Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
Kwiecień 2010
P W Ś C P S N
« mar   maj »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38959
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Kwiecień 2010

pociagi

Przeprowadzka juz naprawde niedlugo. Pare dni temu siedzialam u amerykanskiej S. i skarzylam sie, ze tak mi ciezko sie zorganizowac, zeby sie przeprowadzic, az w koncu on ami uswiadomila, ze jak nie wezme i nie postanowie kiedy, to sie nigdy nie przeprowadze. Usiadlam wiec rano w pracy z kawa i postanowilam, ze w poniedzialek. Zadzwonilam do landlorda i do pana z vanem i juz.
Przeprowadzki zdecydowanie nie sa czyms, co lubie robic, chociaz daja niepowtarzalna okazje do wyrzucenia bardzo wielu rzeczy, a wyrzucac uwielbiam. Wynioslam juz nieprzebyte gory roznej masci przedmiotow, papierow i szmat na smietnik. Wspolokatorzy chyba nie sa zachwyceni tym, ze nie maja gdzie wyrzucac smieci, ale na pewno ulge im przynosi mysl, ze to juz niedlugo.
Dzisiaj rano zapomnialam okularow, wiec droga do pracy byla jeszcze mniej przyjemna, niz zazwyczaj. Widzialam glownie zabrudzenia na wlasnej szybie, a nie za bardzo cokolwiek innego za ta szyba. Lubie jezdzic samochodem, ale te 120km dziennie daja mi w kosc i nie jest w stanie ich oslodzic nawet przeprawa promem. Troche humor poprawia mi czasem radio, szczegolnie ich poranny konkurs z podchwytliwymi pytaniami. Takimi, jak naprzyklad te:
Zostala ci tylko jedna zapalka, w pokoju jest kominek, swieczka i lampa naftowa. Ktora rzecz musisz zapalic najpierw, tak zeby w efekcie wszystkie te rzeczy byly zapalone?
Albo to:
Gosc w restauracji skarzy sie kelnerowi, ze w jego herbacie jest mucha. Kelner z przeprosinami serwuje nowa herbate. Po chwili gosc juz wie, ze to ta sama herbata, ktora pil wczesniej. Skad to wie?
A dzisiaj rano bylo to:
Pociag 1 wyjezdza ze stacji A o godzinie 8 rano z predkoscia 80km/h i jedzie ze wschodniego na zachodnie wybrzeze. Pociag 2 wyjezdza ze stacji B  o godzinie 9 rano z predkoscia 90km/h i jedzie z zachodniego na wschodnie wybrzeze. Odleglosc staci A od stacji B wynosi 3000km. Ktory pociag bedzie blizej zachodniego wybrzeza, kiedy sie spotkaja.

zyrafy

Troche juz sie rozluznilam w mojej nowej sytuacji. W ramach niespodzianki od firmy przyszedl do mojego sklepu audyt, kiedy mialam wolne, tak wiec nie mialam zadnych szans sie bronic. Facet z audytu, jak zwykle, swoim powolnym szczegolowym sposobem przedarl sie przez wszystkie moje papiery, jakies raporty i segregatory i dal mi o wiele wyzsza ocene niz sie spodziewalam. W ramach celebracji byly nastepnego dnia lody i wino. 
Na froncie norweskim jest slodko i cudownie, dzisiaj rano dostalam smsa, w ktorym zostalam nazwana ‚krolova’, wiec czego wiecej chciec.
Poza tym juz chce na maksa sie przeprowadzic, moj dom wyglada coraz dziwaczniej z kartonami poustawianymi doslownie wszedzie. 
Codziennie w drodze do pracy wjezdzam samochodem na prom, zeby przeprawic sie przez rzeke, potem jeszcze tylko most, zeby sie przeprawic przez odnoge tej samej rzeki i juz prosta mniej wiecej droga do pracy. W miedzyczasie mijam Castlemartyr, Ballintotis i Killeagh. Cale to jezdzenie 120km dziennie mnie czasem naprawde dobija.
A w miedzyczasie w Focie urodzila sie zyrafa, wiec poszlismy z L. robic zdjecia zyrafom.

budyn

Ok, przetrwalam juz prawie dwa tygodnie w nowej pracy. Sama nie wiem, jak mi sie to wszystko udalo, szczegolnie, ze nowa praca wymaga ode mnie ciaglego bycia wredna czarownica wobec wspolpracownikow. Jestem nia, ale nie sprawia mi to radosci. Nie jest wcale fajnie ciagle komus mowic, ze zle cos zrobil i patrzec jak glupkowato kiwaja glowa. Z drugiej strony baba z HR powiedziala, ze mam od razu do niej dzwonic jak tylko jedna rzecz zrobia zle. I co? Wyrzuce ich? Poki co zaden sie nie nacial na tyle, zebym rzeczywiscie miala powody ich wyrzucac, ale i tak wszystko zapisuje i robie czesto zdjecia tego, jak sklep wyglada po ich wysilkach, wiec jakbym potrzebowala ich wywalac, to bede miala za co. 
Moje nowe miasteczko jest urocze, ale o tym juz wiem od klku lat. Chyba nie ma takiej odwiedzajacej mnie osoby, ktorej bym tam nie zaciagnela, a teraz tam jestem codziennie. Ogladalam juz apartament, do ktorego mam nadzieje sie wprowadzic pod koniec kwietnia. Z dwoch pokoi jest widok na morze, wiec juz sie nie moge doczekac przeprowadzki. Do tego okazalo sie, ze nie ma tam gazu, wiec moge sie wypisac z Bord Gais i nie beda mi juz zawracac glowy rachunkami, a przede wszystkim oddadza mi depozyt, ktory wcale nie byl maly. 
A niedawno byl dzien wolny, ktory swietowalismy razem z L., ktory ostatnio sobie w pracy zazyczyl wtorki wolne na nastepne cztery tygodnie, zeby je spedzac ze mna. Nie nazywamy sie oficjalnie para, ale on sobie ustawi dni wolne pod moj grafik… Ta..
Swietowalismy poprzez w miare wczesne wylonienie sie z lozka, czyli okolo jedenastej, co u nas, jak wiadomo jest dosc powaznym sukcesem, bo zostanie razem w lozku wydaje sie zawsze bardzo kuszace. Piechota poszlismy do piekarnio-kawiarni, gdzie zjedlismy bulki z goracym krzyzem, w koncu jest Wielkanoc, nie? Ja oczywiscie do tego musialam wypic latte, bo jak to okreslil L., ja jestem osoba, ktora pije kawe wszedzie, tylko nie w domu. Nie jest to prawda, bo w domu tez pije. Zamowilismy tez do tego po wielkim ciachu, L. wzial z budyniem, ktory bardzo lubi, a ja wzielam ciacho z dwiema ogromnymi truskawami na samym srodku. Niestety jak juz przebrnelam z przyjemnoscia przez bulke z goracym krzyzem, to nie bylo mowy o truskawach. Zapakowali mi wiec ciacho do torebki i jadlam je nastepnego dnia jadac rano do pracy.
Potem poszlismy do banku, bo ja musialam zaplacic costam, a L. ostentacyjnie ominal bankomat na zewnatrz banku, mowiac, ze on sobie skorzysta z tego, ktory na pewno jest wewnatrz banku, na co ja musialam mu przypomniec, ze tu nie Oslo, a Carrigaline, wiec wyjmuj kase, poki bankomat w ogole raczy dzialac.
Nastepnym razem udalo nam sie dojsc do jakiejs wzglednej przytomnosci umyslu o osmej wieczorem, kiedy to glod uniemozliwial mi juz inne przyjemnosci i zeszlam na dol gotowac, po czym dolaczyl do mnie L., ktory kierowany glodem tez postanowil wstac, szczegolnie, ze jednak samemu w lozku, to nie to samo. Nagotowalismy jakichs wynalazkow, ktorych nam jeszcze starczylo na nastepny dzien do pracy. 
Czyli dzien sie udal i na chwile przynajmniej zapomnialam o tym pieprzonym sklepie i leniwyh chujach. Bylo dobrze. A teraz modlcie sie, bo musze biec znowu do fakanej pracy.
A bulka z goracym krzyzem jest tu: 
http://en.wikipedia.org/wiki/Hot_cross_bun