Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • When your homemade ravioli look like laundry that fell offhellip
    2 dni ago by tattoomybroccoli When your homemade ravioli look like laundry that fell off the line but you still can't wait to eat it! #homemade #ravioli #homemaderavioli #tortellini #yummy #delicious
  • Homemade cinnamon applesauce loaf! applesauce cinnamon cake instacake delicioso
    7 dni ago by tattoomybroccoli Homemade cinnamon applesauce loaf! #applesauce #cinnamon #cake #instacake #delicioso
  • Cinnamon Applesauce Loaf albeit in a square form as wellhellip
    6 dni ago by tattoomybroccoli Cinnamon Applesauce Loaf, albeit in a square form as well as loaf. Recipe on my blog. #loaf #baking #instabake #homemade
  • When your Sunday chicken gets a bit burnt on tophellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli When your Sunday chicken gets a bit burnt on top but you don't care because you know it's going to be delicious #chicken #chickenroast #yummy #homemade
  • I have the best boyfriend who made me a dairyhellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli I have the best boyfriend who made me a dairy free omelette for breakfast #breakfast #omelette #omelet #homemade #lovelyfood #instagood
  • Homemade banana bread Recipe on my blog bananabread banana homemadehellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Homemade banana bread. Recipe on my blog. #bananabread #banana #homemade #delicioso #lovecarbstoomuch
Luty 2010
P W Ś C P S N
« sty   mar »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38828
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Luty 2010

raz w tygodniu, bo tak jest zdrowo

Az mi wstyd znowu pisac, ze mi dobrze, ale tak po prostu jest. Moze powinnam odpuscic wstyd i po prostu cieszyc sie z tego. W koncu w lipcu zeszlego roku jak spadlo na mnie wszystko naraz, to mi nie bylo tak wesolo. Byl i niewdzieczny kutas, ktory mnie rzucil i Babcia w szpitalu i jeszcze troche wiecej przyjemnosci, wiec liczylam wtedy na to, ze kiedys w przyszlosci bedzie lepiej. I jest.
Szczegolnie szokuje mnie to, jak dobrze mi bez chlopa w domu. Zawsze myslalam, ze tego wlasnie chce: chlopa w domu, zeby mi dotrzymywal towarzystwa i zebym sie zawsze czula kochana. Nie umialam sama siebie kochac, wiec musialam innych do tego zatrudniac… Niewdzieczne to zreszta bylo dla nich czesto zadanie, bo chocby nie wiem jak mnie kochali, ja nie umialam tej milosci od nich wziac i poczuc, tylko slizgalam sie po powierzchni. Czesto oni wtedy sie jeszcze bardziej starali mi okazac jak mnie kochaja i to byl znowu z ich strony nieswiadomy blad, bo kiedy tylko ja ta milosc poczulam, to najchetniej sie robilam podejrzliwa i zastanawialam sie, co z takim Z. czy innym T. nie tak, ze on zamiast cos ciekawego robic ze swoim zyciem, to mnie kocha. No, bez sensu przeciez.
Tak wiec czasami mysle o nich wstecz i mysle sobie, ze dostaliscie Panowie ten zly koniec kija, przykro mi. Teraz jestem generalnie fajniejsza. :)
Nie chce sprawiac falszywego wrazenia, ze teraz mi na mezczyznach nie zalezy. Oczywiscie, ze dalej marze o wielkiej milosci, chcialabym wyjsc za maz i miec dzieci, ale… Nie musze. 
Poza tym jak mi teraz przyjemnie ogladac komedie i jakies filmy, ktore interesuja mnie tylko i nie musiec isc na zadne ustepstwa. Juz od paru miesiecy u mnie na ekranie nie bylo superbohaterow, lasek w obcislych ciuszkach z lateksu, ani zadnych innych meskich glupot. Zadnych Terminatorow, Transformersow, ani innego meskiego badziewia. A tym bardziej meczu. Mecz w moim pokoju jest przeszloscia juz. Kolo lozka mam syf na podlodze (to moja syfiarska wizytowka swego rodzaju, ze rzucam wszystko pod lozko) i nikt mi nie pierdoli, ze sie chodzic nie da. Ja tu jestem pania, w tym zamku i poki ja chodzic daje rade, to wszystko jest w porzadku. Lody wpierdalam lyzka stolowa, nie zadna lyzeczka do herbaty i nikt mi nie mowi, ze bede gruba. Spie oczywiscie po lepszej stronie lozka i nie musze sluchac o tym, ze go zepchnelam biedaczka na ta gorsza. Tima juz nie ma, zeby mi tak gadal, a L. jest na tyle nowy, ze niech sie czuje wdzieczny za mozliwosc spania nawet u moich stop, jak sobie zazycze (jassne). Rozgladam sie po pokoju i jak sobie wyobraze, jakby mi Tim suszyl glowe o ten balagan, to zaraz sie czuje mu wdzieczna, ze mnie rzucil. W korkach tez mi jest teraz o wiele lepiej. Slucham sobie muzyki na caly pierdolony regulator, tak ze samochod mi caly chodzi. Do tego spiewam na cale gardlo i na swiatlach ludzie sie na mnie patrza z niesmakiem. Niech sie ciesza, ze nie otwieram okien, bo i oni by sie znalezli w mojej dyskotece wbrew wlasnej woli. No i prosze, nikt mi nie sra do ucha, ze ‚nie slysze wlasnych mysli’. Ja sie pytam, o czym ten moj byly tak intensywnie myslal, ze musial wlasnych mysli sluchac? 
Jem, co mi sie podoba. Ryby jak mam akurat taki humor, a nie raz w tygodniu, bo tak jest zdrowo. Miesa o tone mniej zjadam, bo przeciez nie kupuje go po prostu. Bekonu nikt mi rano pod nosem nie smazy i mnie tym nie denerwuje. Chleba w domu nie mam, poki sobie nie upieke, wiec tez nie wpierdalam tego gabczastego gowna ze sklepu. Jem to, co mi akurat pasi, czyli gotuje rozne dobre rzeczy i z nikim sie nie musze dzielic. Sniadanie jem w postaci rogalika ze sklepu i tez od nikogo nic na ten temat nie slysze.
No, czy zycie nie jest piekne?
Ale przy okazji jest slodko z L. i w zyciu mi sie tak nie chcialo nie spieszyc, jak teraz. Kiedy wspominam jakies wczesniejsze historie, to mam wrazenie, jakbym sobie wrecz wmowila, ze tego, czy owego kochalam, bo chcialam miec ten zwiazek i to cos w zyciu, na czym ci zalezy. W koncu ich zawsze zaczynalam kochac, nie klamalam im nigdy, ale… Szkoda, ze nie umialam dac sobie troche na luz i poczekac z tymi uczuciami. Za to teraz jest mi tak cudownie, pieknie i dobrze… I juz jednak sie ciesze na te Walentynki jak szalona i juz dwa razy przymierzalam sukienke i piecdziesiat razy sie w niej obracalam przed lustrem i caly czas sie zastanawiam nad takimi sprawami najwyzszej wagi jak ‚jaka ubrac bielizne’ i czy ponczochy samonosne, czy na podwiazkach. Moze sonde powinnam na blogu zamiescic na ten temat po prostu. :D Ale wracajac do tematu, to faktem jest, ze cisnienia nia ma tam, gdzie nie ma go byc i jest to dla mnie calkiem nowe, bardzo podniecajace doswiadczenie.
A na deser zdjecia z wizyty. Jeszcze Was nimi pomecze, bo jeszcze mam ich troche.
Na pierwszy ogien idzie w domu pieczony chleb:
Rozne z wycieczek: (zajebiste buty, nie?)
Moja Axelle:

znowu siodmy luty

Dzisiaj mija piec lat, ok kiedy zmarl moj Tata. Mialby teraz 49 lat…
Mam jego zdjecie w pokoju ustawione tak, ze zawsze go widze i codziennie o nim mysle. Jedno, co sie zmienilo na lepsze, to gdzies pod koniec 2009 roku chyba wreszcie pozwolilam mu odejsc, przestalam plakac po nocach, przestalam blagac go, zeby wrocil.
Kocham go tak samo mocno, jakbym go widziala wczoraj.
Zrobilam sobie krzywde troche, na wlasne zyczenie oczywiscie. Mianowicie znowu mam problem z facetem (to cos nowego, nie?) Otoz zblizaja sie Walentynki, ktorych postanowilam nie spedzac siedzac na dupie w domu, jako ze mam wolny weekend, co u mnie nie jest zawsze gwarantowane. W zwiazku z powyzszym nie czekalam az szanowny L. zaczai sytuacje i dojdzie do wlasciwych wnioskow, tylko wzielam, wymyslilam co chce robic, szybko skonsultowalam z nim przez czat na gmailu i zabukowalam. 
I tu zaczynaja sie schody. Znaczy sie on sie ucieszyl niesamowicie z planu i generalnie nie ciagne go przeciw jego woli, ale… Jak juz zabukowalam, to sie tak poczulam, ze juz jest wszystko gotowe, ze juz go mam i posiadam tego kolezke, przez co on sie staje taki jakis malo interesujacy… Ja sama oskarzam mezczyzn, ze oni chca tylko gonic, a jak zlapia, to juz nie chca, a nie jestem o wiele lepsza. Prosze, jaka hipokryzje u siebie wykrylam!
Hipokryzja swoja droga, ale co ja teraz zrobie? Normalnie sie prawie przestalam cieszyc z tych calych Walentynek i z tej sukienki, ktora sobie na ta okazje kupilam… 
Ja chyba naprawde chwilowo jestem uczulona na zwiazki i przysiegam, niech mu do lba nie przyjdzie podczas tych calych Walentynek sie zapytac, czy ja bym moze szanownie chciala byc razem, bo odpowiedz bedzie negatywna.
Generalnie znowu sie martwie o to, czy ja w ogole umiem sobie znalezc faceta, ktory mi sie nie da tak zbalamucic i da mi troche popalic (ale nie az tak, jak zonaty Brandzyliano…)
A tu zdjecia z pobytu Axelle (ale nam bylo dobrze.)