Przepisy, kliknij w foto!

aatinyDSC_2385.jpg

Instagram

  • Nothing more comforting than a homemade challah homemade challah instabakehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Nothing more comforting than a homemade challah. #homemade #challah #instabake #delicioso
  • So I made a pasta bake with a dairy freehellip
    3 tygodnie ago by tattoomybroccoli So I made a pasta bake with a dairy free bechamel sauce and vegan cheese on top. I know dairy free bechamel is an abomination but I really can't have any milk products and miss my favourite sauce terribly so decided to experiment with margarine, soy cream and soy milk. It was delicious! #dairyfree #pasta #instapasta #nodairy #pastabake #delicious #delicioso #deiligmat #soymilk #bechamel
  • Challah goodness challah instabread delicioso homemade delicious chaka
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Challah goodness #challah #instabread #delicioso #homemade #delicious #chałka
  • Good to have a homemade dinner on a Saturday Thehellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Good to have a homemade dinner on a Saturday. The chicken was big, so it took forever to roast, but we waited patiently:) #instachicken #delicioso #homemade #instadinner #yummy #deilig
  • Here I was getting my pizza without cheese Still delicioushellip
    2 tygodnie ago by tattoomybroccoli Here I was getting my pizza without cheese. Still delicious, especially when you have no choice ;) Yum! #pizza #instapizza #pizzabakeren
  • Experimenting more with the pear cake and it was delicioushellip
    4 tygodnie ago by tattoomybroccoli Experimenting more with the pear cake and it was delicious again! #pearcake #pear #homemade #instabake #delicioso #sweettooth #kake
Czerwiec 2006
P W Ś C P S N
« maj   lip »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 38959
  • Dzisiaj wizyt: 2
  • Wszystkich komentarzy: 1035

Archiwa

Miesięczne Archiwa: Czerwiec 2006

it’s the D I E

Nie, nie mam nic nowego do powiedzenia.
Z tego miejsca chcę ostrzec wszystkich, że życie na wielkich emocjach oznacza emocje w obie strony. Więc beware. To nie jest tak, że ma się tylko szczęście, ma się też wielkiego doła raz na jakiś czas. Kto mnie widział w niedziele, ten wie. Nie ma na świecie nic, co by nie rzucało cienia. Tylko właśnie ja tak chcę, bo w końcu jestem tu tylko raz…

Pozdro z anteny dla drużyny Householdów.
Pamiętajcie, że kiedy wyciągniecie głowy z własnych dup (jak to się pięknie po angielsku mówi,) to może być już za późno to wszystko przeżyć.

one day high, one day low

Eminemowe Rock Bottom na last.fm a ja mam ten magiczny dzień, kiedy jestem tak wysoko nad ziemią, ze prawie jej już nie widzę. Tak, dobre są te dni, kiedy zapomiam o tęsknocie za czymkolwiek, czuję się kimś, jest mi tak dobrze ze sobą i jestem tak bardzo „hyper”. Kiedy widzę świetlaną przyszłość i wydaje mi się, że lada chwila spełnią się moje marzenia. Dlatego warto w życiu się pchać, uczyć, starać, właśnie dla tych momentów, kiedy dla samego siebie jesteś kimś, kiedy 30 centymetrów ponad chodnikami…
Taaaak…
I kiedy słyszysz od Irlandczyka, który przyjmuje Cię do pracy, że Twój angielski jest 100%, albo klient przez telefon pyta Cię, z jakiej części Stanów Zjednoczonych jesteś. Te dni, kiedy włosy spięte ciasno z tyłu głowy, brwi wyskubane do cienkich kreseczek i jesteś jak doberman w garniturze, potrzebujesz tylko komendy, żeby dać z siebie wszystko. Kiedy zapinasz stanik ciaśniej i bez najmniejszego zachwiania chodzisz na najwyższych obcasach.
Yeah.
That’s why they call me Slim Shady,
I’m back,
I’m back.

helou

Oranvag odpierdolił jakiś numer, zamknął bloga, ja nie wiem nawet o co chodzi, a zawsze czytałam. No i bieda. Nawpieprzałam się tak strasznie makaronu, że z trudem utrzymuję równowagę na krześle. To chyba z tęsknoty za oranvagiem.
Powinnam zaraz ruszyć dupę do pracy, co z pewnością zrobię. W pracy znowu ta sama gadka co zawsze, ale nie jest to złe, nawet bawi nieraz. Zajmuję się sprzedawaniem ludziom telewizji cyfrowej przez telefon. Za cholerę bym nie chciała tego w ojczystym języku robić, bo generalnie siara, ale po angielsku to ma swój urok. Dzwonię do bogu ducha winnych ludzi i tłumaczę im jak to będzie super jak będą mieli cyfrową telewizję i siedemdziesiąt kanałów i trzy miesiące za darmo i darmowa instalacja i szmery bajery. A oni o biorą, bo chyba są nieprzytomni.

W temacie bojfrendów szerokopojętych, to najpierw był taki jeden, co miał imię z dupy: Maurice, ale za to na sam jego widok, zapach i dźwięk nie daj boże jak się odezwał, to prawie mdlałam, takie na mnie robił wrażenie. Niestety kazałam mu spierdalać na drzewo, czego niejednokrotnie mi sie zdarza jeszcze teraz żałować. No, ale życie kręci się dalej, na last.fm leci Linking Park, a ja mam bojfrenda namber 2, co to nie robi wrażenia może wielkiego, ale siłą rozpędu jeszcze jest. Ma swoje zalety: nie wkurwia, nie przeszkadza, jest na każde zawołanie i w sumie go lubię. A, no i jest fajny w łóżku, jak ten egzamin zdał, to pomyślałam, że może troche pobyć, nie przeszkadza przecież. Tylko strasznie dużo je. Ma na imię Jamie w ogóle i jest okrutnie rudy jak marchewa, ale w Irlandii to standard.
OOOOOh, a last.fm zapodaje Chop Suey, systemowe. Dobra rzecz.
No i co tu dalej pisać, no nic.