Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Homemade banana bread Recipe on my blog bananabread banana homemadehellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Homemade banana bread. Recipe on my blog. #bananabread #banana #homemade #delicioso #lovecarbstoomuch
  • When your homemade ravioli look like laundry that fell offhellip
    2 dni ago by tattoomybroccoli When your homemade ravioli look like laundry that fell off the line but you still can't wait to eat it! #homemade #ravioli #homemaderavioli #tortellini #yummy #delicious
  • Homemade cinnamon applesauce loaf! applesauce cinnamon cake instacake delicioso
    7 dni ago by tattoomybroccoli Homemade cinnamon applesauce loaf! #applesauce #cinnamon #cake #instacake #delicioso
  • I have the best boyfriend who made me a dairyhellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli I have the best boyfriend who made me a dairy free omelette for breakfast #breakfast #omelette #omelet #homemade #lovelyfood #instagood
  • Cinnamon Applesauce Loaf albeit in a square form as wellhellip
    6 dni ago by tattoomybroccoli Cinnamon Applesauce Loaf, albeit in a square form as well as loaf. Recipe on my blog. #loaf #baking #instabake #homemade
  • When your Sunday chicken gets a bit burnt on tophellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli When your Sunday chicken gets a bit burnt on top but you don't care because you know it's going to be delicious #chicken #chickenroast #yummy #homemade
Grudzień 2008
P W Ś C P S N
« lis   sty »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38828
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Grudzień 2008

Raport

Tak sie nazarlam, ze nie dam rady opisac. Musza wystarczyc zdjecia. Pierogi z kapusta i grzybami wspaniale, tak samo salatka. Drozdzowka ze sliwkami tez cudowna. Makowiec wyszedl w przedziwnym i dosc tragicznym ksztalcie, ale za to bardzo pyszny.

Jestem bardzo szczesliwa, ze Tim jest ze mna.

pierogi

Zrobilam farsz do pierogow, salatke swiateczna i drozdzowke ze sliwkami. Na dzisiaj zostalo mi tylko ciasto na pierogi i makowiec. Ide do roboty. Wesolych Swiat!

utknieta

Jestem utknieta na lotnisku w Shannon, czekam na Tima. Samolot spoznia sie juz ponad pol godziny, przewidywane drugie tyle. Tymczasem na lotnisku jest nawet sklep i w ogole nie ma w nim towaru. To znaczy jest, ale… No nie wiem, wszystko zakurzone, trzy chleby na polce, cztery magazybny z pozaginanymi rogami i dwie krzyzowki, z czego jedna spadla za takie barierki…
Jechalam dwie i pol godziny w ciemnosciach, zeby tu dotrzec po tym jak wczesniej uczciwie przepracowalam swoje osiem godzin i naprawde padam na ryj. Trzy kawy i Redbull nie pomogly, oczy mi sie zamykaja, a przeciez wymalowalam sie, a jak, w koncu przyjezdza Tim… Naprawde mowie Wam, co za hardkor, nie wiem w ogole co sie dzieje…

ze sliwkami

Zmagam sie ze soba i jestem w trzech osobach.
Jest ja w realu, czyli tej namacalnej rzeczywistosci, ktora realem wcale dla mnie nie jest, bo ja obracam sie w przeszlosci, ja zyje dziesiec lat temu albo dawniej. Replay, replay, replay, replay do zrzygania.
Jest ja male dziecko, ktore ma na maksa tyle wyrzutow i jest jej bardzo bardzo smutno i nawet teraz placze, kiedy to pisze.
I jest ja sabotazystka, ktora robi tak, zeby zaspac na terapie, albo wymysla cos innego, zeby zobaczyc jak daleko moge sie posunac, zanim znowu mnie odrzucisz, bo wiem przeciez, ze tak bedzie.
Bo jakze moglobyc inaczej?
Cale moje dnie, caly czas, ktory spedzam nie spiac, w mojej glowie przechodze jeszcze raz pieklo i jeszcze raz i jeszcze raz. Jeszcze raz mam 3 lata i jestem sama na calym wielkim swiecie i nie ma nikogo, kto chcialby mi pomoc, nagle jestem w obcym domu z innymi osobami, ktorych prawie wcale nie znam, potem jeszcze raz ide pierwszy raz do pieprzonej szkoly, nie wiadomo po chuj rok wczesniej i nienawidze tam chodzic. Nienawidze innych dzieci, jestem od wszystkich mniejsza i generalnie nigdy nie rozumiem co sie dzieje i boje sie zerowki pelnej 30 rozwrzeszczanych bachorow, szczegolnie, ze u mnie w domu zawsze musialo byc cicho. Halas to przestepstwo przeciwko rodzicom, generalnie trzeba byc cicho. Jeszcze raz mam 5 lat i udaje chorobe, zeby nie isc do znienawidzonej szkoly ze znienawidzonymi dziecmi, ktore mnie nie lubia i NIKT nie umie mi pomoc, jestem z tym problemem sama. Przeciez ja do chuja pana mam 5 lat, mam zostac kurwa mediatorem w zerowce, mam powiedziec nauczycielce na czym jej praca polega? Dlaczego ja w ogole jestem w tej pierdolonej szkole? Przeciez powinnam dopiero isc za rok. Jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz i taka litania, codziennie od nowa. Tak to idzie, wszystko po kolei, kazda szkola, kazdy problem. Pieprzone sasiadki, do ktorych rodzice mnie ciagali, a te suki mnie tak strasznie nie lubily, w koncu bylo ich dwie, mialy siebie, no i poza tym ja bylam mlodsza… 
One nawet przyszly na pogrzeb mojego Taty, smieszne, ale po tylu latach czulam sie, jakby probowaly ukrasc mi Taty pogrzeb, bo znowu bylo ich dwie i znowu staly tam razem, pewne siebie.
Jestem tak zmeczona soba, codziennie przypomina mi sie kazda krzywda jaka mi sie chyba w calym zyciu stala, to mnie wykancza.
To dlatego ja jestem taka cierpliwa ze wspolokatorami, nie przeszkadzaja mi halasy i jakies akcje, bo mnie tak naprawde w realu nie ma, ja zyje w przeszlosci. Jestem od tego chora, tak strasznie chora…
A w ogole to upieklam drozdzowke ze sliwkami i wyrosla mi pieknie. I kupilam sobie swiecaca choinke, dla malej dziewczynki, ktora mam w srodku. Jest ok. Sorry za dramatyczna notke.

perfect halo

Ostatnio ciagle slucham Snow Patrol, szczegolnie The Lightning, kiedy jade samochodem. Podoba mi sie, kiedy on spiewa:
‚The perfect halo 
Of gold hair and lightning 
Sets you off against 
The planet’s last dance ‚
Bardzo poetyckie. Swoja droga, ciekawe co to jest za uczucie, kiedy cos jest romantyczne, i skad to wiadomo, ze jest? I skad to sie wzielo w ludziach, kiedy jeszcze zyli w jaskiniach, zeby grzebac sie w poezji i romantycznych historiach… Ze niby w jaki sposob to pomaga w zachowaniu gatunku? Ja zawsze mam swoj darwinizm i w niego sie wpatruje jak niektorzy w gwiazdy.
I sarkazm. Tim zawsze mowi, ze sarkazm, to mlodszy brat zlosci. On w ogole jest madrala tak na zimno, ale kiedy sie klocilismy, to on tez tak samo jak ja sie pakowal i wyprowadzal, na wyscigi sie pakowalismy. Tesknie nawet za tym.
Jutro mnie przekonala komentarzem pod poprzednia notka i ide na terapie, znowu sie ze soba zmagac, grzebac sie w tej mazi, a moze i nawet odwrocic sie i spojrzec wprost w ta czarna dziure, ktora zawsze tak za mna zieje? Nie mozna cale zycie na prozaku, ja chce zyc, chce sie cieszyc i byc normalna. Czasami wydaje mi sie, ze jestem czlowiekiem, ktory zamiast glowy, zamiast osoby i twarzy ma trumne i rozpaczliwie probuje sie z niej wydostac. Dziwi mnie, ze ludzie nie widza trumny, kiedy na mnie patrza. Chcialabym zaakceptowac ten FAKT, ze mnie tez nalezy sie szczescie, a nie zawsze szukac dziury w calym. Nie moge powiedziec, ze sie ciesze, ze ide na terapie, juz bardziej bym sie cieszyla, ze ide do dentysty, bo przynajmniej po dentyscie zeby przestaja bolec. Po terapii dopiero zaczyna bolec, i to jak. Znowu bede jak gornik przewalac czarne kamienie i na sama mysl mam nadzieje, ze jednak cos sie stanie i nie bede musiala isc.
Przez bol szczescie. Heh. 
Cos mi sie stalo w ucho i nie slysze, mam nadzieje, ze mi sie odstanie przez sen.