Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Steamed bun with tofu foodinNorway foodinDrammen Asianfood
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Steamed bun with tofu. #foodinNorway #foodinDrammen #Asianfood
  • Aaah look at this beauty made for me by myhellip
    4 dni ago by tattoomybroccoli Aaah, look at this beauty made for me by my cutie. #love #homemade #breakfast
  • Good to eat some greens homemade salad dinner greens yummy
    22 godziny ago by tattoomybroccoli Good to eat some greens #homemade #salad #dinner #greens #yummy
  • sushi futomaki
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli #sushi #futomaki
  • Homemade cheesecake with blueberries on Yum! blueberries cheesecake blueberrycheesecake homemade
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Homemade cheesecake with blueberries on. Yum! #blueberries #cheesecake #blueberrycheesecake #homemade
  • Taking pictures of this cheesecake because I feel this ishellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Taking pictures of this cheesecake because I feel this is the last time I am making something that beautiful and delicious for others that I can’t even have a tiny piece of. The milk products in it would make me sick for days. :( #cheesecake #blueberrycheesecake #homemadecheesecake #homemade #sweettooth
Październik 2011
P W Ś C P S N
« wrz   lis »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 39107
  • Dzisiaj wizyt: 54
  • Wszystkich komentarzy: 1038

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Październik 2011

jeszcze dwie, i nastepne dwie

Czytalam dzisiaj troche moj papierowy pamietnik, ktory ostatnio pisalam piec lat temu, jak bylam w Chicago. Zaskoczylo mnie to, jaka bylam dowcipna i madralinska. Ale ja chyba wtedy w ogole taka bylam. Teraz sie zrobilam taka bardziej powazna.
Pisalam o roznych rzeczach wtedy, miedzy innymi o pracy, ktora wtedy mialam, w ktorej mi sie strasznie nudzilo. Bylam wdzieczna, ze mialam jakakolwiek prace, bo to i tak byl cud, ze jakas mialam, ale nudzilam sie tam, co niemiara. Stanie za lada na stacji benzynowej potrafi czlowieka doprowadzic do takich rozrywek, ze slabo sie robi. Liczenie klientow, liczenie paczek papierosow (nie tylko na koniec dnia obowiazkowo, ale w polowie tez dla zabawy), pisanie pamietnika, snucie szczegolowych planow i marzen, no i czytanie. Czytanie niestety bylo zabronione, ale oczywiscie i tak to robilam ile sie tylko dalo. Do tej pory pamietam zapach tej stacji, obrzydliwy kibel bez ogrzewania, lody Oreo, ktore zarlam na potege, maszyne do lotka, ktorej nie moglam na poczatku skumac i niektorych klientow. Pamietam takiego jednego kolesia, ktory przychodzil codziennie kupowac takie niebieskie zdrapki za dwa dolary. Liczyl, ze jesli bedzie codziennie zdrapywal, to w koncu wygra te 10000. Zawsze najpierw kupowal dwie i zdrapywal je moneta, a potem jeszcze dwie, i nastepne dwie i tak potrafil godzine. Czasami takiego syfu narobil tymi zdrapanymi paprochami, ze cos strasznego, ale drapal dalej. Kiedys mialam swiezy pakiet tych zdrapek. Bylo ich tam 200, czyli razem kosztowalyby 400. Przyszedl ten koles i powiedzialam mu, ze moglby kupic od razu caly pakiet, to by mogl sobie w domu zdrapac spokojnie, bez stania na zimnej stacji i ciaglego wyjmowania pieniedzy. Spojrzal na mnie, jakbym byla nienormalna i powiedzial ‚ty chyba nie rozumiesz, jak to dziala, daj mi dwie.’ No ok, dalam mu dwie. Jednak jakas mysl musialam zaszczepic w jego mozgu, bo tak uczciwie drapal tego dnia, az skonczyl mi sie pakiet. Nawet troche wygral, moze ze 160, czyli lacznie zaplacil tylko 240 za dwie godziny ustawicznego drapania. A cieszyl sie przy tym jak dziecko. Zal mi troche bylo tego idioty.
A w czasach terazniejszych, to tyle, ze L. kupil sobie wreszcie ten swoj samochod. Tym razem na szczescie nie musialam z nim jechac po niego, pojechal sobie sam pociagiem. Inna sprawa, ze tym razem sie dalo pociagiem, bo transport publiczny w Irlandii jest raczej przypadkowy i prawie nigdzie nie dojezdza. Nowy samochod jest bardzo malutki, ale od razu go polubilam, bo ma zajebiste ogrzewanie. W miedzyczasie sie zrobilo tak jakby troche zimniej, nawet rozwazam wyciagniecie plaszcza z szafy, bo poki co chodze w swetrze. 
Do tego w pracy jest super interesujaco, ekscytujaco i w ogole to bym tam siedziala non-stop, wiec dobrze, ze mam L., ktory na mnie krzyczy, kiedy to robie.
No i tyle. Nie ugotowalam ostatnio nic ciekawego, bo pomiedzy praca a studiami mam szczescie jak mi sie udaje raz w tygodniu wyspac.
Ale jestem szczesliwa w tej chwili bardzo, a to jest przeciez najwazniejsze.
A na koniec hipnoza z Belladonna.