Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
Lipiec 2008
P W Ś C P S N
« cze   sie »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38957
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Lipiec 2008

fudge

W poniedzialek daje wypowiedzenie w pracy, zeby juz tu nie musiec wracac po wakacjach.
Czyli jak zwykle staczam rozne boje. Tym razem mam juz tak glupiego szefa, ze dawno tak nie bylo.
Do domu przyjezdzam 19. lipca w nocy, czyli w swoje urodziny i juz nie moge sie doczekac. Codziennie mysle o tym, co bede jadla i pila w domu. I mam straszna ochote na marczello, jakkolwiek sie to pisze, bo tu takich frykasow nie ma… Tutaj sprzedaja jakis polprodukt sticky fudge jako ciasto, nie chce sie wierzyc, ze ludzie za to placa.
Nie wiem, co Wam napisac.. Obzeram sie w pracy winogronami i mi sie nudzi, bo jestem sama i nic sie nie dzieje. A w srode ide na interview do duzej firmy.

notka o dzieciach

Jutro sie o mnie martwi, wiec napisze notke.
Jestem w pracy, i jak to sobotnia praca w Irlandii, czyli nic nie robisz oprocz herbaty z mlekiem i uchodzi Ci to na sucho.
Ostatnio jestem bardzo zorganizowana, co tydzien z wyplaty tyle idzie na czynsz, tyle na podatek za samochod, tyle na ubezpieczenie zdrowotne i samochodu, tyle na oszczednosci i tyle na zarcie i beznyne… Co z tym jest nie tak? Nie wiem, ale wyglada mi to jak cisza przed burza.
Generalnie siedze w domu i tyje coraz bardziej. Nawet na spacer juz sie mnie nie da wyciagnac. Na impreze ostatnio poszlam z prawdziwym obrzydzeniem i zle sie bawilam patrzac jak ludzie sie glupio ciesza. Zapodalabym pigsa, albo zielsko, ale jestem zbyt leniwa, zeby zalatwiac takie rzeczy… Ze strachem zdaje sobie sprawe, ze juz niedlugo moje urodziny i nie usmiecha mi sie z tego powodu imprezowanie. Cwierc wieku na karku i dalej glupia – nie ma z czego zacieszac.
Zapisalam sie na studia na przyszly rok, nic powaznego, maly kurs na uniwerku, zeby miec lepsza prace… Chcialam sie zapisac na jeden z tych, po ktorych mozesz sobie do nazwiska doczepic ciag liter, ktorych nikt nie rozumie, ale byl za drogi, w koncu dalej splacam moj kredyt.
Bardzo duzo mysle…
O odwracaniu czasu w druga strone, ale to jest niemozliwe…
O dziecinstwie i o tym jak bardzo chcialabym miec juz dzieci, najlepiej duzo. Zeby tylko te plastry byly mniej skuteczne… Bo zeby tak swiadomie zajsc w ciaze, to jestem tchorzem…

Tim powiedzial, ze zgrzytam w nocy zebami i dzisiaj sie obudzilam zgrzytajac, wiec wyglada na to, ze ma racje. Moze dlatego mnie od dziecka wszystkie zeby napierdalaja jednoczesnie?

Zalozylam dzisiaj fioletowy naszyjnik i kupilam kawal kielbasy, zeby udawac, ze jestem normalnie jak kazdy czlowiek zainteresowana zyciem i przetrwaniem, a nie, ze mi to wszystko wisi…
Znajduje sie w takim dziwnym miejscu zmeczenia depresja, ze z jednej strony wydaje mi sie, ze robi mi sie przez to lepiej, a z drugiej, ze juz gorzej sie nie da. Ale nie placze, nie swiruje. Ogladam strasznie duzo filmow dokumentalnych i ciesze sie z tego, co mam. Wczoraj ogladalam o tym, jak w Chinach ludzie sprzedaja swoje dzieci, zeby miec samochod… I o tym, ze starszego nie udalo sie sprzedac, bo juz mial 10 lat i znalazlby droge z powrotem do domu…

A ponizej fotka na spokoj ducha: