Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
Styczeń 2009
P W Ś C P S N
« gru   lut »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38957
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Styczeń 2009

Kanye West – Jesus Walks

Dzisiaj wieczorem znowu przyjezdza Tim, a ja jestem podekscytowana lamane przez zdenerwowana. Caly ostatni tydzien czulam sie bardzo zle, ciezko bylo mi wstac rano i zmusic do zycia znowu od poczatku. Czasami jade samochodem i jest mi tak strasznie po prostu zle i smutno i wtedy jest troche tak, jakbym druga ja siedziala na siedzeniu obok i patrzyla na mnie i sie zastanawiala: -’I po cholere Ci tak smutno?’ no bo tak naprawde, czemu ja sobie to robie? Ale gadac mozna i nic z tego wynika, a ja sie czuje jakbym sama siebie odbierala przez papierek i przez bibulke i byla jakas wobec siebie falszywa. Oszukalam sama siebie – poszlam na terapie i dwa tygodnie z rzedu w sumie sciemnialam costam, zeby tylko nie bolalo, a potem tak bardzo sie czulam winna, ze zamiast jednej godziny zrobilam sobie caly tydzien piekla.  
Powinnam isc pod prysznic i sie przebrac i tak dalej, a ja nie moge sie zebrac, bo sie denerwuje, jak zwykle, ze moze juz Tima nie kocham i zobacze go na lotnisku i sie okaze, ze go nie kocham juz i nie bede umiala spojrzec mu w oczy. Zawsze tak mialam z kazdym facetem, kiedy go nie widzialam nawet pare dni. Nienawidze tego. Potem slysze, ze jestem taka z dystansem. No niestety jestem z dystansem i to na maksa przez pare godzin. A teraz w dodatku siedze jak debil i nie moge sie wybrac pod prysznic, ani pokoju troche posprzatac, zeby nie bylo jak w chlewie…
W sklepie syf i poruta, caly dzien probowalam jakos doprowadzic wszystko do porzadku, a i tak jest dalej burdel – efekt jednego dnia rzadow Tonego, mojego ulubionego podwladnego, ktoremu chetnie urwalabym jaja, ale nic nie moge zrobic, bo tym razem pracuje w porzadnej firmie, gdzie ludzi nie wywala sie na zbity pysk bez dobrego powodu.  Boze ja ta notke juz pisze od godziny chyba. Moze jednak sie jednak wybiore pod ten prysznic i moze juz wkrotce beda nowe zdjecia (jak zwykle, kiedy jest Tim). 

Carne Tremula

No i jestem chora, chcialam napisac, ze drugi raz w ta zime, ale w sumie to tu nie ma zadnych por roku w tej pieprzonej Irandii. Obudzilam sie z bolacym gardlem i taka troche glupia. Jasna sprawa, kiedy ja jestem chora, jak nie w wolny weekend. Mam caly kurewski weekend wolny i caly spedze smierdzac w lozku. Sciagnelam sobie trzy plyty Caetano Veloso – to ten koles, ktory spiewa Cucurrucu Paloma u Almodovara w ‚Hable con ella’ i teraz spiewa mi, kiedy jestem w lozku. Niewielkie pocieszenie, ale zawsze jakies. Nie bede sciemniac, tak naprawde ciesze sie, ze jestem chora – dobre usprawiedliwienie siedzenia w lozku, przynajmniej nie musze sie zmuszac do zycia. W koncu to nie to, zeby mnie cos omijalo (oprocz zmuszania sie). Jak ja bym juz sie chciala naprawic i miec jakas ochote na cos, isc na jakies cos, na taniec brzucha, grac na saksofonie i jechac do Hiszpanii albo do Wloch i jesc paste. Ale gdzie tam, ja siedze i gnije, moja jedyna nadzieja w tej terapii, ze jakos znormalnieje. Nie chce tak spedzic zycia, jak nie przymierzajac ciocia K. Kto wie, ten wie. Mam depresje od osmiu lat z roznym natezeniem,  ale juz naprawde mam tego kurwa dosyc…
Ogladalam ostatnio Volver – film Almodovara z 2006 roku, musze obejrzec jeszcze raz, bo nie moge skumac o co chodzi. Za malo fajerwerkow dla mojej prostej glowy. Za to na deser jeszcze raz obejrzalam Drzace Cialo – Carne Tremula i bylo piekne jak zawsze. Uwielbiam u Almodovara te panoramy hiszpanskich miast z muzyka w tle, wiem, moze to troche sentymentalne, ale pieknie mu to za kazdym razem wychodzi. 
Cholera znowu zapomnialam wyjac mieso z zamrazalnika, od trzech dni planuje je wyjac i za kazdym razem zapominam, chyba juz tam zostanie na zawsze. Zostala mi tez kapusta z grzybami zamrozona po pierogach swiatecznych. Po ulepieniu 100 pierogow zostalo mi dwie trzecie farszu, wiec czeka na mnie, az bede miala artystyczny rzut pierogowy.
Wczoraj ogladalam film dokumentalny, o facecie, ktory spedzil 8 lat rysujac kropkami portret Marilyn Monroe, przez ten czas zestarzal sie i zdziwaczal i nie wiadomo co z tego tak naprawde wynika… 
Tim… Wreszcie sie obudzil po dwoch miesiacach i zadzwonil do mnie ze swojej szkoly mowiac, ze nienawidzi, ze chujowo i ze on wraca do domu i ze niesprawiedliwie, a w ogole najbardziej go wkurwia nie to, ze konie nim szarpia i depcza po nim, ale ze instruktorzy sie z niego smieja, ze jest Irlandczykiem, kiedy on wcale nawet nie jest Irlandczykiem, bo Australijczykiem. Moj kochany kameleon, zawsze macha tym paszportem, ktory mu bardziej pasuje.
Ale spoko, nastepnego dnia zadzwonil powiedziec, ze na galopach kon sie z nim zabral wpiiiiizduuuuu i bardzo szybko i zajebiscie mu sie podobalo, wiec jednak zostaje… 
Zdjecie mamie na postrach, chociaz ona sie juz chyba nie boi:
A w ogole chcialam juz opublikowac ta notke i jakos mnie naszlo i zaczelam czytac komentarze na blogu, z roznych dni wstecz az do 2004 roku. Bardzo mam kochanych przyjaciol, dziekuje.