Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Homemade banana bread Recipe on my blog bananabread banana homemadehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Homemade banana bread. Recipe on my blog. #bananabread #banana #homemade #delicioso #lovecarbstoomuch
  • When your homemade ravioli look like laundry that fell offhellip
    5 dni ago by tattoomybroccoli When your homemade ravioli look like laundry that fell off the line but you still can't wait to eat it! #homemade #ravioli #homemaderavioli #tortellini #yummy #delicious
  • Good to have some jelly jello freiagele jelly yummy raspberries
    3 dni ago by tattoomybroccoli Good to have some jelly. #jello #freiagele #jelly #yummy #raspberries
  • My Autumn obsession Autumn loyd loydtea plumandcinnamon
    1 dzień ago by tattoomybroccoli My Autumn obsession. #Autumn #loyd #loydtea #plumandcinnamon
  • Homemade cinnamon applesauce loaf! applesauce cinnamon cake instacake delicioso
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Homemade cinnamon applesauce loaf! #applesauce #cinnamon #cake #instacake #delicioso
  • Cinnamon Applesauce Loaf albeit in a square form as wellhellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Cinnamon Applesauce Loaf, albeit in a square form as well as loaf. Recipe on my blog. #loaf #baking #instabake #homemade
Październik 2010
P W Ś C P S N
« wrz   lis »
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38840
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Październik 2010

spoko, mozna pracowac

Chcialam napisac notke juz dobry tydzien temu, ale wszystko sie stalo naraz. Tak wiec najpierw byla zasluzona wolna niedziela. Ja bylam zmeczona, jak pies, a L.wyciagnal mnie na wycieczke do lokalnej dystylerni whiskey Jameson. Ja lychy nienawidze, ale poszlam tam z otwartym umyslem, pamietajac, ze sa ludzie, ktorzy uwielbiaja ten trunek.

Najpierw byla wycieczka po budynkach, gdzie oczywiscie mnie najbardziej zainteresowaly informacje o ciezkim zyciu pracujacych tam niegdys ludzi. Okazuje sie, ze nieprzerwane przez kilka godzin noszenie na plecach stukilowych workow na piate pietro bylo tam norma. Tak, jak i stanie praktycznie w palenisku i dorzucanie do niego wiecej paliwa. Ale okazuje sie za to, ze podczas pracy dostawalo sie do picia gotowy produkt. No, to spoko, mozna pracowac. Teraz caly zabytkowy zespol budynkow jest chlodny, pusty i cichy, a whiskey produkuje sie w nowszych budynkach, do ktorych nie ma wycieczek, ale nie wyobrazam sobie, zeby dawali alkohol, zeby sie lepiej pracowalo. Tak, czy siak, po wycieczce byla degustacja. Dali nam na sprobowanie Johnny Walkera, swojego Jamesona i Jacka Danielsa. Dla mnie to wszystko byl megahardkor, chodzilo o porownanie smaku, bo podobno Jameson jest przeciez taki lagodny. Mi bolesnie wykrzywialo twarz i wywalalo zoladek na druga strone po kazdym lyku, ale staralam sie byc twarda.L. nie pil, tylko z przyjemnoscia patrzyl, jak sie mecze.

Potem zrobili nam, biednym ofiarom wycieczki, jeszcze po duzym drinku, ktorym ja sie skutecznie upilam. Mialam nadzieje, ze dzieki tej wycieczce polubie whiskey, ale ten napoj sie po prostu ze mna w ogolenie zgadza. Jeszcze teraz na sama mysl robi mi sie troche nieprzyjemnie.

Potem bylo oczywiscie jedzenie u Wlocha, a potem juz nagle poniedzialek, czyli studia.

Jezdzenie 60km na studia po osmiu godzinach pracy okazuje sie, ze jest meczace.

Do tego sie rozchorowalam. No bo kiedy, jak nie teraz?

Od kiedy rzucilam palenie, zaczelam pic wode i duzo chodzic, generalnie nie choruje, ale w koncu jak moj organizm uslyszal, ze teraz bedzie praca plus cos nowego, czyli stresujace studia, to szybko trzeba bylo sie rozlozyc na lopatki.Wobec tego ja dalej chodzilam do pracy i szkoly, dalej chodzilam na zakupy piechota (chociaz raz musze sie przyznac, ze w supermarkecie wzielam wozek zamiast koszyka,) i dalej gotowalam zamiast jesc gotowe zarcie. Nie ma, ze boli. Postanowilam udawac, ze nie jestem chora.

A co do studiow?

Stresuja mnie nawalem tematow, o ktorych nie mam pojecia, wykladowcami, ktorzy miela slowa w ustach tak, ze ciezko ich zrozumiec, ksiazka z jednego z przedmiotow, z ktorej mam egzamin w listopadzie, a tu jeszcze 800 stron do przeczytania… Mimo wszystko, na maksa sie ciesze, ze tam chodze, ze cos dzieje sie w moim zyciu, ze nie na zawsze bede pracowac w glupim sklepie z filmami, niewazne, ze jako szef, ale to jest jednak odmozdzajaca robota.

Ciesze sie, ze robie sie coraz madrzejsza!

A L.?

Jest wspanialy, jak zwykle i obiecal, ze pojedzie ze mna do Polski w lato!