Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
Październik 2007
P W Ś C P S N
« wrz   lis »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38959
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Październik 2007

„wykonac” sztuczna pochwe

Dobra.

Do konca pracy zostala mi juz godzina.
Kolorowymi paznokciami stukam w klawisze.
Esemes wyslany juz do Alana Briggsa. Kto mieszka w Irlandii, ten na pewno go zna, bo jego nazwisko jest na kazdej z ulotek reklamujacych telewizje i internet, wkladanych do skrzynek na listy.
Pare zielonych wdechow i nawet nienajgorzej sie pracuje ta 65. godzine w tym tygodniu.
O matko, ci kolesie z Indii tak smiesznie do siebie gadaja w swoim jezyku. To mnie zawsze rozbawia.
Oni tak sprzedaja przez ten telefon jakby dalej byli na swoim targu i sprzedawali arbuzy, czy co tam.
A ja sobie pol godziny temu zaczelam robic cappuccino. Stanelo na tym, ze postawilam kubek kolo czajnika. Niezle mi idzie.
Na mojego bloga dalej przychodza wszystkie te mutanty i lunatycy, ktorzy koniecznie chca „wykonac” sztuczna pochwe. Ladnie sie spozycjonowalam w tym temacie.
Trzy polaczenia czekaja w kolejce do odebrania, ale moja reka ma za daleko, zeby zalozyc na moja glowe headset.
A moj Timotej doznal zaniku mozgu i przegral wszystkie swoje pieniadze w pokera. Nie, zeby mial znowu tak duzo, ale i tak jest glupi.
Powiedzialam, ze mu nawet suchej bulki nie dam, niech idzie do mamy po kieszonkowe.

Moi agenci mnie kochaja, zapraszaja mnie na przerwie do mojego samochodu na skreta.

L.

Jestesmy z cala banda w Limerick, stacjonujemy w Quality Hotel, zaraz obok biura, w ktorym pracujemy. Codziennie pukam w drzwi pokojow naszych kwiatkow, zeby sie upewnic, ze wstali i zamierzaja sie pojawic w pracy po wieczornej popijawie. Odpowiadaja mi slabiutkie, zachrypniete glosy, ze tak i owszem, ale to tez nie zawsze.
Jestem jak kwoka z wielkimi skrzydlami i wszystkimi sie opiekuje. To stanowisko, to podobno manager. A obowiazki jak au-pair…
Za to sniadanie i kolacje mamy za darmo w hotelu. Opychamy sie jak glebogryzarki, wybierajac coraz to nowe dania z karty. Po czterech dniach moj zoladek przestawil sie na trawienie non-stop, jak u krowy. Od tego zarcia nikt tu juz nie wyglada dobrze. A w dodatku tutaj truja nas taka dobra kawa i jogurtem rabarbarowym.
Poza tym negocjuje z szefem, zeby zaplacil podwojnie za sobote, bo druzyna dostaje przepukliny jak slysza, ze po tym wszystkim maja jeszcze zapodac akcje w sobote.
Dobra, ide zaladowac sprzedaz na North Glebe w Kildare, jak sie przedtem nie zrzygam.

HEja.

Skonczylo mi sie tak zwane ‚zycie’. Zostal sam, czysty zapierdol w pracy.
No i dobrze, czego wiecej chciec?
W nocy odwiedzalam chyba jakas jebana kraine umarlych, bo i Tata odwiedzil mnie w snie i swojego psa spotkalam, ktory dawno zdechl (Honde). Bylam tam z Mama i szukalysmy Taty i Hondy nie wiem po jaki chuj. Wcale mi sie ten sen nie podobal.
Oprocz tego skarbowka sie nade mna zlitowala i zwrocili mi €70 podatku.
Na mojego bloga dalej wlaza wszyscy zainteresowani zrobieniem sztucznej pochwy, chyba bede musiala na ten temat otworzyc podstrone.
Jestem chujowo zmeczona, nie ukrywam.
Ale szczesliwa.

Z powrotem w siodle.

No to jestem. Sobota rano, Dzulia juz siedzi z powrotem w Zevas, przypieta do Cyphona i inych cywynalazkow. Szef ze swoja dziewczyna wpadli wczoraj do mnie pogadac i skonczylo sie na calej butelce martini i zielsku, ktore Jutro odlozyla mi ‚na czarna godzine’.
Jak ja jednak kocham to miejsce. To byl calkiem jednak popierdolony pomysl, zeby isc do normalnego biura i walic scieme jako normalny czlowiek. LOL. Jak ja w ogole na to wpadlam?

Dzisiaj paznokiec mam juz inny a i obrazek sie posunal, ale cssiii.

nowosci

Jedna z nowosci jest to, ze moj irlandzki kochanek zmienil mi jezyk w komputerze, co spowodowalo, ze nie mam polskich znakow. Nie, zebym ich kiedykolwiek uzywala, ale i tak dostanie w leb, jak mi sie przypomni.

Poza tym, pamietacie jak pisalam, ze rzucialm jedna prace i dostalam nowa?
No to chyba wracam do starej. Zadzwonil szef i zaproponowal mi 8 tysiecy rocznie wiecej, niz w nowej firmie. Ja myslalam, ze takie rzeczy sie tylko dzieja w amerykanskich serialach. Jak juz mowimy o Ameryce, to uklony w strone wujka z Chicago, ktory to przekonal mnie, ze warto sprobowac w Irlandii.

W nowej firmie moim szefem mial byc Niemiec, a znajac moje chore, acz czeste sny w klimatch ss, to nie bylam najszczesliwsza pod sloncem. W malym zeszyciku napisalam: „pierdolony Szwab, spodnie w kancik, wyglancowane buty i broda zadarta do gory.” Lol, nie wiem, czy to byl dobry dla nas poczatek.

A poza tym odbilo mi ostatnio i haftuje. Ale nie, ze rzygam, tylko, ze uprawiam robotki reczne. Ale nie mowcie nic Babci, bo wyszywam dla niej obrazek w prezencie i chce jej zrobic niespodzianke.

I jeszcze czesc dla wzrokowcow. Pazury zapodalam sobie takie (wlasnej roboty)

No i obrazek dla Babci jest w takim stadium: