Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
Styczeń 2011
P W Ś C P S N
« gru   lut »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38957
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Styczeń 2011

cale morze jajek

Kochani,
Starczy o morderstwach, dostalam wreszcie moja Srebrna Lyzeczke, wloska ksiazke kucharska, o ktorej wspomnialam nizej. Oczywiscie juz pierwszego dnia musialam cos z niej ugotowac i z braku czasu na robienie czegos skomplikowanego padlo na spaghetti z brokulami. Nie stalo sie ono wielkim hitem, jak dla mnie, ale L. smakowalo. Za to wczoraj na fali naglego przyplywu energii szybko zrobilam Delizia Al Cioccolato (teraz tylko Thernity musi nam powiedziec, jak to sie wymawia.) Dosc niezwykla mieszanka skladnikow, bo dwa rodzaje cukru i trzy rodzaje maki, a do tego cale morze jajek, 85% czekolada gorzka i zadnego proszku do pieczenia. Ale efekt? Delikatna, rozplywajaca sie w ustach czekoladowa pianka, jak mus rozpuszczajaca sie na jezyku. Chyba nie musze mowic, ze L. zezarl juz prawie wszystko? Udalo mi sie tylko uratowac ostatni kawalek do zdjec. Moze nie wyglada najpiekniej, ale zapewniam Was, ze mozna pasc trupem, takie dobre.
A tu jeszcze zdjecie ostatniego wyczynu chalkowego. Postanowilam, ze nastepnym razem splote chalke z szesciu walkow ciasta, zamiast z trzech, wiec nie wylaczajcie odbiornikow.
A tak w ogole, to jest u mnie L. i kiedy pisalam ta notke, to zapomnialam slowa po polsku i L. postanowil mi pomoc. Zapytal, jakie to slowo po angielsku, a nastepnie wydal wyrok, ze po polsku to na pewno jest ‚brzebrzebrze.’ 

piatek

Ok, wiec bedzie czesc druga, skoro sie domagacie.
Nastepnego dnia, czyli w piatek, poszlam rano do pracy, liczyc pieniadze, bo to wlasnie robie w piatki rano, przed otwarciem.
Alarm oczywiscie wyl przez cala noc, wiec rano takze. Troche pocieszajacy byl fakt, ze skurczybyk troche ochrypl przez cala noc, ale poza satysfakcja, ze nawet alarm ma dosc, to nie pomagalo wiele, szczegolnie, ze pieniedzy nie moglam liczyc na zapleczu, tylko musialam z przodu, gdzie halas byl ogluszajacy.
Po jakiejs godzinie wyszlam wiec do gliniarzy, zapytac sie, czy sa jakies wiadomosci, co do planowanego wylaczenia tego cuda. Wesoly policjant, stojacy na warcie powiedzial, ze okazalo sie, ze alarm jeszcze bedzie okolo tygodnia wyl. Wkurwiona wrocilam do sklepu i po chwili zastanowienia wykrecilam numer do managera regionu. Powiedzialam mu o sytuacji i poinformowalam go, ze jesli ten alarm nie bedzie uciszony tego samego dnia, to ja po weekendzie pojde do takiego tutejszego sadu pracy i zaskarze moje miejsce pracy. Powiedzialam, ze albo ktos przyjedzie i cos z tym zrobi, albo w poniedzialek ide do sadu. Koles odniosl sie do sprawy ze zrozumieniem i powiedzial, zebym wezwala tych naszych ‚inzynierow’ na miejsce i jesli beda mi sprawiali jakies trudnosci, to mam mu dac znac. Tak tez zrobilam, trudnosci oczywiscie byly, bo ‚ee, alarmem to my sie nie zajmujemy, eee, nie to nic nie ma wspolnego z nami, ee, no ja przyjade, ale i tak moze nic nie bede mogl zrobic.’ Powiedzialam, ze nic mnie to nie obchodzi czym oni sie zajmuja i ze zaraz bedzie moj szef dzwonil do ich szefa sie zapytac, w czym klopot. W miedzyczasie policjanci powiedzieli, ze moge wejsc na miejsce zbrodni na chwile i moze mi pozwola wylaczyc alarm. Wprowadzili mnie za lokiec i kazali niczego nie dotykac. Niestety, kiedy pokazalam ktora to skrzynka pokiwali zamaskowanymi na bialo glowami i powiedzieli, ze niestety ta skrzynka musi zostac, tak jak jest. Po jakims czasie przyjechal wreszcie ten niewydarzony inzynier, co to nie mogl przez telefon. Jeszcze raz go zapewnilam od samego wejscia, ze nic mnie to nie obchodzi, ze alarm nie ma z nimi nic wspolnego i ze musi go jakos uciszyc. Koles wzruszyl ramionami, wzial srubokret i rozkrecil cala zabawke, zdjal metalowa obudowe, a potem wyciagnal ze wszystkiego kabel i wreszcie byla cisza…
Lacznie, w ciagu dwoch dni, mialam przyjemnosc sluchac alarmu przez 9 godzin. Jeszcze dzisiaj sie nie czuje soba, a jednym z ciekawszych efektow jeszcze w piatek, bylo to, ze do konca dnia w sumie nie bylam w stanie niczego przeczytac ze zrozumieniem. Alarm sprawil mi wiecej przykrosci i wieksza chyba traume niz to cale morderstwo.
Poniewaz tu we wiosce wszyscy mnie znaja, to juz chyba kazdy opowiedzial mi, co wiedzial o tym kolesiu, ktorego zabito. Slyszalam juz, ze podobno byl narkomanem, chociaz nie wierze w to, bo wynajmowanie mieszkania samemu na glownej ulicy jest malo narkomanskim zachowaniem. Najczesciej powtarzana plotka jest to, ze koles byl gwalcicielem i ze kilka dziewczyn spotkalo to z jego strony i ktos sie wreszcie zemscil. W sumie latwiej jest myslec, ze zginal ktos zly, niz ze to niewinnego kolesia spotkalo. Tyle o plotkach.
Fakty sa takie, ze ktos zadzgal go nozem, kilkakrotnie dzgajac w szyje, a potem podpalil mieszkanie, zeby zatrzec slady.
Dzisiaj juz sobota, czyli od morderstwa minelo 2 dni. Biznes wrocil do normy, malo kto w ogole wspomina cala sprawe, jedynie kwiaty sie walaja przed drzwiami budynku. Policja nawet oddala nam kosze na smieci po przeszukaniu ich, wiec nagle juz jest tak, jakby sie nic nie stalo.

jak z Dextera

Przysiegam Wam, ze w moim DNA jest gdzies napisane ‚musi miec przygody.’ Dzisiaj rano poszlam do pracy. Juz z 300 metrow zauwazylam, ze przy moim sklepie cos sie dzialo i przyspieszylam kroku. Kiedy sie zblizylam, okazalo sie, ze drzwi do sklepu, razem z koszem na smieci sa ogrodzone tasma policyjna, z napisem ‚miejsce zbrodni, wstep wzbroniony.’ Po drugiej stronie tasmy stal policjant, ktory wyjasnil, ze jesli chce wejsc do pracy, to musze zadzwonic na posterunek. Tak tez zrobilam i tasme przesunieto na druga strone drzwi, tak, zebym mogla wejsc. W srodku okazalo sie, ze oczywiscie wyje alarm przeciwpozarowy. To juz nie pierwszy raz i zapewne nie ostatni. Ten luksus, jakim jest ten alarm, dosc regularnie psuje sie i wyje godzinami i czesto zadnym sposobem sie go nie da wylaczyc. Tym razem jednak bylo gorzej, bo korytarzyk, gdzie jest skrzynka do wylaczania alarmu, to juz tym razem naprawde miejsce zbrodni, wiec nie wolno mi tam wejsc i go wylaczyc. Ok, zapytalam policjana, co sie stalo, powiedzial mi, ze w nocy byl w budynku pozar. Ok, pomyslalam, polaza po budynku z godzinke i sobie pojda, to wylacze wtedy alarm. Zaczelam wobec tego robic inwentaryzacje na zapleczu, troche dlatego, ze generalnie jest ona teraz na tapecie, a troche dlatego, ze sklepu i tak nie bylo sensu otwierac z tym alarmem i tona policji wszedzie, a na zapleczu alarm bylo slychac tak jakby troszke mniej. Godziny mijaly, ja liczylam towar. Raz na jakis czas wychodzilam na zewnatrz, zeby odetchnac od ryczenia alarmu. Przy ktorejs z tych wycieczek zauwazylam, ze na miejsce przyjechala telewizja i kilku fotografow z gazet. Troche mi sie to wydawalo przesadne z powodu glupiego pozaru, no, ale dobra.
Potem w drzwi zapukalo dwoch panow, a raczej zagrzmocilo, bo przez ten alarm inaczej ich nie slyszalam i tak. Otworzylam, jak w amerykanskim filmie, a oni pokazali mi odznaki, powiedzieli, ze sa detektywami i wprosili sie do srodka. Zadali mi kilka pytan i musialam im pokazac nagranie z kamery przemyslowej, ktora pokazuje teren przed sklepem. Kiedy przewijalam dla nich jakas sekwencje w te i z powrotem, w ktoryms momencie nacisnelam guzik, ktory pokazuje, co sie dzieje w tej chwili i zobaczylam nagle, jak wywoza cialo pod przescieradlem, tuz przed drzwiami mojego sklepu. Przerazona zapytalam ‚ktos nie zyje?’
‚-Tak, to bylo morderstwo i proba podpalenia.’ uslyszalam w odpowiedzi. 
Udalo mi sie tylko wykrztusic ‚shit’.
Mowie Wam, kiedy sie jest tak blisko, wrazenie jest wiecej, niz piorunujace, wcale nie tak, jak w telewizji. Okropnosc.
Nagralam im to, co bylo na kamerze na plyte i poszli sobie.
W nastepnych godzinach przed sklepem przewinelo sie bardzo duzo roznych mundurow, a nawet funkcjonariusze w tych bialych kombinezonach i maskach, jak z Dextera, a alarm dalej wyl i wyl.
Staralam sie nie zeswirowac, ale ten alarm jest zaprojektowany tak, zeby wyrwac czlowieka z najglebszego snu, praca przy nim jest prawie niemozliwa. W koncu przyszla dostawa, ktora byla praktycznie najwazniejsza rzecza, na ktora czekalam, policzylam dostawe i poszlam do domu. Kiedy wychodzilam, jeden policjant jeszcze poinformowal mnie, ze niestety oni tez nie moga wylaczyc alarmu, poniewaz jego wycie jest podejrzane i musza to zbadac. W tym celu musi przyjechac specjalista skadstam, wiec jutro tez na pewno bedzie jeszcze wyl.
Nie wiem, co bylo dla mnie gorsze, morderstwo, czy 6 godzin alarmu i perspektywa alarmu jutro. Mialam byc w pracy 9 godzin, ale juz pod koniec szostej godziny zaczelam plakac z bolu i brzeczenia w uszach, a teraz jestem w domu juz od dwoch godzin i wciaz go slysze.
No i to morderstwo… Zakluczylam dzisiaj drzwi takze na drugi zamek, pierwszy raz od kiedy tu mieszkam.

Srebrna Lyzeczka

W roku 2010:
- dostalam awans,
- rozpoczelam studia,
- zaczelam mieszkac sama w apartamencie z mega widokiem,
- weszlam w nieswiety i niemalzenski, ale jaki cudowny przeciez zwiazek z L.,
- kupilam sobie nowy komputer z oszczednosci, a nie na kredyt,
- ugotowalam cale morze potraw, w tym wiele nowych, z ktorych wiekszosc sie udala i swietnie wyszla i mialam z tego bardzo duzo radosci,
- zdalam dwa egzaminy na w/w studiach,
- na czas dalam do naprawienia wszystkie usterki w samochodzie (a takze zaplacilam za te naprawy przeciez,) tak ze zdalam przeglad za pierwszym razem (strasznie sie tym stresowalam),
- ubralam choinke na swieta i zrobilam prawdziwe swieta w swoim domu
- z duma oraz ze wsparciem L. olalam wielkie imprezy na Sylwestra, wspaniale sie we dwoje upilismy w domu i gadalismy do rana.
W nagrode za to wszystko, co powyzej kupilam sobie wlasnie przez internet legendarna "Srebrbna Lyzeczke" – podobno najwazniejsza ksiazke kucharska Wloch, do ktorej przepisy zostaly najpierw zebrane w latach piecdziesiatych we Wloszech, a dopiero w 2005 roku pierwszy raz przetlumaczono ja na jezyk angielski i niemiecki. Na pewno Thernity bedzie wiedziala o tej ksiazce wiecej, niz ja, ale ja jestem podekscytowana i czekam na paczke od Amazona!
Nowy roku 2011! Co takiego zrobie w ciagu nastepnych dwunastu miesiecy, zeby przebic rok 2010, a nawet jesli to mi sie nie uda, to jak potoczy sie moje zycie?
Pozdrawiam wszystkich moich czytelnikow i przyjaciol i mam nadzieje, ze dla Was i dla mnie wszystko potoczy sie dobrze.