Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
Grudzień 2007
P W Ś C P S N
« lis   sty »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38959
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Grudzień 2007

swieta

Wczoraj laskawie unieslismy sie z lozka (Tim i ja) o godzinie siedemnastej.
Porozgladalismy sie chwile po pokoju, ktory tonie w ciuchach rzuconych na podloge i papierze po prezentach i uznalismy, ze nie ma co, trzeba jechac.
Ubralismy sie jakos, ja bez majtek, skarpetek i stanika, tylko tak spodnie buty i bluze, a on bardzo gustownie spodnie z trzema paskami i sweter – bardzo ladne polaczenie.
Pojechalismy do KFC po drodze zastanawiajac sie, ktora z naszych kolezanek lubi seks analny, a ktora naszym zdaniem nie..
Na parkingu zlapalismy sie za rece i tu nastapil romatyczny moment:
-Teskniles za mna, jak spalismy?
-Tak.
W Kejefcu zamowilismy ochydne jedzenie i wychodzac juz wiedzielismy, ze to byl blad.
Nastepnie w domu ja sie przyssalam do Playstation a Tim ogladac mecz. Jak ja nienawidze tych gwizdow na stadionie, ale codziennie on znajdzie jakis mecz w TV i musze sluchac tego wrzasku.
Potem Tim sie zabral za gotowanie ravioli plus kurczak i tu sie stan naszych zoladkow jeszcze pogorszyl.
Gdzies tak na tym etapie mi sie przypomnialo, ze ide dzisiaj na rano do pracy i probowalam sie zmusic do spania. Tim ze mna, solidarnie.
I tak do trzeciej rano lezelismy razem, planujac naszego przyszlego psa, kochajac sie chyba ze trzy razy i nie moglismy za nic spac.
A teraz jestem w pracy jak najbardziej na rano i jak najbardziej z zamknietymi oczami.

Jaka ze mnie straszna szefowa.

Mielismy tu takiego kwiatka, co na imie ma R., a na nazwisko jak jeden kon ze stajni, w ktorej pracowalam, (na V.)
No i okazalo sie, ze wyrzucilam go z pracy. Nie dosc, ze w ogole mi nic o tym nie bylo wiadomo, to w dodatku bylam na tyle bezczelna, zeby myslec, ze on sam odszedl. Ale ze mnie suka jest wredna, to sie nie da opowiedziec slowami.

A bylo to tak:
Zmenil sie nam troche profil pracy, bo stracilismy jedna z kampanii. Wszyscy nagle musieli przestawic sie z odbierania telefonow, na dzwonienie do roznych ludzi. Panu R. to nie chcialo ani troche pasic, wiec siedzial u siebie przy biurku i swoja frustracje wylewal na klientow. Wali mnie co czuli klienci, ale wyniki mowily same za siebie. No i tak przez cztery tygodnie nie udalo mu sie ani jednego pakietu sprzedac nikomu. Ktoregos dnia dostalam telefon. W sluchawce R darl sie w nieboglosy, a dzwiek byl taki przerazajacy, ze od razu zaczelam wykrzykiwac: „Zadzwoniles juz po karetke?” W koncu R powiedzial mi, ze odgryzl sobie kawalek jezyka i strasznie krwawi. Ok. Jezyk spowodowal, ze nie mogl przyjsc do pracy przez tydzien. Nie mogl takze dostarczyc zadnego zaswiadczenia lekarskiego, a kiedy o nie poproszono, byl gleboko urazony. Potem okazalo sie, ze jego dziewczyna ma problemy z sercem i znow go nie bedzie, no dobra. Potem jesli juz sie zjawil, to musial isc do domu po dwoch godzinach, bo zawsze cos bylo nie tak z jego dziewczyna. Doszlo to juz do takiej czestotliwosci, ze nawet tutaj w Irlandii, kazda inna firma juz dawno wywalilaby go na zbity pysk. My nic nie mowilismy.
Az tu ktoregos dnia napisal do mnie na MSNie, ze chce mnie poinformowac, ze on nie bedzie pracowal w swieta. Zapytalam go, dlaczego nie powiedzial mi o tym wczesniej, bo teraz bedzie mi bardzo trudno kogos innego znalezc na to miejsce. On mi na to wyglosil cala tyrade, jak to on jest w tej pracy specjalnie frustrowany (lol, normalnie mu odbilo,) i ze on to sobie zalatwi z moim szefem (??)
Nastepnego dnia, szef skopiowal mnie na e-mailu od R, w ktorym R. zlozyl rezygnacje. Nie zastanawiajac sie dlugo, zorganizowalam zastepstwo na swieta, cala szczesliwa, ze nasz chinski J. chce pracowac, bo swieta ma gdzies.
R. przyszedl do mnie nastepnego dnia, powiedziec, ze odchodzi, ale ze jednak zrobi nam ta wielka laske i bedzie w swieta pracowal…
Tu juz bylo za pozno, bo wspomniany J. jednak liczyl na obiecane godziny.
No wlasnie, a dzisiaj dostalam smsa z zyczeniami wesolych swiat, a na koncu: „Dziekuje za wyrzucenie mnie z pracy.”

Czyli to ja go wyrzucilam? Ja sie zastanawiam, w ktorym momencie?

maja posciel haftowana w dolce

Marzenie rozpieszczonej dziewczynki, wydawac kase bez konca.
Wydawanie czyjejs kasy jest zajebiste naprawde, polecam na poprawe humoru.
Trzy razy w tygodniu zapylam do wielkiego supermarketu i kupuje nagrody motywacyjne dla agentow.
W koszyku laduja butelki z alkoholami, dobre czekoladki, filmy na DVD a w kieszeni gruby czek, ktory to wszystko pokryje.
Bacardi, Malibu, Amarula, Martini, Johny Walker, Smirnoff, Ferrero, Toblerone i Quality Street.
I pomimo, ze nie kupujesz tego dla siebie, radocha jest taka sama.
A dzisiaj z okazji wieczornego Christmas Party w pracy zamowilam przez telefon pizze.
Ogromna, szesnastocalowa wegetariane, druga z miesem, a trzecia z ostrymi papryczkami dla naszej ekipy z Indii, oni kochaja jak im morda z bolu puchnie przy jedzeniu.
Do tego dwie tony chleba czosnkowego i milion puszek Coli.
A poza tym jest sobota i wszyscy przyszli do pracy pijani, nasza typowa Irlandia.

dac mu wiecej wodki

W ciazy nie jestem, wiec mozemy wszyscy gremialnie odetchnac.Chociaz bylo grubo.
No, a teraz powiem Wam, w jakim kraju mieszkam.
Wyobrazcie sobie (tak sie ta bajka zaczyna,) ze tutaj jeden pan napisal ksiazke o tym, jak to kobiety powinny wziac wieksza odpowiedzialnosc za gwalty, a wlasciwie za bycie gwalconymi.
Zaprosili go do radia RTE 2 chyba i pozwolono mu sie wypowiedziec. Chyba z pietnascie minut pierodlil o tym, jak to kobiety mowia ‚nie,’ a mysla ‚tak’ i tym podobne bzdury. (Reakcja Tima: „Ja pierdole, kto ta ksiazke jemu w ogole wydal?”)
Tymczasem tutaj dopuszczono do glosu sluchaczy, ktorzy dzwonili jeden za drugim, zarowno kobiety i mezczyzni i opluwali tego typa ile tylko mieli sliny w ustach. Obalony zostal kazdy jego pseudoargument…
Ten pan, kimkolwiek on tam jest, w kazdym razie madrala, powinien sie przeprowadzic do Polski, dostalby przeciez oklaski, ze dobrze gada i dac mu wiecej wodki.
I dziwicie sie, ze spierdolilam z Polski? Kiedy w innych krajach moze byc tak normalnie i rozsadnie grzechem jest w Polsce zostac.
Wreszcie oddycham…

Niedzieeeela

Ostatniej niedzieli dosc dlugo nie zapomne. Znajoma powiedziala mi, ze wygladam jakbym byla w ciazy. I tak mi wmawiala skutecznie dziecko w brzuch, ze zrobilam w domu test.
Do testu nie mialam instrukcji, bo mi sie zgubila, ale wiedzialam, gdzie nasikac, wiec uznalam, ze sobie poradze. Wyszly dwie kreski, cos podejrzanie to wygladalo, ze az dwie, wiec z Timem weszlismy na net szukac. Gdzie nie zajrzelismy, na jaka strone, tam napisane, ze jak dwie kreski to jestem w ciazy.
Stwierdzilismy, ze potrzeba drugi test. Tim sie wybral na wieczorny spacer do ‚nocnej’ apteki, ktora byla zamknieta, bo juz byla noc. Tutaj w nocy sie spi, to jest religijny kraj!! No to ja zadzwonilam do calodobowego Tesco (na szczescie cala doba rzeczywiscie oznacza cala dobe) i zapytalam, czy sprzedaja testy ciazowe. Przewidujac irlandzkie klimaty zapytalam, czy ten dzial jest w nocy otwarty (no bo dzial z alkoholem jest zamkniety, a takze tusze do rzes sa zamkniete po 22giej.)
Na szczescie byl, wiec pojechalam do Tesco myslac, ze jestem w ciazy. Nie zapomne tej nocnej wycieczki, kiedy bylam tak przerazona, ze to juz, ze to juz sie stalo i bedzie male dziecko. Troche sie cieszylam tez.
Kupilam test i zaraz zrobilam w tescowym kiblu, no i nie jestem ciezarowka. Przynajmniej tak wynika z instrukcji. Tym razem kreska byla tylko jedna.
Takze w sumie nie wiem – moze i jestem?
Zrobimy glosowanie?