Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
Grudzień 2009
P W Ś C P S N
« lis   sty »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38959
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Grudzień 2009

mialam racje, jak zwykle

Za kazdym razem, kiedy poznam faceta, to on gdzies wyjezdza. Ten przynajmniej tylko na 5 dni,w odroznieniu od poprzedniego, ktory zniknal na dwa i pol tygodnia. Wiec siedze w domu, znowu mam wolne, ktorym staram sie nacieszyc, bo nastepnie czeka mnie 7 dni pod rzad ciezkiego zapierdolu, z sylwestrem i pierwszym Stycznia wlacznie. 
Siedze, jak znudzona Amerykanka, ogladam babskie filmy, popijam zimna kawa – tego nauczylam sie od mamy, wpierdalam dobre jedzenie, ktorego mam w lodowce pelno, w duzej czesci norweskiego, lacznie z pasta kawiorowa, ktorej zazdrosci mi wspolokatorka. Cale to jedzenie, ktore nagromadzilismy z norweskim L. po to,zeby je zjesc podczas swiat, ale bylismy zajeci doprowadzaniem sie na granice smierci glodowej poprzez wielogodzinne zajecia sportowe…
Jestem jak w jakiejs bajce, az boje sie, co sie teraz okaze. Tym razem chyba nie dowiem sie o zonie i dzieciach trzymanych w zanadrzu? Spotkalam kogos, kto do mnie pasuje, jak kawalek ukladanki. Nagle nie musze sie zmieniac dla niego, nie musze chudnac, nie musze zmieniac fryzury, ani w ogole niczego nie musze, moje jedyne zadanie w tym wszystkim to widziec, jak patrzy na mnie z uwielbieniem i nie wpadac z tego powodu w paranoje. To nie jest takie proste, chociaz w ostatnim roku duzo sie dla mnie zmienilo i generalnie serce mialam zlamane juz pare razy w zyciu i wiem, ze od tego nie umre, wiec rownie dobrze moge po prostu ‚give it all i got’ i cieszyc sie chwila. Poza tym czemu ma mnie ktos nie uwielbiac i podziwiac? Cos jest ze mna nie tak?
Niedlugo przyjezdza moja najnajlepsza przyjaciolka Axelle. Czekam na to juz od paru miesiecy i jestem coraz bardziej podekscytowana calym tym planowaniem. Denerwuje sie, ze bede za duzo w pracy i ze sie nie bedziemy wystarczajaco duzo widzialy, no ale chyba tak juz musi byc, ze albo ja w Polsce, kiedy ona pracuje, albo ona w Irlandii, kiedy ja pracuje. Przyjazn, to wielka rzecz w moim zyciu i kiedy moj byly z glupoty odwazal sie na jakis krytyczny komentarz na temat moich przyjaciol, zwyklam mu mowic: ‚They’ll be there for me long after you’re gone.’ I czy nie mialam racji?
Mialam jak zwykle.
Znowu czytam ‚Portnoy’s Complaint’, czy ja tak musze co roku?

pasta z watroby

Norweg wrocil z weekendu w swoim kraju, calowal mnie w szyje, mowil, ze tesknil jak nie wiem co i w dodatku przywiozl mi paste z watroby. No i przekonal mnie, szczegolnie ta pasta z watroby, ktora z chlebem i piklami spozywalismy razem na sniadanie o godzinie pietnastej trzydziesci, kiedy to wreszcie glod nas wygonil z lozka. Przekonal mnie i zaczelam na niego patrzec. I jestem utopiona. Wcale nie jest taki zly w sumie ten Norweg. I patrzy na mnie tak fajnie. 
Ze sniadania o pietnastej trzydziesci bylismy calkiem dumni, bo poprzednio dopiero o siedemnastej nam przyszlo do glowy, zeby zamowic pizze. Tym razem nawet opuscilismy budynek wieczorem, zeby udac sie na kolejny posilek, czyli ucywilizowani teraz juz jestesmy.
Dzisiaj jest tak zwana Wigilia, czyli ze niby on ma do mnie przyjechac autobusem. Bo on prosze panstwa nie ma samochodu, co mnie serdecznie wkurwia i dosc zniecheca do wpadania w milosne sidla. Drugi raz szoferem nie chce byc. No, ale ze niby bedzie mial samochod, tylko musi znowu zrobic prawko, bo tamto stracil. Ja jestem jak Maggie O’Connel z przystanku Alaska, tylko ze zamiast ginac, to moi faceci traca prawo jazdy. Ten za przekraczanie predkosci, a poprzedni za jazde po pijaku. Ciekawe co bedzie nie tak z nastepnym. Do tego ten jest niewdzieczny, bo nie chce jesc krewetek i osmiornic, a to juz przesada. Szczegolnie, ze mam ich pelna lodowke.
A z tym przyjezdzaniem autobusem to jest jak zwykle, czyli juz zamiast rano sie zrobilo okolo szesnastej… Jeszcze troche poczekam i stwierdze, ze w koncu Norwegiem jest, oni tez prezenty otwieraja i daja w Wigilie i moze on postanowil dac mi prezent w postaci usuniecia sie z obrazka i dania mi spokoju oraz wolnej reki w dalszych poszukiwaniach (w jakim kraju postawie nastepna horagiewke?) Bo w sumie bylby to dosc sprawiedliwy prezent i calkiem nie glupi, strata czasu mnie w koncu jednak zawsze denerwuje.
A poza tym to zycze wszystkim wiadomo czego i jak i co. Zaplacilabym komus chetnie, zeby za mnie skaldal te nieznosne zyczenia.
I zajebiscie, ze znowu jest ta pora roku, kiedy sa prezenty.

zakochana w malej kobietce

Bylam na koncercie Rodrigo y Gabriela juz jakis czas temu. Mialam isc, a po koncercie spotkac sie z Norwegiem. Taki byl plan.
Wiec poszlam na ten koncert, najpierw wystalam w kolejce troche czasu, potem sprawdzono mi prawo jazdy i zadano pytania o adres i nazwisko, na wypadek gdybym ja, to nie byla ja, czyli ta sama, co na bilecie. Nie wiem, jaka to robi im roznice. No chyba, ze chodzilo o to, ze tego wieczora tak mlodo wygladalam, ze to moglo byc prawko starszej siostry. Bo przeciez Rodrigo y Gabriela jak graja na gitarach, to tak cisnienie wszystkim na sali rosnie, ze sluchac mozna wylacznie od lat osiemnastu.
Wreszcie w Savoyu, dopchalam sie do samej sceny. Pod wplywem roznych wydarzen w moim zyciu odpuscilam sobie moj dawny chujowy stosunek do spraw, ktory zakladal stanie z boku/ z tylu i unikanie emocjonalnych up and downsow. Teraz pcham sie na sama linie frontu i generalnie ‚Fight Club’ i let go. Dopchalam sie na sam przod, a tam supportem tego wieczora byla Wallis Bird. I zlowila mnie na haczyk jak rybe i teraz jestem zakochana w tej malej kobietce, ktora na maksa wymiata na gitarze i spiewa tak, ze oh, fuck yeah, man. 
Potem, kiedy wreszcie pojawili sie oboje Rodrigo y Gabriela, to przezycia moje siegnely bardzo wysokich czestotliwosci i w ogole msza w kosciele i slub bralam z nie wiem juz kim, tak mi bylo dobrze, wzniosle i wspaniale. Z tego wszystkiego przelecialo mi przez glowe wspomnienie tej umowionej na po koncercie randki i az mnie z obrzydzeniem zemdlilo na sama mysl o takich ziemskich podnietach i nie daj boze jakims seksie. Nawet przez chwile myslalam, zeby odwolac spotkanie, wiedzac dobrze, ze on sie wloczy po miescie nie majac nic do roboty, czekajac az sie skonczy moj koncert. W koncu jednak tak sie zajelam przezywaniem koncertu, lzami w oczach, tupaniem noga, rytmicznym klaskaniem i robieniem zdjec, ze zapomnialam odwolac. Troche zdjelam sobie buty tez, zreszta nie ja jedyna. A mialam powod zdejmowac, bo oczywiscie owladnieta radoscia zycia i pamietajac, ze mam je tylko jedno, zalozylam najpiekniejsze buty jakie posiadam, przy okazji na superwysokiej szpilce. Jasne, ze sa czarno-biale, buty w ogole nie powinny byc zadne inne niz czarno-biale lub cale czerwone. Do tego mialam na sobie super krotka sukienke, w zupelnie nowym dla mnie rozmiarze 14 (niegdys 18) i ponczochy ze szwem z tylu, wiec czulam sie cala wspaniala. Bo powiedzmy sobie szczerze, ubieramy sie glownie dla siebie. 
Skonczyl sie koncert i wyszlam na ulice, smsowo jeszcze ustalilam miejsce niewyczekiwanego spotkania z panem Norwegiem i udalam sie w jego strone. Juz z daleka zobaczylam go, jak stoi i czeka na mnie, caly wysoki i z tym jego smiesznym szalikiem w paski powiewajacym na wietrze. Potem juz nie patrzylam, wiec ten obrazek musi mi wystarczyc jako jego avatar w mojej glowie. Wtajemniczeni wiedza, ze ja na niego nie patrze. Z roznych powodow, troche dlatego, ze mi sie nie podoba, a troche dlatego, ze jakos nie moge, a troche dlatego, zeby sie za szybko nie zakochac. Trzeba miec jakis system obronny, nie?
Pojechalismy potem do mnie do domu, a nastepnego dnia mielismy oboje wolne, wiec spedzilismy caly ten dzien robiac nic innego, tylko TO. Troche rozmawialismy tez, ale nie udawalo nam sie, bo znowu chcielismy robic TO. Ja wiem, ze on mi sie z wygladu nie podoba i mama mnie nawet pyta, jak ja moge z nim isc do lozka, jesli mi sie nie podoba.. No jakas logika jest w tym pytaniu, ale… Po prostu jakos moge i nie tylko, ze moge, to pasujemy do siebie jak dwa puzzle. Lepiej niz po dwoch latach dopasowywania sie z T. i lepiej niz w ogole chyba calkiem kiedykolwiek z kimkolwiek. Ja sie tylko boje, ze jestem znowu zamroczona uczuciami i sie potem przebudze i sie okaze, ze wcale nie jest tak fajne, tak jak bylo z Brazylijczykiem. Poki bylam pod ciezkim jego wrazeniem, to mi sie wydawal boski w lozku, a potem ostatni raz tak na zimno i wyszlo szydlo z worka, ze nieczuly, ze mu sie spieszy i ze w ogole caly nietaki i jak ja w ogole z nim moglam? Chyba by mnie Brandzyliano juz nie przekonal, zeby sie z nim przespac, chocby nie wiem jakie wino i jakie krewetki i jakie swiece sie palily po calym domu…
A wracajac do pana Norwega, to ktos ostatnio napisal gdzies na necie, ze fajnie by bylo, jakby istnial mikser do facetow. Och fajnie by bylo, fajnie. Ja bym troche pomiksowala, zeby Norweg pozostal Norwegiem, ale mowil po portugalsku tez, ale to by byl bajer. Poza tym bym pomiksowala, zeby nie byl az takim nerdem i zeby byl mniej niesmialy, bo az bym go czasem potrzasnela, a to nie jest dobry znak. Moglby troche tej brazylijskiej glupiej dumy miec, nie obrazilabym sie.
A Rodrigo y Gabriela wygladaja tak:
A to Wallis Bird:

babelek

Miedzy zonatym Brazyliano i Norwegiem nie minelo nawet tyle czasu, zeby odrosly mi wlosy na nogach. A nie mowilam, ze bedzie Norweg? 
Jest slodko i jest przezajebiscie. Sa smsy z rana i czat na gmailu wieczorami. Jestesmy wolni, mieszkamy w tym samym miescie, moglibysmy sie widywac codziennie, ale jestesmy bardzo cywilizowani, trzymamy sie limitu trzy razy w tygodniu, reszta dni na gmailu i przez telefon. Dawno tyle nie wydawalam na telefon. Przy okazji znowu wrocil temat mojego ‚szwedzkiego’ akcentu. Juz to slyszalam jak tu pierwszy raz przyjechalam i do tej pory jak ktos ma zgadnac skad jestem, to czesto zgaduje, ze gdzies ze Skandynawii. Norweg uwaza, ze mam szwedzki ‚ton’ jak mowie. Chcialabym wiedziec skad to sie wzielo, naprawde. 
Dzisiaj wreszcie mam wolne, tak jak i jutro. Musze zejsc z mojego wzgorza do wioski i kupic nowe gacie do pracy, bo te najnowsze nie dosyc, ze spadaja mi znowu  z zadka, to sie okazalo, ze wedlug nowych zasad w pracy nie moga miec paskow, kratek, ani nic, tylko calkiem czarne. Wiec bede sie musiala wybrac znowu na przymierzanie spodni na moje nowe cialo, ktorego czesto nie poznaje. Kupilam sobie nawet takie wielkie lustro, zeby moc popatrzec i moze wreszcie uwierzyc, ze taki kawal mnie zniknal. I gdzie on sie podzial, czy ja go za przeproszeniem sie pozbylam w toalecie?
Poza tym do mojego pokoju przywedrowal telewizor i teraz siedze w lozku jak krolowa z pilotami. Telewizji w nim nie mam, co to, to nie. Zadzwonil do mnie Tim zapytac co u mnie i jak powiedzialam, ze kupilam telewizor, ale nie chce kanalow, to powiedzial, ze to dobrze, bo bede mogla byc w swojej bance, takim babelku jak z mydlin. 
Dzwonil tez Brazyliano, chyba uwaza, ze jest takim darem od boga, ze nie moze uwierzyc, ze ja po prostu wyszlam od niego z chaty i nie wrocilam.
Norweg mnie troche przeraza, bo na maksa przypomina mi mojego bylego Z. jeszcze z Polski. W same dobre sposoby, ale czasami jak cos powie, to az mnie ciarki przechodza. Na facebooku moznaby im w tajemnicy podmienic rubryczki ‚zainteresowania’ i zaden by chyba nie zauwazyl, a nawet zdjecia glowne maja prawie identyczne, taka sama poza i ciuchy… W co ja sie znowu pakuje?
Ale z drugiej strony zajebiste uczucie wracac do tej samej bajki.
A na dole wideo, ktore wlasnie wspomniany wyzej byly Z. dal na facebooka i sie zakochalam. Ostrzegam, ze jest mega uzalezniajace.

Fernando, kuzyn Marii zdradza zone z Eduardem, sluzacym psa sasiada.

Z Brazylijczykiem juz calkiem koniec i jest mi troche smutno. Sama to najpierw probowalam zakonczyc, ale wyblagal mnie o jeszcze jedno spotkanie. Poszlam na ta pozegnalna randke karmiac sie nadzieja, ze nie bedzie to jednak pozegnalna i chyba oczywiste jest, ze to byl zajebisty blad. Oczywiscie bylo wino, z tym czlowiekiem w ogole sie nie da rozmawiac, a tym bardziej nie bez wina. Kolacja, wino, przytulanie i sraty taty, ale ja sie oczywiscie zaczelam domagac konfrontacji juz przy pierwszym gryzie krewetek. 
‚-Przyszlas do mnie sie klocic?’ – i powiedzcie mi, ze to nie jest roznica kultur. Ale znioslam dzielnie caly ten emocjonalny balagan, patrzenie w oczy, komplementy i czule slowka. Powiedzialam, a moze raczej podsumowalam, ze ja juz sie wystarczajaco staralam, zeby sie nam udalo cos z tego zrobic i jesli on nie jest w stanie wlozyc wiecej wysilku, to koniec. 
‚-Bede za Toba tesknil’ – skurwysyn. ‚-To juz w ogole nie bedziesz ze mna rozmawiac?’ i hit wieczoru grany wiele razy jak zdarta plyta ‚-Jestesmy od siebie zbyt rozni.’ – zebys wiedzial, ze jestesmy rozni, kutasie. Bylo jeszcze milion przeprosin, bo on wie, ze to jest jego wina, ale on przeprasza… Spierdalaj.
Ale dobrze. Wina juz mialam w sobie za duzo, zeby jechac do domu, zreszta mialam ochote na ten ostatni fling, moze glownie po to, zeby szukac dziury w calym. I mimo, ze seks byl taki jak zwykle, czyli wydawalo mi sie przedtem, ze oszalamiajacy, to znalazlam dziure w calym i bede sie tego trzymac. Staram sie zaciskac mocniej powieki, kiedy mi sie przypominaja te przecudowne momenty i przywolywac te zgrzyty, jakos sie przeciez musze ratowac od tej schizofrenii calej. 
Bylo jak zwykle mowienie po portugalsku w lozku, wiec i ja sobie uzylam po polsku. Nigdy sie przeciez nie dowiem, co on tam mowil do mnie zawsze, ale wiem, co ja tym razem mowilam, w koncu przyszlam sie do niego klocic, wiec powinien sie cieszyc, ze nie rozumial.
Ale kiedy juz cisnienie opadlo, porozmawialsmy jeszcze chwile o tym, co nam nie wyszlo w byciu razem i te de, a nastepnie chyba naszla go jakas febra zwierzen, bo nie dosyc, ze mi wreszcie powiedzial po chuj spi z tym przescieradlem (to dluga historia), to nagle pomiedzy ‚ale ty jestes piekna’ i ‚bardzo cie lubie’ wplotl:
"PRZECIEZ WIESZ, ZE JESTEM ZONATY."
O tak, skurwysynu? Ostatni raz jak sprawdzalam, to mowiles, ze jestes rozwiedziony. 
‚-No, ale to rozwiedziony z matka mojego syna, to tak, ale mialem jeszcze pozniej zone Francuske, z ktora jeszcze sie nie rozwiodlem. Ale wiesz, jestesmy w separacji. Jestem pewien, ze ci wczesniej mowilem’
Ja owszem, zapominam, ale taki maly fakcik mysle, ze by mi zostal w glowie jednak. 
Wiec poczulam wtedy ulge, ze jednak sie rozstajemy, dobrze mi zrobily te jego biedne zwierzenia. Wysmialam go tylko za to, ze on zwykl pytac i podejrzewac mnie o kontakty z moim bylym. Smialam sie mu prosto w twarz.
W koncu zasnelam, ale obudzilam sie zaniepokojona o 3ciej rano. Nigdy nie spalam u niego dobrze, zdarzalo mi sie nawet specjalnie brac po to ksiazke, bo wiedzialam, ze do rana nie dospie. Kiedy sie obudzilam o tej trzeciej, poszlam do lazienki, umylam zeby – rzeczy, ktore sie robi w nieswoim domu, jak sie nie chce spac. Potem wrocilam do lozka i zdalam sobie sprawe, ze leze w nim z zonatym facetem, ktoremu nie przeszkadza, ze ja odchodze i ze nawet jak mu powiedzialam, ze jest ‚full of shit’, to nie zaprzeczal, bo wiedzial, ze mam racje. Wobec powyzszego, wstalam i po cichu ubralam sie (rozwazalam ubieranie sie glosne, ale mialam wybor pomiedzy wyjsciem z tamtad demonstracyjnym i przedluzeniem dramatu, a wyjsciem skutecznym, wybralam to drugie.) Zawinelam sie w cieply szalik i pewnym krokiem poszlam do samochodu, gdzie spedzilam jeszcze 30 sekund na pozbywanie sie jego numeru z telefonu, smsow od niego i usuniecie jego numeru z historii polaczen. Zeby mi nic glupiego nie przyszlo przypadkiem do lba.
Ciesze sie, ze ucieklam z pokreconego swiata brazylijskiej telenoweli, bo chociaz sie zauroczylam i troche boli, to przynajmniej nie dzieje sie to wszystko po dwoch latach z tym kolesiem. 
Zadzwonil potem do mnie o szostej rano (wtedy jego budzik dzwoni) zdziwiony, ze gdzie ja jestem i ze czemu w srodku nocy wyszlam. W poludniowoamerykanskich klimatach logiczne myslenie chyba nie jest seksi, bo odpowiedzialam ‚ a po co mialam zostac’ i to go zniechecilo do ciagniecia dramatu. 
Bez obaw, zaraz potem znowu usunelam jego numer z historii polaczen.
I chuj. Jestem wolna, nastepny bedzie moze Szwedem, albo Norwegiem? Tego jeszcze nie grali.