Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
Lipiec 2010
P W Ś C P S N
« cze   sie »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38959
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Lipiec 2010

sklepowe przymierzalnie

Najchetniej napisalabym zaraz jeszcze sto notek, a wszystkie o L. Dalej ‚chodzimy ze soba’, czy nie wiem, jak to sie w naszym wieku w ogole nazywa, ale dalej nie mowimy sobie tego slowa na "k." Jak siedze w domu, to non-stop mysle o nim, usmiecham sie do smsow od niego, caluje telefon, kiedy widze slodkie slowa, ktore mi przesyla i w ogole szal sie dzieje jak za czasow, kiedy mialam lat kilkanascie. Kiedy go widze, to az oddychac czasami nie moge, ale jednak oddycham. Uwazam, ze ma najlepsze na swiecie wszystko, kazda czesc ciala, a do tego najseksowniejsze nogi. Hehe, wiem – oszalalam z tymi nogami. Kiedy do mnie mowi, to mi sie wydaje, ze jest najdowcipniejszy na swiecie i w ogole och, jaki madry… W ‚te klocki’, jestesmy do siebie dopasowani, jak dwa kawalki tych samych puzzli, albo moze z milosci mi odebralo rozum i mi sie tylko tak wydaje. Heh, ale sadzac po usmiechu, jaki mam na twarzy to piszac, to raczej mi sie nie wydaje.
Ale.. Chyba jak sie ma lat 27,a nie 17, to sie troche jednak ma wiecej dystansu. Pomimo wszystkich powyzszych objawow, kiedy mam szczerze powiedziec, czy go kocham, tak serio, na zaboj i w ogole slub, dzieci, kredyt na dom i te sprawy, to musze powiedziec, ze nie. 8 miesiecy juz jestesmy razem, moze musi minac jeszcze z osiem, zanim tak powiem.
A troche w innym temacie, to bylam ostatnio na zakupach ciuchowych, troche dlatego, ze jade do Polski i kupowalam prezenty moim ukochanym osobom. Oczywiscie, kiedy juz sie rozgoscilam miedzy wieszakami, nagle znalazlo sie tysiac ubran ‚ w sam raz dla mnie’. Z calym nareczem powedrowalam do przymierzalni.
Pamietam, kiedy bylam mlodsza, na pewno szczuplejsza niz teraz, to sklepowe przymierzalnie byly po prostu dla mnie salonami tortur. Patrzylam w lustro i widzialam okropny, tlusty ksztalt. Strasznie sie wtedy meczylam. Do innych koszmarow, ktore wtedy przezywalam nalezalo ciagle wciaganie brzucha, nieoddychanie, specjalne takie, a nie inne siadanie itd. 
Jak niesamowicie warto bylo po pierwsze wydac kase na terapie i wlozyc w nia wysilek, a po drugie troche sie zestarzec i inaczej patrzec na takie sprawy.
Tak wiec w tej wlasnie przymierzalni, naciagnelam na siebie koronkowa bluzke, ktora okazala sie byc w ogole nie w tym, co trzeba rozmiarze i opinala mnie, jak nie przymierzajac, sznurek opina baleron. Spojrzalam w lustro i… tak mnie rozsmieszyl ten widok, ze zaczelam tanczyc.
A wczoraj siedzialam na podlodze nago po turecku razem z L., jedlismy kolacje i rozmawialismy o jednym filmie dokumentalnym. Kiedys siedzenie po turecku nie wchodzilo w gre, bo wydawalo mi sie, ze taki widok byl nie do przyjecia… Hehe, jak cudownie miec to za soba i po prostu cieszyc sie, ze sie jest zdrowym i calym i ze mozna to szczescie z kims dzielic. A brzuch? L. go uwielbia. :D

makaron z ryba

Bardzo dlugo nie ma notki, a powodow jest duzo.
Najwiekszym w tej chwili powodem jest smierc Taty mojej Najlepszej Przyjaciolki. Bardzo jej wspolczuje, dosc dobrze pamietam jak to jest, kiedy Tata umrze i bardzo mi z jej powodu przykro. Mysle o niej.
Byl u mnie moj maly brat ze swoja mama, zrobili mi w domu dom, czyli, ze obiad na kuchence i te sprawy i bylo mi z nimi bardzo milo. No i wreszcie poznalam mojego brata, ktory jest zajebisty.
Poza tym sa takie male powody. Z okazji recesji obcieli nam w pracy kase o 6,7% i nie mialam pojecia, ze tak mnie to zestresuje… Dosc szybko wydawalo mi sie, ze przeszlam z tym do porzadku dziennego, ale chyba tak sie jednak nie stalo. Nie dosyc, ze musze teraz pracowac dluzej, zeby zarabiac tyle samo, to zarabiam prawie tak samo, jak cztery lata temu, tylko troszeczke wiecej… To moze brzmi, jak zwierzenia rozkapryszonej ksiezniczki, ale ja jestem maniaczka budzetowania i wszystkie wydatki mam rozpisane na pol roku naprzod, wiec teraz jestem z ta kasa troche w dupie i czasami po 10 godzinach w pracy.. No, co tu duzo mowic, jak widze nastepnego klienta, ktory przylazi do sklepu i sie czuje taki zajebiscie wazny i koniecznie chce z managerem rozmawiac, to mam ochote poczestowac go grubszym slowem. Tydzien temu przylazl audytor i dal sklepowi 78%, czyli o osiem wiecej, niz ostatnio. W sumie zajebisty powod do dumy, kiedy pracowalam w innych sklepach, ktorymi kierowali inni, nigdy nie widzialam audytu lepszego, niz 65%. Ale podwyzki z tego nie ma, a ja oczywiscie jestem wobec siebie surowa i sie z tego nie umiem cieszyc, tylko pelen samosabotaz i juz sie martwie, ze co to bedzie, jak nastepnym razem wynik bedzie gorszy… Czy ja mam nawalone we lbie? Tak.
Powod numer tysiac, to przyjeto mnie na studia, wiec nastepna okazja do stresu. W koncu odkladalam na te studia kase juz rok, wiec oesu, co to bedzie jak mnie nie pzyjma, a skoro juz przyjeli, to oesu, zaraz wymysle jeszcze cos, czym moglabym sie przejac.
Na te zmartwienia oczywiscie z predkoscia swiatla zareagowal moj ukochany organizm, czyli wszystkie bole i inne standartowe chorobska sie do mnie przykleily. Chociaz w sumie musze powiedziec, ze niezle mi idzie walka z nimi, jestem z siebie dumna. Codziennie robie swoje kroki, bo juz od dwoch miesiecy nigdzie sie nie ruszam bez krokomierza i moje minimum sie podnioslo z trzech, do szesciu tysiecy krokow dziennie. Takze nie daje sie, nawet po dziesieciu godzinach pracy, kiedy mam ochote tylko sie zaszyc w lozku i spac, a jednak chodze.
Poza tym byl 19. lipca i:
Mialam cudowne urodziny! Najpierw poszlam do pracy, gdzie bolaly mnie jak sam sk…wysyn plecy. Mysle, ze to bylo z nerwow, z okazji, ze urodziny i trzeba sie cieszyc, ze sie jest starym. Zawsze mnie to stresuje i do tej pory, to wywalalam z tego powodu wielka impreze, zeby troche zapomniec o tym stresie, ale w tym roku jakos wszyscy gdzies pojechali itd., wiec bez imprezy. Z bolu plecow sie zdenerwowalam i postanowilam po prostu zapieprzac ciezej i zarzadzilam remanent, bo przeciez nie ma to jak przerzucic 50 kilo cukierkow, zeby je zwazyc. Plecy zaraz uznaly, ze jednak nie beda bolec. Wiedzialam, ze ten sposob zadziala.
Potem udalam sie do domu, gdzie czekal na mnie L., przebralam sie ze trzy razy, co u mnie jest rzadkoscia, a nastepnie poszlismy do lokalnego Wlocha. Ja z kazdej okazji ide do Wlocha, lubie, jak mnie Wlosi karmia. 
Tym razem mi sie poszczescilo, bo byl makaron z zabnica – moja ukochana ryba, ktora cale zycie spedza czajac sie na dnie oceanu i prawie nigdy sie nie ruszajac. Od tego lezenia tam na samym dnie pod tym calym cisnieniem chyba, kiedy ta leniwa ryba trafia na moj talerz, to ja szaleje z rozkoszy. Wiec zezarlam makaron z ryba i popilam Peroni. Potem przerzucilam sie na wino, bo posmakowalam troche od L. Zamowilam od razu pol butelki, w koncu to moje urodziny. Poprosilismy o chwile przerwy przed deserem, wiec nie moge powiedziec, ze w pelni pamietam jak jadlam to tiramisu… Do tego byla caly czas wielce romantyczna i cudowna konwersacja z L. z patrzeniem w oczy i trzymaniem za rece. Potem juz sie prawie zrobila dziesiata, czyli gorna granica sprzedazy alkoholu w tym kraju, wiec trzeba bylo truchtem do offiego, czyli monopolowego. Tam oczywiscie zakupilismy wino, ktore potem pilismy u mnie w domu, ja niesamowicie gadajac jak najeta, a L. sluchajac mnie z uwielbieniem, w czym jest niesamowicie dobry zreszta.
A potem urwal mi sie film, ale zostalam poinformowana, ze nie stawialam oporu przy usuwaniu odziezy, a nawet poslusznie przewracalam sie po lozku we wskazanych kierunkach, zeby ulatwic proceder.
Tak bylo…