Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Good to have some jelly jello freiagele jelly yummy raspberries
    3 dni ago by tattoomybroccoli Good to have some jelly. #jello #freiagele #jelly #yummy #raspberries
  • My Autumn obsession Autumn loyd loydtea plumandcinnamon
    1 dzień ago by tattoomybroccoli My Autumn obsession. #Autumn #loyd #loydtea #plumandcinnamon
  • Homemade banana bread Recipe on my blog bananabread banana homemadehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Homemade banana bread. Recipe on my blog. #bananabread #banana #homemade #delicioso #lovecarbstoomuch
  • Homemade cinnamon applesauce loaf! applesauce cinnamon cake instacake delicioso
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Homemade cinnamon applesauce loaf! #applesauce #cinnamon #cake #instacake #delicioso
  • Cinnamon Applesauce Loaf albeit in a square form as wellhellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Cinnamon Applesauce Loaf, albeit in a square form as well as loaf. Recipe on my blog. #loaf #baking #instabake #homemade
  • When your homemade ravioli look like laundry that fell offhellip
    5 dni ago by tattoomybroccoli When your homemade ravioli look like laundry that fell off the line but you still can't wait to eat it! #homemade #ravioli #homemaderavioli #tortellini #yummy #delicious
Czerwiec 2011
P W Ś C P S N
« maj   lip »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38840
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Czerwiec 2011

free range chicken

Snilo mi sie, ze postanowilam sobie wytatuowac nogi na czarno. Nie w zadne wzory, tylko calkiem na czarno. Juz mialam wytatuowane takie czarne skarpetki, bo dosc dlugo trwalo robienie tego tatuazu.
Nastepnie snilo mi sie, ze wlazlam na 30 pietrowy wiezowiec i postanowilam z niego zlezc po jednej z jego scian i strasznie sie balam, bo zlazilam bez zadnych zabezpieczen, wiec bylam pewna, ze zgine.
To tyle wzgledem tego, co mi nowa praca robi na glowe.

A w swiecie rzeczywistym…
Mieszkam w domu, ktory jest za maly, jak na moje rozpanoszenie sie, ktore nastapilo w ostatnim roku, kiedy mialam dla siebie cale mieszkanie. Teraz wyprowadzajac sie wynioslam 12 workow smieci, a raczej rzeczy, ktore nagle uznalam za smieci. Poza tym oddalam lacznie piec wielkich toreb ubran do banku ubran, a takze sprzedalam 20 ksiazek, ktorych po przeczytaniu juz nie chcialam miec, bo nie byly wcale dobre. Wynoszenie i pozbywanie sie tego wszystkiego sprawilo mi ogromna przyjemnosc, ale w dalszym ciagu mam zbyt wiele rzeczy, szczegolnie kuchennych.
Poza tym spakowalismy z L. chyba z 10 kartonow z napisem ‚nie otwierac’, ktore dopiero otworzymy, kiedy wprowadzimy sie tylko we dwoje do mieszkania w przyszlym roku. To z kolei daje mi takie uczucie, ze skoro mam 10 kartonow rzeczy, bez ktorych moge przetrwac przez kilka miesiecy, to moze po prostu moglabym w ogole ich juz nie otwierac, tylko po cichutku wyniesc je do charytatywnego banku rzeczy? Ale z drugiej strony jest tam troche rzeczy, za ktorymi juz tesknie. Na przyklad moje ksiazki kucharskie, z ktorych zostawilam sobie na wierzchu tylko ‚Srebrna Lyzeczke’, albo moje rozne kuchenne gadzety i zabawki, rozne blaszki do pieczenia, foremki itd.
Tak wiec wynoszenia do charity shopu nie bedzie.

Praca jest nowa i ekscytujaca, chociaz na szczescie duzo sie zmienila od czasu, kiedy ostatnio tu pracowalam. Na szczescie soboty wciaz sa leniwe, dlatego pisze.
W sumie ze starych czasow zostalo moze piec osob, jedna z nich, to wlasciciel. Na szczescie praktycznie nigdy go nie ma, bo ma teraz jeszcze call centre w Stanach i w Hiszpanii, ale tym lepiej. Jego wplyw byl raczej zawsze destrukcyjny. Szefem calego burdelu jest teraz Anglik Mick, ktory wprowadzil rozne procedury i struktury, takze nawet wyglada to, jak prawdziwa firma, a nie kurnik. Nastepna duza poprawa, to nowy budynek. Juz nie swiniarnia, przez ktora leciala woda przy czestych tu ulewach i trzeba bylo podnosic z podlogi komputery i stawiac je na biurkach, wszystko to oczywiscie podczas rozmowy z klientem… Teraz jestesmy na pierwszym pietrze, w parku biznesowym, obok sa inne firmy i maly biznes, ktory sprzedaje dobra kawe i lunch, czyli cywilizacja pelna geba. Pracujemy dalej dla tej samej firmy, czyli UPC, co mnie cieszy, bo przynajmniej nie rozmawiam z ludzmi o produkcie, ktory mi sie nie podoba, ale o takim, ktory w tym kraju ma naprawde najlepsze ceny i oferte.
A na deser jeszcze zatrudnili mnie do calkiem nowej kampanii, ktora polega na rozmawianiu na czacie z ludzmi, ktorzy wchodza na strone internetowa UPC. Dawno nie szlam do pracy z takim entuzjazmem, jak teraz. Nie musze sie zajmowac leniwa obsluga sklepu, ani sprawdzaniem, czy posprzatane, ani szukaniem DVD w calych stosach i naklejaniem glupich naklejek. Zajebiscie.

A L., jako wisienka na torcie, jest wspanialy i w ogole juz nie wiem co.

Wczoraj poszlam na festiwal smaku, tutaj w Cork. Dostalam darmowy bilet, wiec poszlam, tak normalnie to bym raczej nie wydala az tyle na ta przyjemnosc. Lalo psami i  kotami, ale festiwal sie i tak odbyl, bo gdyby tu mieli cos kasowac z powodu deszczu, to nigdy by sie nic nie odbywalo. Na festiwalu bylo chyba z 50 stoisk roznych lokalnych producentow zywnosci, na kazdym z nich rozne male probki ich produktow. Do tego wiele restauracji z Cork mialo swoje stoiska ze swoimi potrawami praktycznie za cwierc ceny (stad cena biletu, za ktory nie musialam placic.) To bylo miejsce jakby specjalnie zaprojektowane dla mnie, wszyscy mowili o ‚free range chicken’, zjadlam zupe z pokrzyw (pycha!), zapisalam sie na lekcje pieczenia we francuskiej restauracji (zobaczymy, czy mnie bedzie stac na nie), zjadlam troche czarnego puddingu, czyli irlandzkiej kaszanki, kupilam relish z papryczek jalapeno,  napatrzylam sie na gotowanie na zywo, poprobowalam roznego wina i zapisalam sobie, jakie chce pic. Po prostu wspanialosc. Bede wypatrywac nastepnych takich imprez, bo to zdecydowanie jest cos dla mnie.

starej(nowej)

Nie wiem, co pisac, w myslach sie gubie,
Napisze po prostu, ze bardzo Was lubie!
Jak mozna sie spodziewac, w moim zyciu bylo bardzo wiele zmian i wlasnie dlatego nie moglam pisac, bo ja wtedy nigdy nie wiem, co pisac…
W pracy zrobilo sie nagle bardzo kiepsko i z wlasnej woli stalam sie bezrobotna. Decyzje bylo podjac latwo, ale nie ma to, jak ataki paniki, kiedy nagle zdajesz sobie sprawe z tego, ze nie masz pracy!
Z drugiej strony, przyjechala akurat wtedy do mnie moja najukochansza, najlepsza przyjaciolka Axelle, z ktora moglysmy dzieki temu spedzic razem duzo wspanialego czasu. W ktoryms momencie, pomiedzy nalogowym ogladaniem trzeciego i czwartego sezonu Dextera, zdalysmy sobie sprawe z tego, ze takiego wspanialego i dlugiego spedzania czasu razem nie spodziewalysmy sie przez nastepne dwadziescia lat…
W drugim dniu mojego bezrobocia dostalam propozycje, zeby wrocic do mojej przedostatniej pracy. Odlozylam odpowiedz na pozniej, bo mialam nadzieje na prace w ktorejs z wielkich korporacji, ktorych jest tu kilka. Z korporacjami sie nie udalo, akurat albo nie zatrudniaja, albo zatrudniaja na zajebiscie wysokich stanowiskach. Tak wiec wreszcie odpowiedzialam na zaproszenie i tak oto wrocilam do starej(nowej) pracy.
Zmienilo sie tam doslownie chyba wszystko, przynajmniej takie sa moje wrazenia po pierwszym tygodniu. I to na lepsze. Poza tym kilka osob mnie pamieta, wiec zupelnie inaczej jest wracac do takiej pracy, niz isc do nowej, w ktorej sie nie zna nikogo.
Przy okazji musialam sie przeprowadzic, bo do nowej pracy za daleko. Policzylam, ze mieszkam juz w osmym z kolei miejscu… Ku pamieci wklejam poczatki wszystkich moich irlandzkich adresow:
1. 128 Greenhills Court,
2. 54 Oliver Plunkett Street
3. 724 North Quay Place
4. Ballymartle
5. 53 Upper Clevedon
6. 23 Orchard Rise
7. 5 The Galley
8. 56 Monastery Avenue
W glowie mi sie nie miesci, ze juz tyle razy sie przeprowadzalam, nawet nie wiem, kiedy to sie wszystko stalo! Z tych przeprowadzek wkrotce bede mogla zrobic juz profesje! Z drugiej strony, w sumie lubie sie przeprowadzac. Uwielbiam to uczucie, ze nic mnie nigdzie nie trzyma. W koncu jak juz kupie dom, lub mieszkanie, to bede musiala tam siedziec, nie?
Czeka mnie jeszcze jedna przeprowadzka jak skoncze studia za rok i wtedy postanowilismy z L. juz troche posiedziec w nowym miejscu, na przyklad trzy lata? To by zdecydowanie byl moj rekord.
A w ogole, to z tego wszystkiego, zamieszkalismy razem z L. W sumie mieszkamy w duzym domu, w ktorym mamy jeszcze dwoch wspolokatorow, wiec nie mieszkamy razem tylko we dwoje, ale… nie widujemy sie juz tylko dwa razy w tygodniu. Kiedy zdalam sobie sprawe, ze teraz bede mojego L. codziennie widziec, to mi sie nagle przypomnialo, jak miewalam dosyc na maksa Tima i jego meczow w telewizji i marudzenia i poczulam bardzo silna chec ucieczki. Elementem lagodzacym jest fakt, ze mamy z L. osobne sypialnie, a z Timem mielismy jedna. Chec ucieczki mi przeszla, bo L. nie ma sobie rownych, jest takim niesamowitym facetem, ze moglabym o nim zalozyc w ogole osobnego bloga. Ale dzisiaj udalo mi sie go nie widziec przez chyba 10 minut az, jak go wygonilam z kuchni, po tym jak, zrobil nam pyszny omlet na sniadanie i pojechal ze mna do Youghal dokanczac przeprowadzke. Tam zachowywal sie, jak superman, poprzenosil cale gory moich maneli, popakowal moj telewizor i inne pierdoly, wladowal wszystko do samochodu, a nastepnie juz tu w domu to wszystko powynosil, pownosil na pietro, a potem ustawil mi komputer tak, ze mam podwojny pulpit, jeden na monitorze, a drugi na telewizorze, wiec jak rusze kursorem, to mam go nagle na telewizorze, jesli chce. Dla mnie, to jest pelne science-fiction, a jestem fanka tego gatunku, wiec w ogole wow! Wobec tego, kiedy po calym dniu, w ktorym on odwalil 75% pracy wykonanej przez nas obojga, poszlam do kuchni robic nam obiad, a on przyszedl za mna mi pomagac, to po prostu go zaprowadzilam do niego do pokoju i posadzilam przed jego kompem i kazalam odpoczywac. Potem zajrzalam i zobaczylam, ze klika, wiec sie ucieszylam. To jest jego dzien wolny, a charowal caly, jak wol. Teraz slodko spi u mnie w lozku. W ogole musze powiedziec, ze od kiedy mieszkam w tym domu, to jemu sie w ogole troszke zapomnialo, gdzie jest jego wlasne lozko. Ale nie narzekam, miejsca jest duzo, a przytulanie w nocy bezcenne.
Koncze te wywody, szczegolnie, ze czeka mnie troche ciezki tydzien, bo niestety jeszcze raz musze jechac do Youghal, zeby pozbierac troche swoich smieci, ktore zmieszcze juz kompletnie nie wiem gdzie.