Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Good to have some jelly jello freiagele jelly yummy raspberries
    3 dni ago by tattoomybroccoli Good to have some jelly. #jello #freiagele #jelly #yummy #raspberries
  • My Autumn obsession Autumn loyd loydtea plumandcinnamon
    1 dzień ago by tattoomybroccoli My Autumn obsession. #Autumn #loyd #loydtea #plumandcinnamon
  • Cinnamon Applesauce Loaf albeit in a square form as wellhellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Cinnamon Applesauce Loaf, albeit in a square form as well as loaf. Recipe on my blog. #loaf #baking #instabake #homemade
  • When your homemade ravioli look like laundry that fell offhellip
    5 dni ago by tattoomybroccoli When your homemade ravioli look like laundry that fell off the line but you still can't wait to eat it! #homemade #ravioli #homemaderavioli #tortellini #yummy #delicious
  • Homemade cinnamon applesauce loaf! applesauce cinnamon cake instacake delicioso
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Homemade cinnamon applesauce loaf! #applesauce #cinnamon #cake #instacake #delicioso
  • Homemade banana bread Recipe on my blog bananabread banana homemadehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Homemade banana bread. Recipe on my blog. #bananabread #banana #homemade #delicioso #lovecarbstoomuch
Marzec 2012
P W Ś C P S N
« lut   kwi »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38840
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Marzec 2012

Krotko

Tak spojrzalam na tego mojego bloga i oprocz tego, ze jest wielka reklama, ktora powoduje, ze poraz pierwszy od osmiu lat zastanawiam sie nad odejsciem z blog.pl, to moje notki sa przedlugie! Nie wiem, jak dajecie rade to wszystko czytac. Jakby z tego ksiazke wydac, to by bylo z szesc tysiecy stron. Postaram sie pisac czesciej, a krocej.

A w miedzyczasie dziekuje za wszystkie zyczenia powodzenia w egzaminach, ale jutro mam dzien wolny i mam zamiar go spedzic nie myslac w ogole o szkole, bo tak tez czasami trzeba.

Melduje, ze z moim L. jest wspaniale. Dzisiaj odwiozl mnie do pracy,a potem przywiozl mi jeszcze jedzenie. Co za skarb!

pani nic, a pan same glupoty

Minal juz chyba caly miesiac od kiedy ostatnio pisalam. Tak to wlasnie jest, kiedy probuje zaglowac pomiedzy konczeniem studiow, ostatnimi egzaminami na nich itd. oraz wymagajaca praca. Na studiach zostalo mi juz niewiele wykladow i zjazdow, ale jeszcze dosc duzo wysilku (miedzy innymi skonczyc prace dyplomowa, a jestem w sumie w polowie.) Chcialam Wam napisac kilka slow o tym, jak sie studiuje w Irlandii vs w Polsce. W obu krajach mam doswiadczenie w studiowaniu zaocznym, poniewaz nigdy w zyciu nie studiowalam dziennie. Po dwunastu latach siedzenia calymi dniami w lawce podstawowki, a potem szkoly sredniej juz po prostu nie chcialam nigdy spedzac tak dni. Ciagnelo mnie, zeby cos robic, zeby zdobywac nowe doswiadczenia i miec swoje pieniadze. Dobrze mi to zrobilo, bo dzieki temu oszczedzilam sobie konczenia piecioletnich studiow magisterskich tylko po to, zeby pozniej stwierdzic, ze juz mnie ich kierunek nie interesuje, kiedy sie go sprobuje zaaplikowac do rzeczywistosci.

Jedna z pierwszych roznic, jaka rzucila mi sie w oczy, kiedy zaczelam tu studiowac, to szacunek do studenta. Wszystko dostajemy  na maila, biblioteka jest otwarta do dziesiatej wieczorem, a takze jest specjalna osoba, ktora jest odpowiedzialna za informowanie nas o zmianach w planie zajec itd., a takze, uwaga: konsultowania, czy plan zajec nam pasuje i czy zgadzamy sie na wprowadzenie zmian. Kilka razy sie zdarzylo, ze przedstawiano nam trzy, czy cztery propozycje daty zajec, az pasowalo jak najwiekszej ilosci studentow. Tego w Polsce na pewno nie bylo. Zajecia byly, jak byly i trzeba bylo sie dopasowac, a jesli sie mialo szczescie, to ktos z grupy wyslal smsa, ze skasowano jakies zajecia. Chodzilam do naprawde fajnej szkoly wyzszej w Polsce i dbano tam o nas, jak na polskie standardy, ale nie tak, jak tutaj.

Inni sa takze wykladowcy, to znaczy maja inne podejscie do studentow. Nie mowi sie tu do studentow na ‘pan’i ‘pani’, bo po angielsku taka forma nie jest zbyt czesto uzywana, ale za to wszyscy wszystkim mowia po imieniu. Nikt nie mowi ‘panie profesorze.’ Oczywiscie na tym sie nie koncza te roznice w podejsciu. Zajecia sa bardzo interaktywne i bardzo mocno zwiazane z tym, czego maja uczyc. Pamietam, jak w Polsce robilam licencjat z jezyka angielskiego i musialam sie uczyc najrozniejszych przedmiotow, ktore nawet jesli byly jakos zwiazane, to na zajeciach nie bylo tam nic zwiazanego z kierunkiem studiow. Czesto bylo to po prostu pol roku suchej teori z jakiegos zakresu. Na przyklad uczylismy sie o tym, ze ruchy oczami podczas czytania, to sa ruchy sakkadowe. No, wolalabym sie poduczyc wiecej o gramatyce, albo miec zajecia z konwersacji, to moze bym nie przezyla takiego szoku jezykowego po przyjezdzie do angielskojezycznego kraju…  Oczywiscie wiedza ogolna jest wazna i dobrze jest wiedziec rozne rzeczy, bo nauka samej waskiej specjalizacji prowadzi tylko i wylacznie do tej specjalizacji. Rozumiem to, ale podczas trzech lat w Polsce mielismy po trzy przedmioty rocznie wlasnie takie i strasznie mnie to meczylo.

Do tego wszystkiego wykladowcy naprawde sie tu staraja. Traktuja swoja prace nie jak wielka przysluge, ktora nam robia, tylko jako usluge, ktora zobowiazali sie wykonac i staraja sie zrobic to dobrze. A jesli zdarzy sie taki nieprzygotowany wykladowca, to studenci wysylaja skargi i jest wielki skandal i przeprosiny z sekretariatu uczelni…

Zaraz mi sie przypomina jak w Polsce mielismy taka pania B., ktora na swoich wykladach tak pieprzyla straszliwie, ze po prostu w ogole sie nie dalo jej sluchac. Zrzedzila przez cale dwie i pol godziny, wogole nie widzac, ze nikt nie jest w stanie nawet zrozumiec co ona mowi po angielsku, bo ma taki przegiety i przesadzony  brytyjski accent, jakby byla jakas niesamowita arystkoracja. W ogole sie nie starala nas jakos  zainteresowac swoim przedmiotem i chyba w ogole nie uwazala, ze ma jakiekolwiek wobec nas obowiazki. Mowila ze straszliwie denerwujaca maniera, na poczatku kazdego slowa mowila ‘a!’. Az do tej pory slysze to jej ‘a!’ w uszach. Jedna kolezanka siedziala u niej na tych wykladach (a trzeba bylo chodzic, bo sprawdzala obecnosc) i pisala tylko to ‘a’. Miala tak cale strony zapisane ‘a a a a a a a a a a a a a’. Myslalam juz, ze ta wykladowczyni mnie na dobre zniechecila do calej literatury brytyjskiej (to byl jej przedmiot), ale chyba jakos wydobrzalam dzieki uplywowi lat i juz sie tak nie brzydze.

Nastepna ciekawostka, to egzaminy. Uwazam, ze duzo sie nauczylam na polskich studiach, ale niektore egzaminy, to byla taka troche sciema. Tez mieliscie takie doswiadczenie? Oczywiscie wtedy to dla mnie bylo pozytywem i raz poszlam na egzamin z tyloma sciagami, ze az cala szelescilam, ale dosc duzo mi wtedy pomogly. W Irlandii sie jednak okazuje, ze jest zupelnie inaczej. Nie ma co liczyc na to, ze wykladowca bedzie patrzyl w druga strone, albo, ze postanowi sobie otworzyc gazete wielkosci oltarza Wita Stwosza, poniewaz wykladowca nie jest obecny na egzaminie. Zamiast niego/niej jest taka specjalna druzyna osob, ktore po prostu zajmuja sie tylko pilnowaniem studentow na egzaminach. Pilnuja, zeby odlozyc wszystkie przedmioty oprocz dlugopisu, olowka i legitymacji studenckiej pod sciane daleko daleko, zeby kazdy siedzial jak najdalej od innych, rozstrzeleni po calej sali i zeby nikt nie sciagal. Caly egzamin sie przechadzaja i sie na nas gapia. Nigdy nie probowalam tam sciagac, ale i tak jak czasami jedna z tych babek przystanie i mi sie przyglada jak pisze, to az mnie przechodzi dreszcz. Nie wolno wyjsc do kibla przez pierwsza godzine, a jak sie chce pojsc po uplywie godziny, to jedna z tych osob idzie z takim biednym studentem i o malo sie nie wepchnie do kabiny wrecz. A jak sie siedzi ‘za dlugo’, to zaraz przychodzi pod drzwi kabiny i sie pyta, czy wszystko w porzadku. To juz, moim zdaniem, troche przesada i po pierwszym takim doswiadczeniu postanowilam nastepnym razem poczekac do konca egzaminu.

A w Polsce ile bylo roznych smiesznych historii egzaminacyjnych, lacznie z taka, kiedy to mielismy z kolega zaliczac roznice programowe, poniewaz zmienilismy uczelnie. Nowa uczelnia akurat nie miala w najblizszym semestrze tego przedmiotu, ale i tak trzeba bylo go zaliczyc w jakims tam terminie, zeby moc kontynuowac studia. W zyciu nie mielismy z tego przedmiotu zadnych zajec i w ogole nie wiedzielismy, czego sie mamy uczyc na ten egzamin. Poszlismy do wykladowczyni, ktora nam powiedziala, ze mamy sobie wygooglowac nazwe przedmiotu, bo ‘na internecine pelno tego jest.’ Googlowalam jak szalona i rzeczywiscie bylo tego tak duzo, ze ludzie sie na tym doktoryzowali, powydawali ksiazki itd. Nie bylismy w stanie wyodrebnic nawet glownych jakichs tematow, bo bylo tego zatrzesienie. Czegos sie tam pouczylismy i z sercem w gardle poszlismy na egzamin. Ja siedzialam za kolega. Pani rozdala nam kartki z pytaniami i jak je przeczytalam, to prawie mialam zawal. W ogole nie rozumialam ani jednego z pytan. Nawet nie poznawalam i nigdy nie widzialam ani jednego z terminow. Zaczelam costam pisac, ale nie jestem zbyt dobra w wodolejstwie, wiec mialam tam moze po jednym zdaniu na kazde z pieciu pytan. Po prostu napisalam co ja mysle, ze to jest, albo co mi to przypomina, ale nie mialam pojecia, co pisze. Kolega natomiast pisal, jak szalony. Ja juz chcialam oddac kartke i pytac sie, kiedy poprawka, ale on pisal i pisal. To mnie juz calkiem zestresowalo, bo nie umialam sobie nawet wyobrazic, co on tam pisze i ogarnelo mnie calkowite poczucie kleski, ze on sie jakos umial przygotowac, podczas kiedy ja sie nawet nie natknelam na takie pojecia. Wreszcie oddalismy kartki. Pani D. zaczela czytac co tam napisalismy. Po chwili powiedziala: ‘pani prawie nic nie napisala, a pan tu napisal same glupoty’. Spuscilam glowe myslac, ze szkoda, ze nie umialam chociaz samych glupot, to by byla jakas wieksza szansa. Pani D. spojrzala na te kartki i na obu wyrysowala czerwonym dlugopisem gigantyczne troje. I tak zdalismy ten przedmiot…

 

Ide sie uczyc, bo tym razem mi sie niczego w ten sposob nie uda zdac…