Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
Wrzesień 2009
P W Ś C P S N
« sie   paź »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38959
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Wrzesień 2009

Zupa z ciecierzycy.

Kupilam jeszcze jedna ksiazke kucharska. Mam ich teraz chyba ze dwadziescia w szafce w kuchni plus te 220 w kompie, ktore dostalam od P.
Od kiedy zaczelam sie odchudzac trzy tygodnie temu, nie nadazam juz za wlasnymi pomyslami na dietetyczne lunche i obiady, tak wiec obzeram sie. Schudlam 5kg, nie chce sie oszukiwac, ale chyba spodnie na mnie troche wisza. W planach na nastepne kilka dni mam pieczenie chleba z pelnego ziarna z dynia i szpinakiem, wegetarianski sos do spaghetti bolognese, curry ze slodkiego ziemniaka i szpinaku, muszelki szpinakowe w sosie pomidorowym, wegetarianska lasagne z cukinia i czerwona soczewica, a z nowej ksiazki batoniki muesli bez cukru. Potrzebowalabym z tydzien wolnego na te wybryki, ale ten kto mnie zna, ten wie, ze ja lubie nawet po pracy przyjsc i harowac w kuchni do jedenastej wieczorem. Bardzo ladne i trafne zreszta tu na to mamy okreslenie ‚slaving over the oven.’  Slaving co prawda zaklada, ze masz dzieci lub meza, dla ktorych to robisz, ale ja, jak wiadomo jestem obecnie singielka.
W dodatku w poniedzialek ide na kurs szycia, jakby malo mi bylo zajec tak zwanych kobiecych.
Myslalam o tym ostatnio i chyba gdybym zostala w patriarchalnej ojczyznie, nigdy bym sie nie nauczyla gotowac, a juz tym bardziej szyc, bo tam robienie rzeczy tradycyjnie kobiecych zawsze powodowalo we mnie jakis dziki bunt. Lacznie z rodzeniem dzieci i byciem matka, na co teraz z kolei mialabym wielka ochote. Mimo, ze Irlandia jest katolickim krajem i nie umiem dokladnie polozyc palca na tym, co tu jest takiego innego, to wiem jedno: tutaj bycie kobieca kobieta, noszenie kobiecych strojow, gotowanie, szycie, haftowanie i cokolwiek innego na co mam ochote nie oznacza, ze jestem glupsza, gorsza i mniej zdolna od mezczyzn, nie sciaga na mnie glupkowatych uwag, ani ocen. Kwitne tutaj, w tym kraju, gdzie prywatnosc jest prywatnoscia i gdzie w odwrotnosci od Polakow, Irlandczycy nie wazyliby wypytywac sie mnie w chamski sposob czy jestem wierzaca i czy w jedynie sluszna religie, ani czy jestem feministka na przyklad, czy nie. Tutaj sie mnie szanuje jako osobe i to jest wspaniale.
Tesknie za pieknymi widokami w Polsce, ale dobrowolnie nie wrocilabym do sytuacji, kiedy podlegam ciaglym ocenom, bo wscibstwo jest na porzadku dziennym i ludzie nie maja zadnego wstydu do tego stopnia, ze potrafia zadac pytanie: „Jesli nie wierzysz w boga, to po co zyjesz?” …
Zeby sie juz nie zaperzac, to powiem, ze znalazlam ostatnio wspanialy przepis na zupe z ciecierzycy, w ktorej sie zakochalam i na ktorej chudne:
Zupa z ciecierzycy
na dwie osoby potrzebujesz:
*makaron male muszelki, lub inny drobny, ktory dobrze sie miesza z zupa
*oliwa z oliwek
*1 duza biala cebula, drobno posiekana
*1 zabek czosnku, drobno posiekany
*1 lyzeczka rozmarynu
*1 lyzeczka kruszonych papryczek chilli, albo ostrego proszku chilli
*1 puszka siekanych pomidorow
*0,5 litra goracej wody z czajnika z rozpuszczona w niej kostka rosolowa kurczakowa, lub jeszcze lepiej warzywna
*1 puszka ciecierzycy
W garze ugotowac makaron wedlug instrukcji na opakowaniu, odcedzic i wrzucic do miski, dodac kilka kropel oliwy, zeby sie nie sklejal. W tym samym przeplukanym garze podgrzac lyzke oliwy i wrzucic tam cebule, a po dwoch minutach czosnek i tak smazyc przez 5 minut. Dodac rozmarynu i platkow chilli i smazyc przez nastepne dwie minuty.
Wrzucic pomidory z puszki, wode z kostka rosolowa, odcedzona ciecierzyce, troche soli i czarnego pieprzu. Gotowac na wolnym ogniu przez 20 minut, az zgestnieje.
Dodac makaron, pomieszac i zajadac.
O matko, pycha.

super frisky

Dzisiaj mialam nad ranem taki sen, ze jechalam samochodem i widzialam, ze fotoradar zrobil mi zdjecie. Pozniej dostalam taki dluuuuugi wydruk, na ktorym byly wyliczone rozne bledy, ktore popelnilam jadac i obok kazdego ilosc kasy, jaka bede musiala za to zaplacic. Na samym dole podsumowanie, moj mandat wynosil kurwa €7000 ! Chociaz mialam do roboty na osma, a wstawac rano generalnie nie lubie, to przyjemnie bylo sie obudzic i stwierdzic, ze nie musze brac kredytu w banku na ten mandat. 
Poszlam do pracy, a tam ktoz inny sie nie przyblakal jak audytor… Polazil po sklepie i z pasja w oczach szukal dziury w calym przez 6 godzin, a na koniec wreczyl mi taki dluuuuugi wydruk, na ktorym byly wyliczone wszystkie nieprawidlowosci i obok kazdej ocena w procentach, a na koniec podsumowanie 58%. I powiedz mi, ze to nie byl sen proroczy…
Poza tym we mnie gotuja sie superprzeciwienstwa. Po pierwsze jestem smutna i zal mi Bardzo Waznego Kogos, kto jest bardzo chory. Duzo o nim mysle i nie opuszcza mnie on ani na minute. Po drugie jestem zadowolona, ze jestem z powrotem w domu, w pracy itd., ale rownoczesnie tesknie za domem w Polsce… Po trzecie jestem superfrisky – jak zwykle brak faceta robi swoje… Nagle kazdy jest taki jakis przystojniejszy i fajniejszy, niz kiedy bylam z Timem i seks byl na kazde zawolanie. Ciekawe jak bardzo to wplywa na postrzeganie…