Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
Listopad 2008
P W Ś C P S N
« paź   gru »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38959
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Listopad 2008

kalafior, a nawet kalarepa

No to nastepna notka, ale wymagacie ode mnie jak nie mam netu.
Chyba nie jestem zbyt popularna wsrod moich wspolokatorow od wczoraj… Przyszli do mnie we dwojke, zeby z nimi jechac do Cobh na pizze. Ja juz w Cobh bylam, a poza tym ja ostatnio jestem taka bardziej intro niz outro, zreszta jak zwykle akurat siedzialam upajajac sie Doktorem Fleischmannem. Wiec powiedzialam, ze nie chce jechac. Okazalo sie, ze to nie wystarczy, zaczelo sie namawianie i co tam jeszcze i kaman i no chodz. W koncu jak juz dziesiaty raz powiedzialam, ze nie chce, dzieki, ale nie, to przegieli juz pale. Najpierw kolezanka powiedziala, ze jak tak dalej bede to za dwa lata juz bede stara od tego siedzenia samemu, (a ja na to odpowiedzialam jak sie nauczylam od Fleischmanna: Well, that’s gonna be my problem then.) jej chlopak porwal mojego laptopa z moich kolan, razem z Doktorem Fleischmannem w nim zawartym. Kto mnie zna, ten wie, co zrobilam. Wydarlam sie na caly regulator, ze ‚I’m not going! No. N-O! Isn’t that clear enough? Now get out of here.’ Jakos tak szybko znikneli… Nie wiem, czy to naprawde jest taki przymus, ze trzeba na pizze do Cobh?
I ze generalnie trzeba grupowo spedzac czas i zawsze miec na to ochote. Ja w pracy mam klientow i Jenny, z ktora pracuje i naszych sprzedawcow, to mam towarzystwa po dziurki naprawde… Czy nie?
A z podejrzanych lamane przez tajemniczych zdarzen, to dostalam wkurwionego smsa od kogos, kogo nie znam… Lamanym angielskim napisane, ze ten ktos wie, ze ja mowilam o nim/niej cos zlego. Odpisalam, ze nie znam tej osoby i prosze sie zidentyfikowac, ale nic nie przyszlo z powrotem… Pewnie zly numer, a moze urazilam kogos kiedys, ze tak z zaswiatow nagle mnie atakuje?
Tim dzwoni codziennie i rozmawiamy, w sumie nie wiemy o czym. On mi powie dwa zdania co u niego, a ja dwa co u mnie… Ogolnie cierpimy. Nie wiem, jak to mistrzyni zwiazkow na odleglosc De robila zawsze…
Wczoraj zapodalam zielone wdechy i przez chwile czulam sie taka zharmonizowana ze soba, jak tylko sie mozna czuc na haju, no bo gdzie? Szkoda, ze ja musze na trzezwo byc az taka pokrecona i jak kalafior na wszystkie strony odstawac i odrastac. Czesto sie gubie, ale przyjemnie sie potem znow znajdowac.
A co do gubienia to odkrylam, ze ja mam jakis specjalny talent/sklonnosc do tego. Bardzo lubie jechac samochodem i sie zgubic i czesto robie to specjalnie. Skrecam gdzies wpizdu i juz za chwile przychodzi to blogie uczucie, ze nie mam pojecia gdzie jestem i to sa takie mini wakacje, patrze na domy, podziwiam okolice… Ale najlepsze na swiecie jest na koncu, kiedy juz nie jestem zgubiona i okazuje sie, ze przyjechalam z tej strony, z ktorej zawsze sie zastanawialam co jest, a teraz juz wiem.
Pierdolenie o Szopenie, ale ladnie napisalam Szopen, ide do domu. Goraco tu maja w tej kawiarence.
W ogole mi sie ostatnio calkiem z dupy Szwajcar przypomnial i nawet zapodalam mu smsa, ale jak odpisal, ze u niego jak zwykle i za tydzien zaczyna sie sezon zimowy u niego w pracy w St Moritz, to jakos mi sie odechcialo kontaktow, bo jednak przypomnialo mi sie, ze od niego czasami jechalo pietruszka, kalarepa i ryba, i ze generlanie jest kucharzem, a nie bogiem, chocby nie wiem jaka kielbase mial (w lodowce).
Narta kochani.

Tak prosze Panstwa,

Telefon i internet nam odcieli, bo nie placilismy. Bez snesu jakby kiedykolwiek odcinali z jakiegos innego powodu. Wale literowki po cztery w kazdym slowie, bo od kiedy nam wlasnie odcieli, to palce mi zesztywnialy od nieklikania.
W pracy mam nowa szefowa perfekcjonistke, ktora zreszta jest w ciazy (suka), no ale w kazdym razie od razu po wejsciu do sklepu widac, ze tu rzadza dwie pierdolniete. Kazdy film co do jednej milionowej milimetra jest ustawiony wlasnie tak przodem, a nie tylem, bokiem a nie drugim bokiem. Nasrane mamy obie po rowno i sie scigamy we wszystkim, zeby rowniej zrobic, szybciej i lepiej i generalnie perfekcyjniej. Normalnie kocham ta laske. Przynajmniej dzieki temu w tym roku mi sie kolo swiat nie wlaczyly robotki reczne, bo tyle mamy w sklepie przeklejania najklejek, wyrownywania, naklejania na szyby i innego chujstwa, ze sie w tym wypstrykam. Ogladam codziennie leczniczo trzy odcinki Przystanku Alaska i jak doktor Fleischman pojawia sie na ekranie to ja cala dalej drze, juz tak drze od 11 roku zycia niezmiennie. Jak to bym byla ja ta Meggi, ja bym go wziela i od razu od pierwszego odcinka kochala, a nie tak jak ona dopiero w piatym sezonie go pocalowala, a ja siedze zazdrosna, ze to ona go caluje, a nie ja. A dzisiaj wieczorem kupilam Okocima i ide zaraz go wypic, jak nikogo nie bedzie w domu, to sama go wypije, a nawet wszystkie trzy, bo co tam, trzeba sie cieszyc. Wreszcie mam upragniony dzien wolny jutro po 9 dniach pracy to trzeba celebrowac. No i nie wiem co jeszcze. Lubie w mojej pracy wszystko tak porzadkowac, ksiegowosc cala tez tak porzadnie porzadkujemy, ze jestem juz lepsza od mojej starszej w porzadkowaniu.
A Tim dzisiaj spadl z konia i mi opowiedzial wszystko w najmniejszym szczegole jak bylo emocjonujaco. No, ale juz mu sie nalezalo, bo kazdy juz spadl po dwa razy, a on dalej nic. Mowil, ze juz galopuja na torze i jest fajnie i adrenalina jak najbardziej, bo z Monika sie zastanawialysmy, czy on tak bezuczuciowo, ale nie ma obaw, on jak najbardziej uczuciowo.
No i co bede pieprzyc, ide wypic te Okocimy, bo czekaja. Pozdrowie od Was Dr Joela Fleischmana.

Muzyka na dzisiaj – BONOBO

Jestem teraz niekoniecznie trzezwa, nie bede sciemniac.
Bylam juz trzezwa chyba z 6miesiecy, glownie po to, zeby pokazac mojemu chlopakowi z alkoholowej rodziny, ze alkohol nie jest konieczny.  Teraz on pojechal a ja wypilam 5 piw i dwie wodki i przypomnialo mi sie, ze chlanie nie zostalo wymyslone tylko i wylacznie dla niego, ale tez dla mnie. Gadam glupoty na imprezie pietro nizej i wreszcie odpuscilam na chwile. Mysle, ze za bardzo sie staralam ostatnio, czas to troche olac.
Mysle, zeby cos zrobic, zeby na chwile znowu sie poczuc soba i swoim zwariowanym ja, moze znowu zrobic wlosy w lwia grzywe, a moze znowu przekluc warge i nosic kolczyk. Pierwsza z tych rzeczy prawdopodobnie zniszczy mi wlosy na amen, a druga, choc wydaje sie bardziej drastyczna, obejdzie sie bez konsekwencji.  Zobaczymy, co zrobie, bo moze w ogole calkiem co innego. Kocham mojego Tima, ale mimo wszystko nagle widze postaci, mezczyzn, ktorzy wydaja mi sie wrecz magiczni, tak atrakcyjni. No, ale co z tego, rozmawialam dzisiaj z Darrenem (z ktorym nie jestem tak calkiem niewinna tez, Jutro wie doskonale o co mi chodzi bo tez tam byla, zreszta Tim tez, zreszta kogo tam nie bylo?) na MSNie i zgodzilismy, sie, ze ‚there is no point going out if you can’t get laid.’ Wiec siedzimy w domu. Kazdy w swoim.
Nie wiem, u mnie to co zwykle, czyli chcialabym byc kims innym.

‚No, jest zajebiscie.’

Znowu jest noc, a ja nie moge pojsc spac. Nie, ze cierpie na bezsennosc, bo jestem spiaca i z chwila, kiedy przyloze policzek do poduszki bede juz daleeeko, daleko. Tylko jakos nie moge sie zdecydowac i zrobic tego kroku, ktory zakonczy dzien. Nie wiem, co to jest, jakas trudnosc z decyzja, ale strasznie meczace. Dzisiaj gadalam z moja kochana Monia na gg i sie jej skarzylam, ze sie nie czuje dobrze w swojej skorze i ze nie jestem zadowolona, a ona sie ze mnie smiala, ze nie pamieta, zebym ja kiedys byla z siebie zadowolona. No fakt, takich cudow nie ma, zebym usiadla, poparzyla na to, co mam i na siebie i powiedziala: ‚No, jest zajebiscie.’ Nie, u mnie zawsze dramat, zawsze przerost formy nad trescia i musze wiecej, bardziej, ciekawiej i sraty taty, nie czuje, ze zyje. Ja od kiedy pamietam nigdy nie czuje, ze zyje, a potem jak patrze wstecz, to mysle: ‚-Oo, wtedy to zylam.’ Schizofrenia na maksa. 
Tim pojechal do Anglii, jestem samotna jak ja pierdole. Duzo wysilkow wkladam w to, zeby sie znowu nie stac tym nietoperzem, chodzacym po nocy i spiacym w dzien. Sczegolnie, ze teraz juz nie mieszkam w centrum miasta i nie ma gdzie chodzic w nocy. 
W Halloween kupilam cukierkow i zapalilam swiatlo na ganku. Tim sie ze mnie smial, jak piaty raz wstawalam od obiadu rozdawac cukierki czteroletim dzieciom przebranym za kosciotrupy, czarownice i batmany. 
Nie pisze juz dzisiaj, moze sie poloze do lozka faktycznie i zasne.
Dobranoc.