Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • When your homemade ravioli look like laundry that fell offhellip
    5 dni ago by tattoomybroccoli When your homemade ravioli look like laundry that fell off the line but you still can't wait to eat it! #homemade #ravioli #homemaderavioli #tortellini #yummy #delicious
  • Good to have some jelly jello freiagele jelly yummy raspberries
    3 dni ago by tattoomybroccoli Good to have some jelly. #jello #freiagele #jelly #yummy #raspberries
  • Homemade cinnamon applesauce loaf! applesauce cinnamon cake instacake delicioso
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Homemade cinnamon applesauce loaf! #applesauce #cinnamon #cake #instacake #delicioso
  • My Autumn obsession Autumn loyd loydtea plumandcinnamon
    1 dzień ago by tattoomybroccoli My Autumn obsession. #Autumn #loyd #loydtea #plumandcinnamon
  • Cinnamon Applesauce Loaf albeit in a square form as wellhellip
    1 tydzień ago by tattoomybroccoli Cinnamon Applesauce Loaf, albeit in a square form as well as loaf. Recipe on my blog. #loaf #baking #instabake #homemade
  • Homemade banana bread Recipe on my blog bananabread banana homemadehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Homemade banana bread. Recipe on my blog. #bananabread #banana #homemade #delicioso #lovecarbstoomuch
Maj 2008
P W Ś C P S N
« kwi   cze »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38840
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Maj 2008

dobra, starczy tego p..lenia

No ja wlasnie nie wiem, co to takiego jest, ze jak nie wywlekam najwiekszych dolow i nie wiem jakich depresji i nie wiem jak osobisych spraw, to ani pol komentarza. Tak jakbyscie sie wszyscy pod ziemie zapadli:
‚- Co u Julki? Aha, wszystko w porzadku. No to spierdalam.’
Pewnie, co tam bedziecie pisac, ze tez kochacie ta piosenke ‚Britney Song,’ albo ze jakie smieszne video. LOL.
Wszystkich Was kocham i staram sie miec serce ze zlota, jak to kiedys mi Monika ZZZZet napisala.
Ostatnio zbuntowalam sie przeciwko mojemu zyciu. Dalej chodze do pracki i jak ostatni tlumok wykonuje swoje obowiazki…
Ale…
Kombinuje, zeby sie z tego wyrwac. Codziennie przegladam ogloszenia w tajemnicy przed sama soba, szukajac tworczej pracy.
W takim samym sekrecie nauczylam sie juz na pamiec programu trzech tutejszych szkol wyzszych na przyszly rok. A przede wszystkim cen…
Z Timem jednego wieczoru sie tak dobrze rozumiem  i patrzymy sobie w oczy, a drugiego nie moge uwierzyc, ze ja naprawde z nim jestem. Mam 25 lat (jeszcze 2 miesiace) i juz pare lat probuje robic rozne rzeczy i jestem albo bardzo u gory, albo bardzo na dole (Jutro, kto tu w koncu ma ta Twoja schize?). Bardzo dobrze wiem, i troche kreci mi sie lezka w oku, ze jak wystartuje do gory, to Tim zostanie daleeeeko z tylu. Z drugiej strony juz jestem podekscytowana startem, ktory niedlugo przyjdzie i zdenerwowana, jak to bedzie znowu u gory.
Ha, moje zycie ostatnio – zalosne. Pracka do piatej trzydziesci, potem na silownie, albo na basen, jak sztuczny krolik w sztucznej klatce, w sztucznym laboratorium przebieram lapkami na biezni. Potem zapierdalam swoim samochodzikiem do osiedla, gdzie wszystkie domy sa takie same i drzewa tak samo przyciete a na pietrze nie wolno rzucac rzeczy na podloge, bo denerwuja ludzi na dole.
Juz od paru dni zastanawiam sie dlaczego mnie to nie denerwuje?
Bo ja dopiero sie budze, a jak sie znowu obudze po trzech latach od ostatniej jazdy, to nikt za mna nie nadazy.

I posluchajcie tej piosenki, bo to jest moj hymn powrotu do zycia.
A Chris Crocker (to ten sliczny chlopak w falbanach) jest moim aniolem strozem na drodze do gory.

jest ok

juz mi lepiej, slonce swieci, jezdze moim samochodem po za waskich drogach i nie moge sie oderwac od tego filmiku:


kocham Chrisa Crockera

Ja potrzebuje, zeby do mojego zycia przyszedl Gordon Ramsay, tak jak przychodzi do restauracji, ktore sie rozpadaja, i zeby powiedzial mi jaki jest plan, co jest nastepne w kolejce.
Kocham Chrisa Crockera (tego, ktory wystepuje w filmiku u gory) bo on jest taki, jak ja bylam kiedys. Nie wie jeszcze, czego chce, ale jest pelen nadziei na cos dobrego i to go pcha do przodu.
Mnie juz nic nie pcha nigdzie, jestem kukla, ktora plynie na fali. Podobno sobie ‚dobrze radze’…Nienawidze kazdej chwili tego gowna.

Jest mi bardzo ciezko.
Ciagle placze, w sumie codziennie. Przychodze z pracy do domu w sumie tylko po to, zeby juz moc spokojnie zaczac plakac. Placze tez w samochodzie, czasami jade specjalnie gdzies daleko, zeby plakac i krzyczec ze zlosci, ze moje zycie jest takie, jakie nie mialo byc.
Ciagle tez sie martwie, bez przerwy. O mame, ktora jest w szpitalu, o Babcie, ktora jest sama w domu…
O pieprzonego konia, ktory jest sam w stajni.
Caly czas tesknie. Za Tata, ktory umarl i moj mozg domaga sie, zeby wreszcie w to uwierzyc, a ja nie chce i jade krzyczac w samochodzie, za domem, za Polska, za rodzina, za koniem.

Nie mam w zyciu zadnego pomyslu, ani w sumie ochoty niczego robic. Z trudem podnosze z lozka porozrzucane kawalki siebie co rano i ide do odmozdzajacej pracy, a tam udaje, ze jestem czlowiekiem. I wreszcie, kiedy juz moge wracac do domu, wsiadam w samochod i jade krzyczec. Bo tak naprawde jestem plomieniem bolu, a nie czlowiekiem.

Inaczej to mialo wszystko wygladac, kim innym mialam byc i o inne rzeczy sie martwic.
Od dawna juz nie spie. Leze na lozku i zmeczona do bolu mysle… I nie spie. Po dwoch godzinach od kiedy wreszcie zasne dzwoni budzik i znowu musze isc do pracy. Tak jakbym dla niej tylko zyla.

Gdzies w tym wszystkim jest Tim, ktory gotuje, znosi moje szlochanie i stara sie mnie pocieszac. Ciagle mowi, ze musimy razem przeprowadzic sie do Australii. A ja bym chciala juz nigdzie nie jechac. Mam dosyc starania sie, zeby bylo lepiej, kiedy i tak nie jest.
Nienawidze mojego zycia.

Ta notke napisalam pare dni temu i mialam nadzieje, ze mi jakos przejdzie.
Ale nie przeszlo i notka jest dalej aktualna.