Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • sushi futomaki
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli #sushi #futomaki
  • Steamed bun with tofu foodinNorway foodinDrammen Asianfood
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Steamed bun with tofu. #foodinNorway #foodinDrammen #Asianfood
  • Aaah look at this beauty made for me by myhellip
    7 dni ago by tattoomybroccoli Aaah, look at this beauty made for me by my cutie. #love #homemade #breakfast
  • Good to eat some greens homemade salad dinner greens yummy
    4 dni ago by tattoomybroccoli Good to eat some greens #homemade #salad #dinner #greens #yummy
  • Taking pictures of this cheesecake because I feel this ishellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Taking pictures of this cheesecake because I feel this is the last time I am making something that beautiful and delicious for others that I can’t even have a tiny piece of. The milk products in it would make me sick for days. :( #cheesecake #blueberrycheesecake #homemadecheesecake #homemade #sweettooth
  • Homemade cheesecake with blueberries on Yum! blueberries cheesecake blueberrycheesecake homemade
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Homemade cheesecake with blueberries on. Yum! #blueberries #cheesecake #blueberrycheesecake #homemade
Listopad 2006
P W Ś C P S N
« paź   gru »
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 39130
  • Dzisiaj wizyt: 22
  • Wszystkich komentarzy: 1038

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Listopad 2006

praca

Praca się sama wyluzowała za mnie. Darren ( nasz szef ) zabrał nasz team wczoraj na wielkie chlanie, za które płaciła firma. Poza tym wcześniej zrobił wielki meeting, na którym powiedział, że generalnie nas kocha, jesteśmy najlepszym teamem i oczywiście on wierzy, że jak się postaramy, to będziemy jeszcze ciężej zapierdalać. No, ma racje. Nie mamy wyboru przecież i tak…
Ale cieszę się, że tak się stało, to przynajmniej się na chwile przestanę wściekać.

Poza tym Borat był o wiele za żenujący, żeby można się było nim cieszyć…

śniło mi się

Śniło mi się, że pokazywałam cycki mojemu szefowi, tak normalnie – koszulka do góry i showtime. Chyba się powinnam wyluzować trochę z tą pracą, bo zwariuję. Idę zaraz na Borata do kina, to może się trochę rozluźnię. A teraz słucham Rodrigo y Gabriela, co każdemu polecam, szczególnie kawałek „Ixtapa”.

Going Under

Zaryczałam się jak nienormalna. Najpierw o pracę, potem było użalanie się nad sobą, potem szydera z siebie, a wszystko to przyklepałam tym, że Tata nie żyje. Zawsze to zostawiam na deser. Żeby jeszcze sobie dokopać, chociaż już i tak leżę. Korytarzami autodestrukcji popierdalam zawsze chętnie i z pełnym masochizmem. Jak bardzo bym chciała wyciąć sobie tą część – emocje. Przynajmniej te wszystkie przegięte. To się niby nazywa wrażliwość i dzięki temu ludzie mogą tworzyć. Na chuj mi to? Ja nic nie tworzę, nie potrzebuję tego wszystkiego. Żeby na to były tabletki, albo żeby można było to komuś sprzedać. Żeby mogła nie bać się kiedy znowu mi odpierdoli i jak źle wtedy będę się czuła i jak chore i skierowane przeciwko samej sobie będę miała wizje siebie i świata. Ale nie: przychodzi jakiśtam dzień i muszę napluć sobie w twarz. W nic nie mam wiary, w niczym nie widzę sensu. Trudno mi uwierzyć, że są takie dni, że jakoś funkcjonuję.

Jestem chora na bycie z kimś, na budzenie się obok kogoś, na mówienie do kogoś przed snem. Moje życie nie jest takie, jak miało być. Jak byłam mała, to sobie wyobrażałam, że będę księżniczką, albo piosenkarką. Jestem tymczasem głupią pizdą z call centre i umarł mój tata, który miał być królem…