Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
Sierpień 2012
P W Ś C P S N
« lip   wrz »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38957
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Sierpień 2012

sloik oliwek

Nie mam juz samochodu. Tak to zaplanowalam i w sumie nie powinno mnie to dziwic, ale jednak teraz, kiedy samochodu nagle nie ma, jest tak jakos dziwnie. Chyba to jeszcze do mnie nie dotarlo. W dzien oddania samochodu na zlom, przyjechal rudo-lysy, niski pan takim pojazdem do odholowywania samochodow i od razu sie zabral do roboty, podczepiania, zaczepiania itd. Dal mi w miedzyczasie jakies papiery do wypelniania, miedzy innymi adres tam mialam wpisac. Pomylilam sie chyba ze dwa razy w adresie, bo jakze ja mam wypelniac, kiedy on normalnie zabiera moj samochod? I to bez zadnego pozegnania, spiewow, rzucania kwiatow, ani nic!
Na pozegnanie jeszcze poklepalam samochod w szybe pasazera majac nadzieje, ze rudo-lysy tego nie zauwazy. Niestety zauwazyl i przyszedl mi powiedziec, zebym sie nie przejmowala, kupie sobie nowy, a mi polecialy lzy. Pewnie, ze sobie kupie, ale ten samochod mialam piec lat, kupilam go sobie na 24. urodziny i jakos zawsze byl dla mnie takim symbolem mojej niezaleznosci. No, teraz mam rower, jako symbol proby zdrowego trybu zycia. L. zawsze ma samochod, gdybym go potrzebowala i czesto mnie namawia, zebym sie nim przejechala, ale nie ma to jak swoj wierny… E tam zreszta, taki wierny znowu nie byl, ciagle go naprawialam. Akumulator dwa razy, chlodnica raz, pasek rozrzadu raz, sprzeglo raz, hamulce ze trzy razy, klamka w drzwiach odpadla trzy razy (dwa razy klamka kierowcy i raz przedniego pasazera), zamek centralny nigdy nie dzialal, kierunkowskazy tylko dzialaly jesli sie odpowiednio zrobilo wajcha a swiatla w srodku samochodu, to na suficie itd, tylko dzialaly jesli sie mialo otwarte drzwi oraz kierunkowskaz wlaczony jednoczesnie, z tym ze te swiatla wtedy migaly zale razem z kierunkowskazami w tym samym rytmie. Takze sami widzicie, to ulga sie pozbyc tego grata, a jednak sentyment za serce chwyta…
Poza tym szef rzeczywiscie sie troszke przejal moja sytuacja i dal mi pomocnika narazie na miesiac a w dodatku zmniejszym moja druzyne z trzydziestu paru do dwudziestu jeden, wiec to automatycznie mniej pracy. Mysle, ze jakos dam rade narazie.
Z wiadomosci domowych, to upieklam ostatnio muffinki cytrynowe z makiem i byly przepyszne. Bardzo mnie to ucieszylo, bo mam woreczek maku w domu, a nie lubie, jak sie cos marnuj, wiec teraz bede zuzywac na te muffinki. W ogole, na youtubie widze, ze jest troche dziewczyn, ktore robia taz zwany „projekt denko”. U nich to polega na tym, ze w filmiku pokazuja, ktore kosmetyki udalo im sie zuzyc do samego konca, tak wiec sie nie zmarnowaly. Kosmetyki, to ja mam w dupie (tzn. nie doslownie), ale sam projekt denko mi sie spodobal i zainspirowal mnie do przejrzenia w szufladach jakie tam skladniki spozywcze sie walaja i czekaja na swoje piec minut. I tak wlasnie odkrylam, ze mam cztery sloiki miodu, w zwiazku z tym jedlismy wtedy wieprzowine z jablkami i miodem i kurczaka w marynacie miodowej. Znalazlam tez wlasnie ten mak,stad te muffinki. Mam jeszcze sloik oliwek, ktorych nie lubimy oboje, tak wiec wymyslilam, ze upieke z nimi chleb (bo w chlebie nam o dziwo nie przeszkadzaja). Takze projekt denko na calego, dam Wam znac, jak pierwsze z moich znalezisk „zadenkuje”.

Nie mam juz samochodu.

Tak to zaplanowalam i w sumie nie powinno mnie to dziwic, ale jednak teraz, kiedy samochodu nagle nie ma, jest tak jakos dziwnie. Chyba to jeszcze do mnie nie dotarlo. W dzien oddania samochodu na zlom, przyjechal rudo-lysy, niski pan takim pojazdem do odholowywania samochodow i od razu sie zabral do roboty, podczepiania, zaczepiania itd. Dal mi w miedzyczasie jakies papiery do wypelniania, miedzy innymi adres tam mialam wpisac. Pomylilam sie chyba ze dwa razy w adresie, bo jakze ja mam wypelniac, kiedy on normalnie zabiera moj samochod? I to bez zadnego pozegnania, spiewow, rzucania kwiatow, ani nic!

Na pozegnanie jeszcze poklepalam samochod w szybe pasazera majac nadzieje, ze rudo-lysy tego nie zauwazy. Niestety zauwazyl i przyszedl mi powiedziec, zebym sie nie przejmowala, kupie sobie nowy, a mi polecialy lzy. Pewnie, ze sobie kupie, ale ten samochod mialam piec lat, kupilam go sobie na 24. urodziny i jakos zawsze byl dla mnie takim symbolem mojej niezaleznosci.

No, teraz mam rower, jako symbol proby zdrowego trybu zycia. L. zawsze ma samochod, gdybym go potrzebowala i czesto mnie namawia, zebym sie nim przejechala, ale nie ma to jak swoj wierny…

E tam zreszta, taki wierny znowu nie byl, ciagle go naprawialam. Akumulator dwa razy, chlodnica raz, pasek rozrzadu raz, sprzeglo raz, hamulce ze trzy razy, klamka w drzwiach odpadla trzy razy (dwa razy klamka kierowcy i raz przedniego pasazera), zamek centralny nigdy nie dzialal, kierunkowskazy tylko dzialaly jesli sie odpowiednio zrobilo wajcha a swiatla w srodku samochodu, to na suficie itd, tylko dzialaly jesli sie mialo otwarte drzwi oraz kierunkowskaz wlaczony jednoczesnie, z tym ze te swiatla wtedy migaly zale razem z kierunkowskazami w tym samym rytmie. Takze sami widzicie, to ulga sie pozbyc tego grata, a jednak sentyment za serce chwyta…

 

Poza tym szef rzeczywiscie sie troszke przejal moja sytuacja i dal mi pomocnika narazie na miesiac a w dodatku zmniejszyl moja druzyne z trzydziestu paru do dwudziestu jeden, wiec to automatycznie mniej pracy. Mysle, ze jakos dam rade narazie.

 

Z wiadomosci domowych, to upieklam ostatnio muffinki cytrynowe z makiem i byly przepyszne. Bardzo mnie to ucieszylo, bo mam woreczek maku w domu, a nie lubie, jak sie cos marnuje, wiec teraz bede zuzywac na te muffinki. W ogole, na youtubie widze, ze jest troche dziewczyn, ktore robia taz zwany „projekt denko”. U nich to polega na tym, ze w filmiku pokazuja, ktore kosmetyki udalo im sie zuzyc do samego konca, tak wiec sie nie zmarnowaly. Kosmetyki, to ja mam w dupie (tzn. nie doslownie), ale sam projekt denko mi sie spodobal i zainspirowal mnie do przejrzenia w szufladach jakie tam skladniki spozywcze sie walaja i czekaja na swoje piec minut. I tak wlasnie odkrylam, ze mam cztery sloiki miodu, w zwiazku z tym jedlismy wtedy wieprzowine z jablkami i miodem i kurczaka w marynacie miodowej. Znalazlam tez wlasnie ten mak, stad pomysl na muffinki. Mam jeszcze sloik oliwek, ktorych nie lubimy oboje, tak wiec wymyslilam, ze upieke z nimi chleb (bo w chlebie nam o dziwo nie przeszkadzaja). Takze projekt denko na calego, dam Wam znac, jak pierwsze z moich znalezisk „zadenkuje”.