Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Cinnamon Applesauce Loaf albeit in a square form as wellhellip
    6 dni ago by tattoomybroccoli Cinnamon Applesauce Loaf, albeit in a square form as well as loaf. Recipe on my blog. #loaf #baking #instabake #homemade
  • Homemade cinnamon applesauce loaf! applesauce cinnamon cake instacake delicioso
    7 dni ago by tattoomybroccoli Homemade cinnamon applesauce loaf! #applesauce #cinnamon #cake #instacake #delicioso
  • When your homemade ravioli look like laundry that fell offhellip
    2 dni ago by tattoomybroccoli When your homemade ravioli look like laundry that fell off the line but you still can't wait to eat it! #homemade #ravioli #homemaderavioli #tortellini #yummy #delicious
  • Homemade banana bread Recipe on my blog bananabread banana homemadehellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Homemade banana bread. Recipe on my blog. #bananabread #banana #homemade #delicioso #lovecarbstoomuch
  • When your Sunday chicken gets a bit burnt on tophellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli When your Sunday chicken gets a bit burnt on top but you don't care because you know it's going to be delicious #chicken #chickenroast #yummy #homemade
  • I have the best boyfriend who made me a dairyhellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli I have the best boyfriend who made me a dairy free omelette for breakfast #breakfast #omelette #omelet #homemade #lovelyfood #instagood
Maj 2010
P W Ś C P S N
« kwi   cze »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38828
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Maj 2010

raport ze stanu kuchni i zoladka

CZESC I

Dzisiaj postanowilam, ze po pracy ugotuje cos na szybko, bo bede przeciez zmeczona. No i bylam, naprawde. Przyszlam do apartamentu, za oknem wieje i pada, wszedzie ciemno i zabralam sie za zmywanie, ktorego mialam pod dostatkiem. Weszlam tylko na chwile na moje ulubione allrecipes.co.uk i naprawde nie wiem, kiedy to sie stalo, ze zrobilam pizze od zera, razem z ciastem itd. Do tego wszystkiego sie okazalo pozniej, ze nie mam cebuli, ani sera zoltego. Mialam za to parmezan i troche brie. Wyrob okraszony grzybami portobello, papryka i brokulami jest w piekarniku. Dam znac, czy bylo jadalne.

CZESC II
Jadalne, to malo powiedziane. Bylo tak przecudowne i niemozliwie smaczne, ze juz nie wiem w ogole jak o tym opowiedziec. Jak zwykle oczywiscie bede to jadla jeszcze trzy dni, bo zrobilam jak dla wojska. 
Czasami sie tak zastanawiam, jakim cudem nikt mi w szkole nie powiedzial, zaden nauczyciel, ze gotowanie, to jest taki magiczny proces, ktory mozesz uruchomic w swoim domu i jak za dotknieciem magicznej rozdzki pozniej wyciagasz z piekarnika takie skarby. 
A jutro mam wolne i upieke chleb bananowy, bo L. mi zjadl wszystkie muffinki, wiec nie mam w domu slodkich wypiekow.

Wybuch na zielono.

Pisze to jedna reka. Odwiedzila mnie rodzicielka, a takze jej rodzicielka, czyli seniorka rodu. Odbylysmy w dniu dzisiejszym wycieczki i chce oglosic, ze jestem calkowicie skonana, stad pisanie tylko jedna odnoga (odreka?)
Pojechalysmy do parku dzikich zwierzat, potem do Cobh, promem do Monkstown, a potem na spacer do Cork. Lacznie to okolo 140km wycieczki plus caly dzien chodzenia itd. Ja to tak czuje w rekach, nogach, glowie i dupie, ze sie naprawde zastanawiam, czy moja ponad osiemdziesiecioletnia Babcia ma w sobie kompozyty metalowe?
Po tych wszystkich przygodach udalo nam sie dotrzec do domu i po misce zurku (mniam mniam) puscilam rodzicielkom film Almodovara ‚Wszystko o mojej matce’ na ich wyrazne zyczenie, a sama zaczelam ubijac jajko na muffinki. Jakby ktos jeszcze nie zauwazyl z poprzednich notek – mam kuchennego pierdolca i nawet raczkami cokolwiek zwiedlymi od calodziennych wysilkow prowadzenia samochodu zabieram sie za pieczenie. Tak wiec podczas, kiedy z ekranu dobiegaly dialogi typu: "Bylam kierowca ciezarowki zanim zrobilam sobie cycki. Ale rzucilam to i zostalam kurwa." ja spokojnie mieszalam make tortowa z kukurydziana. I kiedy juz wszystko prawie mialam gotowe do wstawiania do pieca i chcialam tylko dodac proszek do pieczenia, to okazalo sie, ze sie mi ten cud skonczyl. Pojscie do sklepu nie bylo opcja z powodu zmeczenia, wiec szczodrze sypnelam wodoroweglanu sodu. Wiedzialam juz, ze moje babeczki beda zawieraly E500b i bede musiala to uwzglednic na opakowaniu, jesli je opakuje, ale liczylam, ze jakos bedzie. Potem sprawdzilam tez, ze dawka smiertelna wodoroweglanu sodu, to 4gramy na kilogram ofiary, wiec uznalam, ze pomimo szczodrego sypania mamy szanse przezyc ten eksperyment. Tak wiec jest juz trzy godziny pozniej, ja zjadlam trzy muffinki i nie zanosi sie, ze padne, chyba, ze ze zmeczenia. Muffinki sa z jagodami, ktore wybuchly w srodku babeczek i zabarwily ciasto na zielono, co mnie troche zaskoczylo. 
Nie mam pomyslu jak zakonczyc ta notke, pozwolcie, ze poczolgam sie na zasluzony odpoczynek.

zachodni wynalazek

Cos czuje, ze dzisiaj wieczorem bede piekla chleb z cukinia. Na obiad kurczak bedzie raczej tez z cukinia. Bo u mnie jakos tak falami sie to wydarza i jak w zeszlym tygodniu bylo wszystko ze szpinakiem (takze chleb,) to teraz bedzie z cukinia.
W zeszly weekend w ogole przegielam pale z gotowaniem i pieczeniem. Najpierw w czwartek narobilam sosu bolognese, z wieprzowina oraz wolowina i gotowalam go 3 godziny i w ogole ojacie! Jak juz przyszlo co do czego, to z przyjemnoscia jedlismy go z L. przez dwa dni na okraglo, z suchym i ze swiezym makaronem. Ale makaron swiezy, to przyznaje, ze L. kupil, bo az taka twardzielka nie jestem, zeby makaron robic, zreszta nie mam praski do niego (jeszcze.)
Potem w piatek rano przed pojsciem do szanownej pracy zrobilam chalke. Dokladnie taka, jak sie zarlo za dzieciaka, urywajac takie okragle jej czastki i pakujac do buzi. Malo pierdolca nie dostalam, jak przyszlo do plecenia tego pieknego warkocza, bo ciasto na chalke przykleilo sie do mnie jak jakis zachodni wynalazek typu ciastolina play doh i po prostu nie dalo sie nic z tego zrobic. Po wyzwoleniu jedej reki z ciastoliny, udalo mi sie siegnac po make i zapanowac nad sytuacja. Przynajmniej do pewnego stopnia. Chalka z tego wyszla przecudowna, jako, ze ja nastepie postawilam w slonecznej plamie przy oknie, gdzie urosla i napuchla jak ropucha, a potem ja upieklam. Zapach byl powalajaco piekny i zaraz mi sie przypomnialo dziecinstwo i Tarnowskie Gory. W odroznieniu od tamtych czasow jednak, z nabozenstwem kroilismy chalke z L. na plasterki i smarowalismy najlepszym maslem, jakie mi sie udalo kupic w lokalnym supermerkado. Takze rwania okraglych czastek nie bylo.
Na tym nie zakonczylam moich kuchennych wybrykow, oprocz tego jeszcze w ten weekend upieklam muffinki z jablkami z pelnoziarnistej maki, ale nie bylam z nich zadowolona, bo nie dosyc, ze jablka za slabo upieczone sa w nich, a L. jest na surowe uczulony, to jakies niewyrosniete wyszly. Wobec tego nie moglam sie oczywiscie powstrzymac i w niedziele upieklam czekoladowe muffinki z kawalkami rozpuszczonej czekolady w srodku. Przepis wzielam z mojej ksiazki kucharskiej o czekoladzie. Upieklam ich wczoraj razem 15 a stan na dzien dzisiejszy jest 2… L. co piec minut z blagajacym spojrzeniem pytal, czy moze jeszcze jedna. W koncu mu zapakowalam cztery na rano do pracy tez i juz mi pisal smsa, ze ‚nom nom’ i ze sa zajebiste. No ba.
A dzisiaj jak wroce z pracy, to bedzie piers z kurczaka nadziewana serem, zawijana w bekon i zapiekana z warzywami, wiec juz sie nie moge doczekac, az bede mogla sie znow uwiazac z kuchni. Naprawde, nigdy nie nie spodziewalam, ze bede taka kuchta. 
L. nie narzeka…

chleb z cukinia

Szczesliwa, szczesliwa, szczesliwa!
Mieszkam w cudownym, dwupokojowym mieszkaniu z widokiem na morze. 
Caly apartament dla mnie, czasami az po nim chodze, kiwajac glowa z niedowierzaniem. Z tego wszystkiego, poniewaz wolno mi wszystko, wystawilam sobie moja maszyne do pieczenia chleba na jeden z moich licznych blatow kuchennych i pieke jak szalona. Od kiedy sie tu wprowadzilam, byl juz chleb francuski, chleb z ziarnami dyni i slonecznika, a ostatnio chleb z cukinia. Bardzo lekki i cudowny w smaku wyszedl ten z cukinia.
Do tego gotuje jak szalona. Nie musze juz nigdzie jezdzic, do pracy mam blizej niz za dzieciaka mialysmy z Axelle do najblizszego sklepu (tzw. ‚Komorochy’), w zwiazku z tym do pracy oczywiscie chodze. Samochod stoi na parkingu po piec dni z rzedu i sama jego obecnosc nagle odczuwam jak jakis luksus. 
Z gotowania juz byla piers z kurczaka pod beszamelem, wegetarianskie spaghetti ‚po bolonsku’, piers z kurczaka nadziewana serem brie, indyjskie curry keema z ryzem, a dzisiaj (poniewaz nie odwiedza mnie uczulony na orzechy i krecacy nosem na owoce morza L.) stir-fry z orzechami nerkowca i soczystymi krewetkami, ktorych skorki pekaja z cudownym dzwiekiem, kiedy je przegryzam.
Przy okazji ogladam wlasnie ‚To Skomplikowane’ i strasznie mnie smieszy. Nie wiem, czy ja juz jestem stara, czy lubie filmy dla starych ludzi, ale film polecam. Zdecydowanie jest to nastepne DVD, ktore odloze w sklepie na moja polke rzeczy czekajacych, az je kupie. Pewnie sie doczeka bonusa bozonarodzeniowego, ktory jest nam wyplacany w bonach do wlasnego sklepu (co za tanie chujki).
No dobra, a przechodzac juz do rzeczy (wspanialej rzeczy), to wreszcie jestesmy razem z L.! Jakos wreszcie porozmawialismy o tym wczoraj i pokiwalismy do siebie znaczaco glowami i juz wiedzielismy, ze juz mozemy wreszcie mowic, ze jestesmy razem. Caly wieczor spedzilismy gotujac, jedzac, ganiajac sie po apartamencie i ciagle powtarzajac te nowe slowa: boyfriend i girlfriend. I jestem taka szczesliwa. A dzisiaj nawet kilka razy znow wyjrzalo zza irlandzkich chmur cudowne slonce!