jak w Polsce… Tak wiec na tym pogotowiu przepytano mnie z adresu, zawodu, lekarza rodzinnego i juz nie wiem czego podczas kiedy ja doslownie umieralam z bolu. Na pytanie o zawod po prostu powiedzialam ‚nie wiem’, bo z bolu nie bylam w stanie myslec. Jeszcze tylko wystawiono mi rachunek na 100 euro i juz moglam zobaczyc pielegniarke. Jeszcze dziesiec pytan (na co jestem uczulona, co dzisiaj wzielam, ile waze i jak bym ocenila bol w skali od 1 do 10, odpowiedzialam, ze 11). Dostalam trzy tabletki do polkniecia: kodeine, paracetamol i diklofenak, nastepne trzy do wziecia za szesc godzin i wyslali mnie do domu, caly czas wyjaca z bolu. Tabletki nie sadze, zeby mi w ogole pomogly, chyba, ze w trawieniu szybszym, ale bol jaki byl, taki zostal.

Wyslalam L. do lozka, bo mial nastepnego dnia prace, a ja zajelam sie chodzeniem od lodowki do drzwi balkonowych i z powrotem. Mysle, ze przeszlam ten dystans jakies 120 razy, chodzilam tak do trzeciej rano, bo jedynie to jakos pomagalo mi przezyc ten horror. Nie umiem opisac, ani nawet sobie juz wyobrazic tego bolu, bo byl to bol rozsadzajacy mi czaszke, ktory powodowal, ze calkiem serio rozwazalam walenie glowa w sciane…

Nastepnego dnia o osmej rano zabralam sie z L. jak jechal do pracy i postanowilam koczowac pod drzwiami dentysty az otworza. Dentyste wypatrzylam w internecie, kiedy bol troche zelzal o tej trzeciej rano. Nie zelzal na tyle, zeby spac, wiec reszte nocy przesiedzialam na necie i wlasnie znalazlam tego dentyste, jako najbardziej polecanego w miescie.Dentysta przyjal mnie od razu, oczywiscie zapytal, ktory zab mnie boli, a ja nie mialam pojecia. Na szczescie ten dentysta nie postanowil mnie z tego powodu wyslac do domu jak ten cztery lata temu, ale za to zrobil rentgena szczeki. Niewiele z tego niestety wyniklo, okazalo sie, ze mam ropien na koncu korzenia szostki, ktora zreszta jest martwa i ma wypelnione kanaly. Tak wiec ten ropien sobie tam rosnie calkowicie odciety od jakiejkolwiek drogi ujscia, przy okazji zzerajac tkanke kostna, ktora tam jest… Obok jest siodemka, ktora ma ogromne wypelnienie i tez wyglada zle, ale niestety nie udalo nam sie okreslic, ktory to zab probowal rozsadzic mi glowe… Dentysta pukal w te zeby i pukal, a one nie reagowaly…

Tak wiec dal mi antybiotyk i powiedzial, ze powinien mi on pomoc. Zmienil mi lek przeciwbolowy na kwas mefenamowy, Ponstan (w Polsce to Mefacit) i zyczyl szczescia i kazal przyjsc znowu, jakby nie pomoglo.

Poszlam do apteki zaraz kupic te leki i tam czekajac na realizacje recepty sie rozplakalam z bolu. No miodzio. Ale wzielam leki i glupia ja poszlam do pracy. Zrobilam tak, bo nasz ukochany szef nikomu nie wierzy, ze jest chory, uwaza, ze kazdy sobie choroby wymysla. Zwolnienia lekarskiego nie mialam, tak wiec uwazalam, ze musze do pracy pojsc…Wytrzymalam w pracy moze dwie godziny, costam nawet o dziwo zrobilam. W tym czasie juz odkrylam, ze trzymanie zimnej wody w ustach troche pomaga, wiec ciagle lyczkami pilam wode. W koncu poszlam do szefa, pokazalam dokument z pogotowia i powiedzialam, ze mnie boli i ze musze isc do domu. Oczywiscie od razu bylo jasne, ze mi nie wierzy, bo patrzyl na mnie, jakbym sobie to wszystko wymyslila.

Faktycznie ropien w zebie, to nie urwana noga, jest to cos, czego nie widac, a ja w dodatku od ropienia w zebach, ani nawet od rwania osemki nigdy nawet nie spuchlam. Nie chodzi przeciez jednak o to, zeby dramatycznie wygladac, tylko, zeby szef darzyl cie jakims zaufaniem, szczegolnie jesli przez caly rok ani razu nie wziales dnia wolnego na chorowanie i pracowales z przeziebieniem, sraczka i z czymkolwiek jeszcze, bo poczucie obowiazku Cie do tego zmuszalo… No nic, nastepny powod, dla ktorego szukam innej pracy. Wszyscy znajomi mi mowia, ze dostaje w tej pracy za malo pieniedzy i za ciezko w niej pracuje. Wiem, moze to brzmi przesadnie w czasach, kiedy trzeba sie cieszyc z jakiejkolwiek pracy, ale ja nie po to wlozylam moje cale oszczednosci w dwa lata studiow, zeby mi sie to nigdy nie zwrocilo…No niewazne juz z praca.

Poszlam w poniedzialek do domu bedac pewna, ze najgorsze juz za mna, wiec ta noc minie spokojnie, bo  zreszta gorzej byc nie moze. Czy na pewno?

Zaczela sie noc, L. wlaczyl mi ‚Przystanek Alaska’, ktory tak strasznie lubie i wyslalam go spac. To byla chyba najgorsza noc w moim zyciu, bol nie minal ani na chwile, ‚Przystanek..’ lecial w kolko, bo z bolu nie bylam w stanie go wylaczyc, wypilam dwa litry zimnej wody, zanim zaczelam ja wypluwac, bo juz nie moglam pic. Kilka razy prawie, prawie zasnelam majac w ustach lodowata wode, ale zaraz sie obudzilam nia krztuszac. Probowalam nie pic wody, ale bol byl nie do zniesienia. Myslalam o tym, zeby wziac wiecej tego Ponstanu przeciwbolowego niz lekarz kazal, ale zobaczylam w necie, ze dawka smiertelna moze byc nawet tak niska jak dwa i pol grama, a ja biore tabletki polgramowe i odpuscilam sobie eksperymenty z dawkami. Myslalam o tym, zeby wezwac pogotowie, ale przypomnialo mi sie, ze oni mi w niczym nie pomoga, ale za to beda mnie znowu musieli skasowac sto euro.

Myslalam tej nocy o wielu rzeczach i naprawde, naprawde bylam w piekle. Troche plakalam, troche krzyczalam, a troche siedzialam bez ruchu. Tej nocy juz nie chodzilam od lodowki do drzwi, bo nie mialam sily. Spedzilam druga z kolei noc na kanapie, bo nie bylo sensu isc do lozka. Teraz mam wstret i do kanapy, i do picia wody.

Nastal wreszcie poranek i podczas wcinania jakiegos jogurtu, na ktory wcale nie mialam ochoty plus blokowal mi ciagly dostep do lodowatej wody, ale musialam cos zjesc, bo lykanie Ponstanu plus antybiotykow na pusty zoladek juz zauwazylam, ze bylo slabym pomyslem, zauwazylam, ze napierdala mnie tym razem juz konkretny zab. I nie jest to szostka z ropieniem, ale ta feralna siodemka. Tak wiec zlapalam za telefon i oznajmilam, ze jade do nich. O pracy juz nawet nie myslalam. Znow przyjeli mnie ekspresowo i bardzo dobrze. Kiedy zasiadlam w fotelu, a dentysta dal mi dwie potezne ampuly znieczulenia przewodowo i nagle poraz pierwszy od 48 godzin nie czulam potwornego bolu, to po prostu zasnelam. On z zalem mnie jednak obudzil, otworzyl ten zab i bez skrupulow wyrwal z tego zeba caly nerw. O boze, co za niesamowita ulga, az sie zaczelam smiac przez lzy. On powiedzial, ze jak na osobe w mojej sytuacji, to chyba jestem najweselsza pacjentka. Jak sie tu nie smiac, kiedy zrodlo najwiekszego bolu wlasnie opuscilo moj organizm?

Potem jeszcze tam pokleil i porobil co trzeba, oczywiscie skasowal potworne pieniadze i musze isc jeszcze dwa razy kleic dalej, ale mam ochote mu wyslac laurke, bo wydaje mi sie on aniolem. Przy okazji powiedzialam mu, ze szef mi nie wierzyl, tak wiec chyba z samej przekory dal mi zwolnienie nie tylko na ten dzien, ale i na nastepny i dzieki temu wlasnie dzisiaj jestemw domu i Wam to pisze. Lacznie ten zab bedzie mnie kosztowal okolo 800 euro, wlaczajac leki, pogotowie i dentyste… Nie udalo mi sie doczekac z nim do przyjazdu do Polski w pazdzierniku.Pol geby mam dalej obolalej troszke, doktor aniol powiedzial, ze cala kosc tam ma prawo byc obolala, ale to juz bez porownania z tym, co bylo wtedy.

Dzisiaj w nocy nawet w miare normalnie spalam, a dzisiaj rano postanowilam nie wziac juz tabletki przeciwbolowej.

O roznych rzeczach myslalam podczas tego wszystkiego i rozne wyciagnelam wnioski. Miedzy innymi taki, ze naprawde rownowaga miedzy praca a zyciem jest bardzo istotna, bo praca, to nie wszystko. Dzisiaj juz sie lepiej czuje, wiec wykorzystalam rady ostatnio mi udzielone przez specjalistke od rekrutacji i przerobilam cale moje CV i wyslalam juz w pare miejsc…

A w sobote, zanim bol przejal nade mna kontrole, zrobilam przepyszne ciasto czekoladowe. Mniam, mniam, teraz je jem, bo moge. Nawet dam Wam przepis.

 

Cudowne Ciasto Bardzo Ciemno Czekoladowe
Potrzebujesz:

225g gorzkiej czekolady (conajmniej 60% kakao)

125g masla

5 jajek

150g *prawie jedna szklanka cukru

100g *prawie jedna szklanka polenty, albo semoliny (to taka bardzo drobno zmielona maka kukurydziana)

50ml rumu, albo amaretto

cukier puder do dekoracji

Piekarnik wlacz na 180 stopni.Przygotuj okragla forme, popaprz tluszczem, obsyp maka, wyloz papierem do pieczenia, czy jakakolwiek jest Twoja ulubiona metoda.

Rozpusc czekolade i maslo, niech stygnie.

Jajka rozdziel i zoltka zmiksuj z polowa cukru, az beda geste i gladkie. Ta miksture polacz z czekolada. W osobnej misce zmiksuj bialka z reszta cukru az masa bedzie sztywna (musisz umyc te lopatki od miksera, albo i zmienic na nowe, bo bialko nie lubi, zeby je zanieczyszczac).

Do czekoladowo – zoltkowej masy wlej rum, lub amaretto, dodaj sztywna mase bialkowa, delikatnie zmieszaj i wlej do formy.

Piecz 40 minut, a potem wyjmij z piekarnika i poczekaj az ciasto lekko opadnie.

Kiedy juz to sie stanie, poprusz cukrem pudrem dla ozdoby.
Wcinaj, wcinaj i wcinaj.

 

Poza tym z nowin, to w projekcie denko oliwki, ani mak jeszcze nie wystapily, ale juz sa trzy worki maki!

A takze rosna mi cukinie na balkonie, tak wiec niedlugo bede robila wszystko z cukinia.